20.12.2014

Rozdział 1

- Mia! Chodź do mnie - słyszę podniesiony głos ojca z dołu, przewracam oczami, ale posłusznie podnoszę się z łóżka.
- Już idę! - krzyczę, zbiegam ze schodów i pojawiam się w jego biurze. Przegląda papiery i pije kawę - O co chodzi?
- Jak Ci minął dzień w szkole? - podnosi głowę, opiera brodę na dłoniach i wpatruje się we mnie.
- Normalnie? - marszczę czoło i wzruszam ramionami - Kazałeś mi przyjść tylko po to, aby o to zapytać?

- Nie pyskuj, moja droga! - mruży groźnie oczy i kręci głową - Jeśli Cię o coś pytam, to odpowiadaj. To nic trudnego.
- Boże, tato! Czepiasz się jak zwykle - wzdycham ciężko i odwracam się, z zamiarem wyjścia z jego biura.
- Mia! Stój! - podnosi głos, zatrzymuję się, ale nie wykonuję żadnego ruchu. Podchodzi i szarpnięciem odwraca mnie w swoją stronę - Jesteś bardzo nieposłuszna. Nie lubię, kiedy się tak zachowujesz. Trochę szacunku do własnego ojca! 
- Przecież Cię szanuję, tato! - naprawdę staram się zachować cholerny spokój, co łatwe nie jest.
- Chcesz następną karę? - o nie! Tylko nie to! Mam ich po dziurki w nosie! - Co chcesz wybrać dla siebie, huh? 
- Tato - zaczynam, ale brak mi słów. Jestem zmęczona jego zachowaniem. Już zawsze tak będzie?
- Jeszcze raz, Mia! Możesz być pewna, że nie skończy się to dla Ciebie dobrze, rozumiesz mnie? - przytakuję głową. Nienawidzę, kiedy traktuje mnie w ten sposób. Jestem jego córką! - Więc? Odpowiesz, jak było w szkole?
- Spokojnie, bez żadnych problemów - mówię cicho, ale nie patrzę na niego. Boję się, kiedy jest taki surowy.

- Nikt Cię nie zaczepiał, nie niepokoił? - kręcę przecząco głową, ojciec puszcza moje ramię i chrząka - W porządku, gdyby się to zmieniło, powiedz mi. Możesz wrócić do pokoju - odwracam się na pięcie i biegnę na górę.
Kiedy tylko wpadam do swojego pokoju, zamykam drzwi i próbuję uspokoić mój szalejący oddech. Nienawidzę ojca i kocham go jednocześnie. Jest tak kurewsko surowy i czasami mam tego powyżej uszu! Nigdy też nie zrozumiem tego, czym się zajmuje, a ma swoje dwa noce kluby i własne dziwki. Co to ma być do cholery?! Przeraża mnie to i obrzydza, jednak nie mówię nic na ten temat i milczę jak grób. Ojciec stara się trzymać mnie od tego jak najdalej i jestem mu za to wdzięczna. Jednak nie raz napytał sobie biedy i przysporzył wrogów, a wrogowie są nieobliczalni. Przekonałam się o tym na własne oczy, kiedy jeden z jego największym wrogów zastrzelił moją mamę na naszym podwórku w Nowym Jorku. Miałam wtedy dwanaście lat, ale nigdy nie zapomnę tego widoku. Ojciec natychmiast zabrał mnie stamtąd i przeprowadziliśmy się do Los Angeles. Ten widok na zawsze będzie mnie już prześladował.
Tata stara się, abym miała w miarę normalne życie mimo tego, czym sam się zajmuje. Mam siedemnaście lat, a dopiero od tego roku mogłam pójść do normalnej szkoły. Przez te wszystkie lata uczyłam się w domu i miałam bardzo ograniczony kontakt z rówieśnikami. Dopiero teraz, kiedy podrosłam i naprawdę odczułam brak koleżanek, kolegów i normalnego życia, po prostu się zbuntowałam. Miałam dość siedzenia w domu, ograniczeń! Chciałam żyć jak normalna nastolatka, chodzić do kina, na imprezy. Ojcu nie bardzo spodobał się ten pomyśl, jednak w końcu zgodził się pod warunkiem, że będę miała ochronę. Grubo przesadzał, bo nie sądzę, aby cokolwiek groziło mi w szkole, ale przystałam na to. Ochrona jednak miała być kompletnie niewidoczna, nie miała prawa być w szkole i nie chciałam w jakikolwiek sposób odczuwać ich obecności. Na szczęście tak było i szybko przyzwyczaiłam się do takiej sytuacji.

W pokoju rozbrzmiewa dzwonek mojego telefonu i biorę go z komody. Spoglądam na wyświetlacz i uśmiecham się do siebie, moja przyjaciółka Cami. Uwielbiam ją i ogromnie cieszę się, że ją mam. Dzięki niej czuję, że w ogóle żyję.
- Cześć, misiu - w słuchawce roznosi się jej radosny głos i przewracam oczami. Cała ona! - Co tam? Tęskniłaś za mną?
- No pewnie! Zawsze za Tobą tęsknie, w każdym momencie - prycha oburzona, a ja chichoczę pod nosem - Co robisz?
- Właściwie nudzę się i dzwonię z pewną propozycją - oho! Czuję, co się kroi - Bo wiesz, u Chrisa jest dzisiaj impreza i mam ogromną ochotę pójść. Ostatnio było mega zajebiście. Proszę, chodź ze mną. Błagam na kolanach, Mia!
- Serio, Cami? Chciałabym, ale doskonale wiesz, że mam całkowity zakaz jakiegokolwiek imprezowania.

- Mówisz tak, jakbyś nie umiała kombinować. Cwana z Ciebie bestia, nie zapominaj o tym - tsa! Czekałam, aż o tym wspomni - Kiedy byłaś ostatnio na dobrej imprezie, hmm? Dwa miesiące temu u Harrego! Musisz się odprężyć.
- Uwierz mi, marzę o tym! - wzdycham i naprawdę mam ochotę pójść - Okej, pieprzyć wszystko. Raz się żyje, no nie?
- Tak, kurwa! Kocham Cię, dziewczyno! To mi się podoba, będzie odlotowo! Czekam na Ciebie o dwudziestej. Nara!

Nawet nie odpowiadam, bo już jej nie ma! Wzdycham ciężko, macham nogami i mam dziwne przeczucie, że z tego będą tylko kłopoty! Znowu muszę wymknąć się przez okno, jednak ojciec nigdy nie zgodzi się na to, abym poszła na imprezę. Pytałam go o to wiele razy, zawsze kategorycznie odmawiał. Pozwolił wrócić mi do szkoły, ale na tym moje "normalne" życie się kończyło. Nie pozwalał mi na nic więcej i bardzo mnie to męczyło.

Kiedy dochodzi dwudziesta, jestem gotowa. Dla zachowania pozorów, pokazuję się ojcu przebrana w piżamę i szlafrok. Jednak pod spodem mam czarną, seksowną sukienkę, ale tego tata już nie może wiedzieć.
Zamykam pokój i biorę szpilki do ręki. Cholera, podświadomie wiem, jak fatalny jest to pomysł, 
ale nie mam innego wyjścia i wychodzę przez okno. Powoli schodzę po drabince przeciwpożarowej i czuję, jak pręty wbijają mi się w stopy. Auć! Jednak nie jest zbyt wysoko i po chwili staję na mięciutkiej trawce. Podbiegam do ogrodzenia i kiedy wreszcie wychodzę na chodnik, zakładam wysokie, czarne szpilki. Czas się zabawić i korzystać z życia!

Droga do domu mojej przyjaciółki zajmuje mi niecałe pięć minut. Kiedy tylko mnie widzi, ściska i piszczy radośnie. 

- Kurwa! Wyglądasz cudownie! - szczerzy się jak wariatka i mruga okiem - Twoje cycki wyglądają super w tej sukience! Zrobisz wrażenie - klepie mnie w tyłek, bierze pod ramię i idziemy do domu imprezowicza. Jest niemożliwa! 

Kocham moją przyjaciółkę ponad wszystko! Znamy się prawie pięć lat i od razu ją polubiłam. Spotkałyśmy się całkiem przypadkiem, w supermarkecie. Cami jest szalona, zabawna, rozrywkowa i nie ma tylu zakazów, co ja. Nie wie z jakiej rodziny pochodzę i mam nadzieję, że nigdy się tego nie dowie. Jej rodzice to zupełne przeciwieństwo mojego ojca.
- Znasz tego kolesia u którego jest impreza? - zagaduję ją, kiedy właśnie dochodzimy pod dom. Muza gra tutaj mega głośno, pod domem jest mnóstwo ludzi którzy piją alkohol, śmieją się głośno i przeklinają. Typowa domówka.
- Znam, nie martw się. To przyjaciel mojego brata, jest całkiem fajny - mruga radośnie i wchodzimy do środka.
W moje nozdrza natychmiast uderza zapach alkoholu. Ludzi jest od cholery i jestem tym nieco zaskoczona, tego się nie spodziewałam. Cami już ciągnie mnie do baru i polewa nam po kieliszku czystej wódki. Uśmiechamy się do siebie, stukamy kieliszkami i wypijamy na raz. Alkohol pali w gardło, ale jest to przyjemne, odprężające uczucie.
- Idziemy potańczyć? - krzyczę do Cami, chwytam ją za rękę mnie i ciągnę na coś w rodzaju parkietu.
Muzyka gra głośno, aż chce wywalić bębenki jednak nie przejmuję się tym ani trochę. Chcę się bawić, wyszaleć. Nie wiem, kiedy znowu będę miała do tego okazję. Ojciec trzyma mnie krótko i gdyby wiedział, gdzie teraz jestem czuję, że wpadłby w pieprzony szał i miałabym szlaban na całe życie! To przecież takie w jego stylu!

Zabawa trwa w najlepsze. Bawię się cudownie i uśmiecham szeroko. Staram się nie pić za dużo, ale chętnie wywijam na parkiecie. Ludzie ocierają się o siebie, szaleją, śpiewają. Rozglądam się z zaciekawieniem, ale jest tutaj mnóstwo ślicznych dziewczyn i napakowanych kolesi. I nagle do pomieszczenia wchodzi kurewsko przystojny chłopak, aż uchylam usta z wrażenia. Ma ułożone do góry włosy, przepiękne brązowe oczy i uśmiecha się szeroko. Ubrany jest w czarne spodnie, białe adidasy z czerwoną podeszwą i czarną koszulkę na ramiączkach, która cudownie opina jego mięśnie i odsłania tatuaże na rękach i na klatce. Gapię się na niego i marszczę czoło, tacy ludzie w ogóle istnieją? Jednak dopiero teraz go rozpoznaję. Widziałam go kilka razy, jak kręcił się pod moją szkołą. Przysiada na barowym krzesełku i rozmawia z jakimś chłopakiem. Uśmiecha się szeroko i kręci głową. Rany! Jest naprawdę uroczy!
- Mia! - Cami szturcha mnie w ramię i przerywa moje gapiostwo - Co się z Tobą dzieje? Stoisz jak sparaliżowana, zobaczyłaś ducha? - prycha rozbawiona i podąża za moim wzrokiem - Ups! Pojawił się nasz przystojniak - kręci głową i jej mina nieco rzednie - Nawet o tym nie myśl, Mia. Trzymaj się od niego z daleka - obraca mnie w swoją stronę i tłumaczy jak dziecku - Nie ma najlepszej opinii - Cami ciągnie mnie za sobą i po chwili stoimy na patio za domem. Chłodne powietrze uderza w moje ciało, oddycham głęboko i wpuszczam powietrze do płuc. Jak dobrze!
- Co masz przez to na myśli? - zakładam ręce na piersiach i wpatruję się w przyjaciółkę - Chętnie posłucham, dawaj.
- Krąży przerażająca plotka, że zabił swoją dziewczynę - o mój boże! Ona chyba nie mówi poważnie, prawda?! 
- C-co takiego? - jąkam się, a moje oczy są wielkie jak spodki - Wow, jestem w szoku! Myślisz, że to możliwe?
- Nie wiem, Mia. Ludzie tak mówią, więc skądś to się musiał wziąć, czyż nie? - unosi brew, jednak ten chłopak nie wygląda mi na mordercę. Prędzej na słodkiego aniołka - Mimo wszystko uważaj na niego, okej? Ponoć robi jakieś szemrane interesy i jego opinia to brudna karta. Z takimi lepiej nie zadzierać. Można się tylko nabawić kłopotów.

- Nie obawiaj się, przecież nawet go nie znam. Nie mam z nim styczności, więc możesz spać spokojnie.
- I to mnie cieszy. Nie chcę, żebyś wpakowała się w jakieś kłopoty. Coś czuję, że Twój tata nie byłby zadowolony z tego faktu, prawda?  - mruga okiem i kaszle - Zaschło mi w gardle, muszę się napić. Zaraz będę z powrotem.
Okręca się dookoła i w podskokach wchodzi do środka. Zostaję sama, opieram się o drewnianą barierkę i myślę nad tym, co powiedziała. 
Naprawdę ten chłopak mógłby zrobić coś tak strasznego? Zabić własną dziewczynę? Jakoś nie bardzo chce mi się w to wierzyć, a ludzie lubią plotki. Zawsze coś rozdmuchają i robi się z tego niezła afera. Z drugiej strony, jeśli faktycznie zajmuje się szemranymi sprawami, to wszystko jest możliwe. Ludzie potrafią być nieobliczalni.
- Dlaczego taka śliczna dziewczyna stoi tutaj sama? - moje rozmyślenia przerywa cichy, zachrypnięty głos. Przekręcam głowę i wstrzymuję oddech. Obok mnie stoi TEN chłopak! Kurwa! Zaciskam usta, ale panika strzela w moje ciało! Staram się zachować spokój, chociaż słabo mi to idzie - Hej, wszystko okej? Jesteś blada jak ściana!
- T-tak, jest dobrze. Czekam na przyjaciółkę - odpowiadam cicho, chrząkam i nieśmiało na niego spoglądam.
- Na przyjaciółkę? - podchodzi i staje dosłownie centymetr od mojego ciała, boże! - Jak masz na imię, Skarbie? 

- Umm, Mia - odpowiadam cichutko i przyglądam mu się z zainteresowaniem. Jest bardzo przystojny.
- Śliczne imię, dla ślicznej dziewczyny - mruga zadziornie, a moje usta same się uchylają. Podnosi dłoń i odgarnia kosmyk włosów z mojej twarzy, och! Oblizuje usta i wpatruje się we mnie uważnie. O co mu chodzi? Chyba nie będę jego następną ofiarą, prawda?! - Podobasz mi się, Mia - odchyla się i zaciąga papierosem. Wypuszcza dym i robi małe kółeczka, po czym znowu na mnie patrzy - Nie widziałam Cię nigdy na żadnej imprezie, a jestem na każdej.

- Właściwie nie jestem typem imprezowiczki - zaciskam usta, schylam głowę i bawię się palcami. Onieśmiela mnie.
- Naprawdę? Więc koniecznie trzeba to zmienić. Życie jest zbyt krótkie, aby je marnować, prawda? Jesteś młoda.
- Tak, chyba masz rację - uśmiecham się i patrzę mu w oczy. Nawet nie wie, jak bardzo bym tego chciała.

- Zatańczysz ze mną? - och! Jestem zaskoczona. Dopala papierosa, depcze go butem i wyjmuje gumę do żucia z kieszeni jeansów. Podaje mi jedną, ale kręcę przecząco głową - Więc? - przybliża się i wchodzi dosłownie przede mnie. Opiera się plecami o drewnianą barierkę, stoję między jego nogami i przysięgam, że zaraz zemdleję. Wstyd i przerażenie to zdecydowanie niezbyt przyjemna mieszanka - Nie wstydź się, Mia. Jesteś naprawdę śliczna - podnosi palcem moją głowę i kiedy tylko czuję jego dotyk, po moim ciele przebiega dziwny dreszcz. Natychmiast przypominam sobie wszystko to, co powiedziała Cami mam chęć uciekać - Tak, zdecydowanie mój typ - oblizuje usta, a ja gapię się na niego jak zahipnotyzowana. Ma w sobie to "coś" - To tylko taniec, maleńka. Nic wielkiego, prawda?
- Mia! - wzdrygam się na dźwięk przerażonego głosu mojej przyjaciółki. Przekręcam głowę i wpatruję się w stojącą w progu Cami, która wpatruje się w nas, jakby chłopak miał mnie zaraz zamordować na jej oczach - M-musimy już iść.
- Cóż, może uda nam się zatańczyć następnym razem? - odgarnia kosmyk moich włosów i zakłada je za ucho.
- Tak, na pewno. Muszę iść - uśmiecham się do niego, puszcza mi oczko i wreszcie zmuszam nogi do ruchu.
- Kurwa - Cami szepcze pod nosem i chwyta mnie za ramię. Przechodzimy przez długi hol i wreszcie wychodzimy z domu - Co to było, huh? - podnosi głos i prycha wkurzona - Mówiłam Ci, żebyś trzymała się od niego z daleka, tak?!
- Nie drżyj się, Cami, proszę! - posyłam jej wściekłe spojrzenie i zwijam dłonie w pięści - Stałam i czekałam na Ciebie, kiedy wszedł na patio zapalić i po prostu do mnie zagadał. To chyba nic wielkiego, prawda? Rozmawialiśmy, nie zamordował mnie do cholery! Żyję, oddycham, więc nie rób z tego afery na pół miasta, bo nic się nie stało.
- Owszem, ale mogło! Tłumaczyłam Ci jaką ma opinię, powinnaś natychmiast wyjść i nie rozmawiać z nim.
- Ale nie wyszłam, okej? Skończ temat - burczę pod nosem i próbuję się uspokoić. 
Rzuciła się na mnie, jakbym co najmniej go tam gwałciła, a ja stałam przerażona jak małe dziecko i bałam się go, po tym co mi nagadała! A teraz ma do mnie pretensje?! O co do cholery? - Idę do domu, mam dość na dzisiaj. Pa - mówię i po prostu skręcam w ścieżkę na skróty. Nie mam ochoty się jej tłumaczyć. Nawet gdybym chciała z nim porozmawiać, czy nawet zatańczyć to chyba moja sprawa, tak? Nic jej do tego! Jak zawsze panikuje bez powodu, cała ona! - Jak zawsze coś musi pójść nie tak.

Dochodzę do mojego domu, zdejmuję szpilki i raz dwa wchodzę po drabince. Przechodzę długim korytarzem i wchodzę do pokoju. Zamykam drzwi i odkładam szpilki na podłogę. Zapalam małą lampkę i to, co widzę sprawia, że moje serce się zatrzymuje. Na fotelu pod ścianą, z założoną nogę na nogę siedzi mój tata i patrzy prosto na mnie. Ma mord w oczach i wiem, że boleśnie za to zapłacę...





******************************************************************
Hello!

Tak więc mamy pierwszy rozdział :)
Może wam się wydawać banalny, pospolity i z pewnością nie jedno opowiadanie właśnie tak się zaczyna. Jednak przypominam, że Justin nie jest w nim bad boyem, wręcz przeciwnie. Z czasem zrobi się ciekawie ;)
No nic... czekam na wasze opinie. Nadal mam lekkie wątpliwości czy publikować to opowiadanie, no ale zobaczę jak sprawy się potoczą :)

Do następnego :*
Kasia.






20 komentarzy:

  1. świetny! dodaj szybko następny prosze <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział.Opowiadanie zapowiada się ciekawie pomimo tak banalnego i oklepanego rozdziału.(Przepraszam) Tak się cieszę,że Justin nie będzie tu złym chłopakiem,a ona biedną poszkodowaną dziewczyną tylko coś nowego.Twoje inne opowiadania są cudowne więc sądzę,że to również takie będzie.
    Pozdrawiam i życzę weny ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku! Właśnie Justin wydawał mi się takie bad boyem, o tym co mówiła Cami (nie mogę przyzwyczaić się do tego imienia ^^), ale skoro mówisz, że tak nie będzie, to nie mam nic innego, tylko ci zaufać! Oo, i Jeszcze ten tata... Coś czuje, ze będzie ją boleć! :'(
    Kiedy następny? <3

    OdpowiedzUsuń
  4. O fuck! To takie piękne, że piszesz tak świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No ciekawie czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest ciekawie, bardzo :D A na razie wydaje się, że Justin to właśnie takie bad boy no ale może się mylę i będzie inaczej? Haha no nic to do następnego :) ✌

    OdpowiedzUsuń
  8. omg. Cudowne opowiadanie ! czekam na następny rozdział! i sądzę że nie masz nad czym się zastanawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny *.* Czekam na drugi rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisz dalej kochana :* czytam i podoba mi sie to, jeszcze nigdy nie czytalam opowiadania gdzie Justin jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział daje wrażenie ze jest badassem i te sprawy a ty mówisz ze nie ? Kurzcxe zaciekawilas mnie baaardzo xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi, hue hue :D
      Fajnie, że mi się to udało la la la :D

      Usuń
  12. Nie jest banalny !!! Bardzo mnie zaciekawiłaś , czekam z niecierpliwością na następny :D :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaa jestem jak najbardziej gotowa na to opowiadanie hahaha :D Strasznie zaciekawiłeś mnie już samym prologiem !!!! Czekam na nn <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem strasznie ciekawe co będzie dalej , jak to wszystko się potoczy :) Justin w pierwszym rozdziale wydaję się być bad boyem ...ale ty mówisz że nie jest ....ciekawe ciekawe :P Na pewno będę czytać !!! Buźkaaaa :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Rozdział jest świetny, niesamowity, cudowny, nieziemski, genialny !!! Strasznie mnie zaciekawiłaś, bo wydawało mi się, że będzie to kolejne historia, gdzie Justin będzie w roli bad boya, a tu niespodzianka :) Uwielbiam wszystko co piszesz xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. No mówiłam że będzie ciekawe i miałam racje.Boże jak ja uwielbiam jak opisujesz Jusa normalnie aż mam wrażenie że stoi na przeciwko mnie

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine