21.12.2014

Rozdział 2

Serce podskakuje mi do gardła i wstrzymuję oddech. Stoję przed nim ze schyloną głową, przerażona. Jednak ojciec siedzi spokojnie, popija whisky, a w pokoju panuje niezręczna cisza. Mój oddech szaleje i wiem, że ojciec właśnie obmyśla w głowie odpowiednią dla mnie karę. Zasłużyłam, bo sprzeciwiłam się jego poleceniom. Nienawidzę tych kar! Są bolesne i nie chcę, żeby mi to robił! Dlaczego musi być taki surowy i wszystkiego mi zabraniać?
- Masz mi coś do powiedzenia, Mia? - zaczyna cicho, a jego głos brzmi przerażająco i groźnie jak diabli - Gdzie byłaś?
- Na imprezie - odpowiadam zgodnie z prawdą. Mam solidnie przechlapane i dodatkowe kłamstwo pogorszy sprawę.
- Gdzie? Z kim? O której wyszłaś? - zadaje pytania, jednak jest całkowicie opanowany - I patrz na mnie, dziecko.
- T-tak - przełykam ślinę i powoli podnoszę głowę. Jego oczy nie wyrażają żadnych emocji, a to nigdy nie wróży nic dobrego. Będzie źle - Byłam z Cami, jej kolega urządzał imprezę w domu. Wyszłam o dwudziestej.

- Piłaś? - unosi brew i patrzy na mnie w skupieniu, jakby czekał na moją reakcję. Niepewnie przytakuję głową - Ile?
- Może trzy kieliszki wódki, to wszystko - wypiłam dużo więcej, ale nie może tego wiedzieć. Byłoby po mnie!
- Nie spodziewałem się po Tobie takiego wyskoku. Wymknęłaś się z domu - siedzie niewzruszony i kręci głową. Gdyby tylko wiedział, że to nie był mój pierwszy raz - Jestem tym bardzo rozczarowany, zdajesz sobie z tego sprawę? - wpatruje się we mnie, ale martwi mnie jego opanowanie. Zawsze wybuchał niemal natychmiast, teraz coś mi w nim nie pasuje - Twoja kara tym razem nie będzie bolesna, Mia - och, nie? Jak to? Przecież zawsze taka była! - Zapomnij o szkole - nie! Błagam! Doskonale wie, jakie to dla mnie ważne i robi to z cholerną premedytacją! - Nie będziesz do niej chodziła przez najbliższy tydzień. A później zastanowię się, co dalej - nie! Tylko nie to! - Zrozumiałaś mnie?
- T-tato, narobię sobie sporych zaległości! Nie może być to coś innego? Przecież... - nie kończę, wchodzi mi w słowo.
- Przestań!! Mam to w dupie, Mia! - krzyczy, aż podskakuję! - Jeśli będę chciał, w ogóle kurwa do niej nie wrócisz! Mogę zamknąć Cię w tym domu do końca Twojego życia, chcesz tego?! - czuję łzy na policzkach, bo doskonale wiem, że może to zrobić! Nawet się nie zawaha - Jak Ty w ogóle wyglądasz? Jak jakaś tania dziwka! - boże! Jego słowa wbijają się w moje serce i teraz już szlocham głośno. Tak bardzo tęsknię za mamą, jej czułością, miłością. Nic z tych rzeczy nie dostaję od ojca, jest surowy i nigdy mnie nawet nie przytulił! - Przestań beczeć! Idź spać, jutro dokończymy rozmowę. Nie myśl, że z Tobą skończyłem - mówi surowo, patrzy na mnie z rozczarowaniem i po prostu opuszcza mój pokój. 
Pociągam nosem i zapowietrzam się od płaczu. Zdejmuję z siebie sukienkę, wchodzę do łazienki i zmywam makijaż. Szybko myję zęby, zakładam piżamę i wskakuję do łóżka. Okrywam się po samą szyję, ale nie mogę przestać płakać. Moje biedne serce rozwalone jest na kawałki! Tak bardzo brakuje mi miłości, wsparcia, otuchy. Dlaczego mój własny ojciec musi być takim kutasem?! Chroni mnie, ale traktuje jak nic nie warty przedmiot. Żyję z nim, ale jakby obok. Nie przebywamy ze sobą, nie rozmawiamy, nigdy nie wychodzimy. Jest tyranem i dobrze wiem, że nie okaże mi miłości. 

Budzę się w piątkowe przedpołudnie i ziewam przeciągle. Wstaję leniwie z łóżka i biorę szybki prysznic. Ogarniam się raz dwa, przebieram w krótkie białe spodenki i granatową bokserkę. Związuję włosy w koka i schodzę na dół, chociaż cholernie się tego boję. Kiedy tylko pojawiam się w salonie, dostrzegam mojego ojca. Siedzi na kanapie i pije kawę. Podnosi głowę i nasze oczy się spotykają. Spinam się, bo złość wcale mu nie minęła. 
Boję się, bo tak naprawdę nie wiem, co strzeli mu do głowy. Nie raz surowo mnie karał, nie raz dostałam od niego porządne lanie i nie mogłam uwierzyć, że mój własny ojciec serwuje mi takie życie. Wiele razy zastanawiałam się nad tym, czy jest w nim chociaż odrobina jakiegokolwiek uczucia, miłości. Dochodziłam zawsze do przykrego wniosku. Jakie uczucia mogą być w człowieku, który ma własny burdel i dziwki? Sprzedaje ciała tych dziewczyn, więc jak mógłby cokolwiek czuć?
- Mia, podejdź do mnie - nie dyskutuję, posłusznie wykonuję jego polecenie i grzecznie przysiadam na kanapie - Chcę wiedzieć, dlaczego wymknęłaś się z domu. Co strzeliło Ci do głowy, dziecko? To było bardzo nieodpowiedzialne!
- Przepraszam. Chciałam się odprężyć, wyluzować i pobyć trochę z przyjaciółką 
- mówię cicho i schylam głowę.
- W porządku. Dlaczego więc nie przyszłaś do mnie i po prostu nie zapytałaś o zgodę? - co?! On mówi poważnie?!

- Naprawdę pozwoliłbyś mi pójść? - patrzę na niego i marszczę czoło. Czy ktoś go dzisiaj podmienił? Co z nim?
- Cóż, gdybym znał dokładnie miejsce, możliwe. Nigdy więcej nie wymykaj się z domu, przyjdź do mnie - przytakuję głową, ale jestem zszokowana jego słowami. Przecież tak wiele razy chciałam wyjść i nigdy nie wyraził na to zgody! - Jakie masz plany na dzisiaj? - złość mija i chyba ma dzisiaj wyjątkowo dobry humor. To rzadkość.
- Nie mam pojęcia. Jest piątek, może umówię się z Cami. Mogę? - pytam, bo wolę mieć jego zgodę.

- Oczywiście, ale uważaj na siebie. Niestety Bruno musiał wyjechać i będziesz bez ochrony. Dlatego nie oddalaj się w część miasta, w której nie możesz być, tak? Musisz się pilnować, bo nie wiem, czy Bruno w ogóle do nas wróci.
- Och, dlaczego? Lubię go, tato i jest ze mną już od dłuższego czasu. Czy coś się stało? To z mojego powodu?
- Nie, oczywiście, że nie. Ma jakieś problemy, dzisiaj da mi odpowiedź. 
Jeśli nie wróci, poszukam nowego ochroniarza.
- Znowu? To już trzeci! - wzdycham, ale to potwornie męczące - Czy w ogóle potrzebna jest mi ochrona, tato?
- Owszem, to nie podlega dyskusji. Doskonale wiesz, jakie życie prowadzę. Wiesz, co stało się z Twoją matką. 
- Wiem - zaciskam usta i schylam głowę. Tęsknię za nią każdego dnia, w każdej minucie.
- Bardzo dobrze. Możesz iść do siebie, ja muszę wyjść. Wrócę wieczorem. Bądź, ostrożna.
- Będę. Pa, tato - nie wiem, dlaczego to robię, ale cmokam go w policzek i uciekam na górę.


Jak się okazuje, Cami nie ma dzisiaj czasu, bo mama zaciągnęła ją do sprzątania. Jednak pogoda jest śliczna i nie mam najmniejszego zamiaru siedzieć w domu. Przebieram się w krótką granatową sukienkę bez ramiączek, zakładam na nogi sandały-japonki i biorę małą torebeczkę. Dochodzi czternasta i na pierwszy cel kieruję się do centrum handlowego.

Mija dobre dwie godziny, jak spaceruję po sklepach. Jednak dziwnie nic nie wpada mi w oko i tym chodzeniem jedynie się zmęczyłam. Wychodzę z galerii i idę po kawę do Starbucks'a, który jest niedaleko. Przechodzę przez ulicę i kiedy odwracam głowę w prawą stronę, widzę TEGO chłopaka. Serce podskakuje mi w piersi, zaciskam usta, ale nie spodziewałam się go spotkać! Dlaczego mam takiego pecha?! Cholera, może mnie nie zauważy? 
- Mia! - wzdycham, kiedy krzyczy wesoło i zatrzymuje się przede mną - Jakie miłe spotkanie, prawda? - uśmiecham się i przytakuję głową - Wszystko w porządku? - marszczy brwi i uważnie się we mnie wpatruje, krępuje mnie tym.
- Tak, jak najbardziej - chrząkam i biorę się w garść - Miło było Cię zobaczyć, nie będę Cię zatrzymywać. Na pewno masz swoje sprawy, uciekam - mijam go, ale natychmiast czuję uścisk na łokciu, och! Co jest?
- Właściwie nie mam żadnych spraw, jestem wolny - świetnie, to chciałam usłyszeć - Dokąd się wybierałaś?

- Do Starbucks'a, mam ochotę na kawę - wbijam zęby w wargę, ale jego spojrzenie jest tak intensywne!
- Super, więc chodźmy razem - co takiego?! - Kupimy kawę i mogę zabrać Cię w fajne miejsce, chcesz? - o nie! 
- Nie znamy się. Nawet nie wiem jak masz na imię - unoszę brew, a Justin drapie się w kark - Nie przedstawiłeś się.
- Wybacz, mój błąd. Jestem Justin - uśmiecha się i wystawia w moim kierunku dłoń. Ściskam ją nieśmiało, a on mruga rozbawiony - Twoje imię już znam - och, no tak! Impreza - No to idziemy! - obejmuje mnie ramieniem, spinam się, ale on wydaje się być całkowicie wyluzowany, w przeciwieństwie do mnie. Oddycham kilka razy, ale jestem wśród ludzi. Chyba nic mi nie grozi? - Proszę - otwiera drzwi i przepuszcza mnie pierwszą, wow! - Na co masz ochotę, Skarbie?
- Na waniliową latte - mówię cicho i ignoruję fakt, iż powiedział do mnie "Skarbie". To... dziwne.
- Nie ma sprawy, poproszę dwa razy - mówi do ekspedientki, która posyła mu uroczy, zalotny uśmiech. No tak, jest cholernie przystojny więc nawet nie powinno mnie to dziwić. Pyta, jakie imiona napisać na kubeczkach, ale chłopak natychmiast mówi "Mia i Justin". Uśmiecham się pod nosem, ale brzmi to cudownie! Ach, o czym ja myślę?! - Idziemy? Zawiesiłaś się! - szturcha mnie w ramię i śmieje się ze mnie. Opuszczamy kawiarnię, przechodzimy przez ulicę i moim oczom ukazuje się wypasiony, sportowy, czarny samochód. Robi wrażenie - Wskakuj - Justin otwiera dla mnie drzwi, ale waham się. Przecież go nie znam, a jeśli to prawda, co powiedziała Cami? Gdzie chce mnie zabrać?
- To chyba nie jest dobry pomysł, wiesz? - stoję jak sierota, ale nie spotykam się praktycznie z nikim!

- Dlaczego? - marszczy brwi i wpatruje się we mnie zaskoczony - Chyba się mnie nie boisz, Mia?
- Nie wiem, to chyba nie strach. Po prostu wiesz, nie znamy się... - zacinam się, ale to tak głupio brzmi! 

- To poznasz. Chyba tak to się zawsze odbywa, prawda? Teraz mnie nie znasz, porozmawiamy i będziemy znajomymi. Od czegoś trzeba zacząć, mała - uśmiecha się uroczo, ale właściwie ma rację - Nie martw się, nie zrobię Ci krzywdy - mówi spokojnie i dotyka mojego ramienia - Jesteś strasznie spięta, wyluzuj - kiwa głową i wsiadam do środka. Może jestem naiwna, głupia, ale ryzykuję. Gdyby widział to ojciec, zamknąłby mnie za to w piwnicy! Chłopak wsiada za kierownicę, zapinamy pasy i rusza - Jesteś zestresowana - spogląda na mnie i chwyta moją dłoń, o kurwa! - I zimna - uśmiecha się szeroko, ale ma taki piękny uśmiech! - Naprawdę nie musisz się obawiać, jesteś ze mną bezpieczna.

Nie jedziemy długo. Po dziesięciu minutach chłopak parkuje samochód na żwirowym podjeździe. Wysiadam i rozglądam się z zaciekawieniem... jesteśmy po prostu w ogromnym, cudownym parku z przepiękną fontanną na środku. Uśmiecham się szeroko, bo tego się nie spodziewałam. Miejsce jest niesamowite!

- Ładnie tu - spoglądam na niego, kiedy bierze nasze kawy. Chwyta mnie za rękę i siadamy na ławce. 
- To prawda - mruga zadziornie i podaje mi kubeczek. Upijam łyk, ale kawa jak zawsze smakuje rewelacyjnie! 

Rozmawiamy o głupotach, jednak śmieję się jak wariatka. Justin naprawdę jest sympatyczny i ma świetne poczucie humoru. Opowiada różne śmieszne historyjki i czas z nim mija naprawdę szybko i przyjemnie. Nawet zastanawiam się, czy Cami czasami nie przesadzała z tymi opowieściami o nim. Nie wygląda na mordercę, a na słodkiego chłopca. 
- Tak tu cicho i spokojnie - oddycham głęboko i wystawiam twarz do słońca - Można w spokoju pomyśleć.
- Dlatego Cię tutaj zabrałem. Można chwilowo odpocząć od zatłoczonego miasta - spoglądam na niego i wparuję się w jego profil. Upija łyk kawy, przekręca głowę i nasze oczy się spotykają. Zawstydza mnie jak diabli! - Powiem prosto z mostu, Mia. Podobasz mi się - och! Pierwszy raz słyszę coś takiego od chłopaka! Podobam się komuś, wow! To sen?
- Hmm... chyba już mi to mówiłeś, wiesz? - przykładam palec do brody i udaję, że myślę - Tak! Jestem pewna.
- Naprawdę? Nie pamiętam tego - co takiego?! Marszczę brwi, bo jestem zdezorientowana - Żartowałem! Ale masz minę 
- wybucha śmiechem, a ja posyłam mu mordercze spojrzenie - Oczywiście, że to pamiętam. Chciałbym Cię bliżej poznać, co Ty na to? - zaskakuje mnie. Chłopcy się mną nie interesują, chyba jestem dla nich zbyt nudna i grzeczna. Lub nieosiągalna - Chodź, przejdziemy się - wstaje i podaje mi dłoń. Chwytam ją, staję na nogi i splata nasze palce. Rany! To wydaje się być dziwne, ale pierwszy raz w życiu chłopak trzyma mnie za rękę. Uśmiecham się, schylam głowę i gapię się na nasze dłonie. Czuję w brzuchu coś dziwnego, jakby ciepło. Wiem, ile cudownych rzeczy mnie omija przez surowość ojca i tęsknię za tym, aby poszaleć i mieć chłopaka - Mia? Wszystko dobrze? Jesteś milcząca, co jest?
- Nic, nic. Przepraszam, zamyśliłam się - chrząkam i posyłam mu lekki uśmiech - Skąd znasz to miejsce? 
- Często przychodziłem tutaj z Grace - hmm, zastanawiam się kim jest ta dziewczyna, jednak Justin widzi moją dezorientację i dodaje - Była moją dziewczyną, umarła ponad rok temu. Tylko tyle mogę Ci powiedzieć - czyli nie to, co chciałabym wiedzieć. Jednak nie pytam go, czy ją zabił. Nie mam odwagi. A może boję się po prostu odpowiedzi?
Nic więcej nie mówimy. Spacerujemy dość długo, aż robi się nieco chłodniej. Przez moje ciało przebiega dreszcz zimna, ale Justin natychmiast zdejmuje swoją białą bluzę, przeciąga ją przez moją głowę i przytula do siebie. Jestem rozczulona jego zachowaniem i bardzo mile zaskoczona. Dziękuję mu uśmiechem i kierujemy się w stronę jego auta. 

Justin parkuje kawałek od mojego domu, aby ojciec mnie nie widział. Zapada cisza i czuję się trochę dziwnie.
- Cóż... - zaczynam pierwsza, bo powinnam już iść. Jest późno - Dziękuję za miłe popołudnie. Było naprawdę świetnie. 

- Nie ma sprawy, dla mnie również był to miło spędzony dzień - och, naprawdę? Uśmiecham się szeroko, Justin mruga zadziornie i przysuwa się bliżej - Mam nadzieję, że nie oberwę za to - nie rozumiem o czym mówi, jednak wszystko jest jasne kiedy chwyta w palce moją brodę i czuję jego usta na swoich. O mamuniu! Są miękkie, gładkie, ciepłe i pulchne! Zamykam oczy i czuję, jak próbuje wślizgnąć język do środka. Poddaję się, lekko rozchylam usta i czuję go. Wzdycham ciężko, a w moim ciele szaleje tornado! Dosłownie! Mój pierwszy, prawdziwy pocałunek. Nie miałam ku temu wielkich możliwości, skoro ojciec izolował mnie od świata, rówieśników. Nie sądziłam, że jest to tak niesamowite i miłe uczucie! Jednak usta Justina są cudowne i mogłabym całować go przez cały czas! Podnoszę dłoń i wsuwam palce w jego włosy, przysuwam się bliżej i mocniej wpijam się w jego usta. Nie poznaję siebie, jednak to mało ważne - Mia - szepcze cicho, czuję jego dłoń na mojej głowie, a pocałunek zmienia się na zmysłowy, zachłanny i mocny. Cholera! Jest świetny w całowaniu, a ja nie mam w tym praktycznie żadnego doświadczenia. Mimo wszystko, w tym momencie nie jest to istotne. Całujemy się tak, jakbyśmy chcieli się nawzajem zjeść - Kurwa - klnie siarczyście, przejeżdża językiem po mojej wardze i pociąga za nią. Mój oddech szaleje, uchylam powieki i spotykam jego podniecone spojrzenie. Wpatruje się we mnie, ale wygląda cudownie! Natychmiast zawstydzam się, bo dociera do mnie to, co zrobiłam! Poniosło mnie, zapomniałam się. Niech to szlag! - Masz cudowne usta, wiesz? - och! Zamykam oczy, bo dosłownie płonę! Czuję ciepło, które rozlewa się po moich policzkach - Mogę zabrać Cię jutro na randkę? - o mamuniu! Na prawdziwą randkę?!
- Jeśli chcesz - odpowiadam szeptem i oblizuję usta. Próbuję uspokoić szalejące serce, jednak to na nic. 
- Bardzo chcę - uśmiecha się uroczo, przybliża i pociera nosem o mój policzek, och! To takie przyjemne uczucie - Przyjadę po Ciebie o szesnastej, może być? - szepcze do mojego ucha i aż wstrzymuję oddech. Co on ze mną robi?! 
- J-jasne - jąkam się, ale tak przyjemnie czuć jego skórę na swojej, czułe gesty, dotyk - Pasuje idealnie.
- Więc do zobaczenia jutro, Skarbie - muska delikatnie moje usta i znowu topnieję pod wpływem jego dotyku.
- Do jutra - odrywam się od niego, kręcę głową i wychodzę z samochodu. To szalone, ale cholernie podniecające.

Nie wiem, co mam o tym myśleć, a głupi uśmiech sam wkrada się na moje usta. Wchodzę do domu, ale ojca jeszcze nie ma. Całe szczęście! Biegnę do pokoju, zrzucam z siebie ciuchy i biorę szybki prysznic. Przebieram się, ogarniam twarz i wskakuję do łóżka. Odpalam laptopa, załączam jakiś film, ale trudno mi się na nim skupić. W głowie siedzi mi chłopak, który ma cudowny uśmiech i świetnie całuje. Odkładam laptopa, przytulam się mocno do mojego dużego, białego misia, wbijam zęby w wargę i uśmiecham się szeroko. Idę na randkę! Życie jest piękne!






**********************************************************************
Hello :)
Więc dzisiaj niespodzianka i nowy rozdział. Ładnie wczoraj komentowaliście, więc chciałam wam to wynagrodzić :)
Po pierwszym rozdziale wiele z was myślało, że Justin to "zły chłopiec", nie. Nie w tym opowiadaniu. Jednak myślę, że taki Justin też wam się spodoba. Taką mam nadzieję ;)

Jeszcze nie wiem, jak często będą pojawiać się tutaj rozdziały. Myślę, że po prostu będę obserwować zainteresowanie opowiadaniem. Jak będziecie ładnie komentować, rozdziały będą pojawiać się często. Myślę, że to dobre rozwiązanie :)
Tak więc, wszystko zależy od was... możecie mieć rozdziały codziennie, albo raz na tydzień.

To tyle :)
Buziam was i ściskam mocno!

Kocham.
Kasia.






33 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Super rozdział! Jak na każdym. Blogu! Czekam nn!

      Usuń
  2. Rozdział cudowny ♥ Justin w tym opowiadaniu jest takie słodki hjkfhjg *.* Biedna Mia,jej ojciec to potwór mam nadzieje,że się zmieni bądź ona od niego ucieknie.Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Czekam nn! <3 <3 :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. O jaki kochany! <3 Justin jest taki odważy (nie to co wszyscy chłopcy, którzy boją się nawet zagadać jak człowiek!)!
    A jeśli chodzi o nowego ochroniarza.. To będzie Justin? Hahah, nie wiem czemu tak pomysłam :D
    Mia nie może chodzić tydzień do szkoły...jak ja bym chciała mieć takie kary! :D ale rozumiem ją, nie ma gdzie wyjść, ani gdzie spotkać się z przyjaciółmi, a w szkole może to robić, w jakimś stopniu :))
    Oby szybko był następny, bo aah! Śmiałam się z Mia za każdym razem kiedy ona się śmiała! :D
    Cudowny, wiem, że będę czytać tego bloga na milion procent! Po prostu jest niesamowity! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne opowiadanie, takie inne. Czekam n nastepny! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG !!!!!!!! Rozdziała jest po prostu świetny!
    Lepiej niech wszyscy sprężą dupy i komentują!
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww nadchodzi nowa słodka para !!! Świetny rozdział i czekam na kolejne :* ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oh to wszystko zapowiada się bardzo ciekawie :D Cieszę się że postanowiłaś to opublikować :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski <3 Justin jest taki uroczy ahhh !!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Słodkiee <3 KOchaam <3 Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest cudowny !!!!!! Justin ....<3 <3 <3 Kocham go jako bad boya i kocham takiego :) Czuję że opowiadanie będzie ciekawe , czekam na następny (oby jak najszybciej ) :P hahaha

    OdpowiedzUsuń
  12. Super ! Justin jest tu taki słodki. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najlepszy rozdział jaki justin jest odważny hohoho kocham i czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedna Mia...ten ojciec jest nienormalny ! Czuję że będą z nim DUŻE kłopoty prawda ? :(
    Justin jest taki hhhjfjfcdchdj hahaha <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe jak to będzie ;) trochę szybko się to wszystko dzieje, tak bez akcji i wgl ;D ale może wszystko się rozkręci, do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  16. Dopiero dwa rozdziały a już kocham tego bloga! ♥
    Ah i zauważyłam jeszcze ze kiedyś wgl nie obchodziło cię ile masz komentarzy pod rozdziałem a teraz robisz tak jak inne blogerki.. nie mówię tego złośliwie tylko byłaś hmm jedyna w swoim rodzaju? Hah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, zaczęłam na to zwracać uwagę. Ale każdy kto pisze opowiadanie wie, że to wcale proste nie jest. Widzę ile osób odwiedza bloga, a nikt nie komentuje. Myślisz, że to jest miłe? To tak, jakbym pisała do ściany. To nic fajnego, uwierz mi.
      Poświęcam czas na napisanie tego, dodaję rozdziały, sprawdzam błędy i prowadzę pozostałe opowiadania. Jednak chcę to robić, bo mam wiernych czytelników których uwielbiam i jestem im wdzięczna, że są ze mną. Ale miło, jeśli ktoś podzieli się swoją opinią na temat rozdziału.

      Napisz opowiadanie, sama przekonasz się jak komentarze mobilizują do działania.

      Usuń
  17. Bardzo mi sie podoba dobry Justin :* jestem ciekawa co dalej :) pozdrawiam i czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Już lubię tego Justina xd szybki gość jest ;d

    OdpowiedzUsuń
  19. Super podoba mi się, że nie musiałam długo czekać na ,,zaurocznie" Justina i Mii <3 Już wczoraj wieczorem przeczytałam ten rozdział, ale jak chciałam napisać komentararz to mi się klawiatura z telefonu wyłączyła i nie chciała włączyć -,- Dobra ja się nie rozpisuję bo muszę iść z psem! Ughhh jak mi się nie chcę wstać z mojego cieplutkiego łóżeczka :'( Wyjdziesz za mnie? ohohoho ale z psem ;*** PS uwierz nie jestem robotem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból kiedy trzeba wyjść z psem, a tak cholernie się nie chce ;)
      Ps. Ja właśnie zaraz muszę wyjść ze swoim, a tak zimno jest brrr.

      Usuń
  20. Świetnyyyy o bozee Mia i Justin ❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne świetne świetne !!!!! Jestem ciekawa jak to będzie dalej :D Buźkaaaa :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Oooo Justin szybko szybkoooo hahah Cudowny rozdział kochana :* Tak się cieszę że piszesz kolejne opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  23. najlepszy blog na świecie kocham! ☻

    OdpowiedzUsuń
  24. Idealny rozdział ! Mi się bardzo podoba że Justin może być przynajmniej w jednym opowiadaniu tym dobrym :) Czekam na kolejne rozdziały :) Jesteś świetna !

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine