24.12.2014

Rozdział 4

Rano budzę się wyspana i wypoczęta. Przeciągam się leniwie, ziewam i spoglądam w stronę okna. Świeci słońce, ptaki śpiewają i uśmiech sam wkrada się na moje usta. To będzie dobry dzień i nie pozwolę, aby cokolwiek mi go popsuło.
Wyskakuję z łóżka, ładnie układam na nim mój ulubiony, puchaty koc i równo rozkładam poduszki. Podchodzę do szafy i myślę co na siebie założyć, jednak decyduję się na zwykłą, krótką granatową sukienkę. Czuję, jak burczy mi w brzuchu i marzy mi się pyszne śniadanko, które na pewno zrobi mi Sara - nasza gosposia. Uwielbiam ją, jest taka troskliwa i kochana. Poniekąd traktuję ją jak własną ciocię, bo rozumie mnie i wspiera jak tylko może.

Zbiegam na dół i w salonie widzę ojca, och. Siedzi na kanapie przodem do mnie i ma gościa. Hmm, tak wcześnie?
- Podejdź, Mia - mówi surowo i natychmiast wykonuję jego polecenie. Wiem, jak mam zachowywać się przy gościach. Być cicho, nie dyskutować i broń boże nie pyskować - Siadaj - kiwa głową na miejsce obok siebie i kiedy tylko to robię i spoglądam na gościa, uchylam usta w szoku. To jakiś żart? Ukrywa kamera? Jakim cudem przede mną siedzi wyluzowany, uśmiechnięty Justin?! Co tu się wyprawia? - Poznaj Justina, jest moim nowym pracownikiem - co takiego?! Pracownik? - Będzie częstym gościem w naszym domu, więc nie obawiaj się niczego. Jesteś bezpieczna - obejmuje mnie ramieniem i od razu się spinam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio mnie przytulił - Mia? Wszystko w porządku? 
- T-tak, jasne - chrząkam i posyłam mu nerwowy uśmiech - Czy to oznacza, że Bruno już do nas nie wróci?
- Niestety. Rozmawiałem z nim i niestety sprawy rodzinne nie pozwolą mu na powrót. Tak bywa - szkoda, bardzo go lubiłam - Od dzisiaj będziesz pod stałą obserwacją Justina. Będzie odwoził Cię i przywoził ze szkoły i towarzyszył Ci na mieście. Masz go słuchać, bo tak trzeba - zaciskam zęby, ale wcale mi się to nie podoba! - Mia? Powiesz coś?
- Właściwie nie wiem, co miałabym powiedzieć. Skoro uważasz, że Justin się do tego nadaje, to w porządku.
- Oczywiście, że się nadaje. Uważasz, że zatrudniłbym byle kogo, do ochrony własnego dziecka? - prycha pod nosem, a ja patrzę na niego zdziwiona. Od kiedy mu tak na mnie zależy? -
Justin ma najlepszy kurs ochrony z jakim się do tej pory spotkałem - wow, tego się nie spodziewałam - Na dodatek ochraniał znaną osobę, będziesz przy nim bezpieczna.
- Nie martw się - zabiera głos i posyła mi ten swój chytry uśmieszek - 
Przy mnie nie stanie Ci się krzywda, obiecuję.
- Dziękuję - wbijam zęby w wargę i bawię się palcami. Gdyby tylko ojciec wiedział, że już się znamy.
- No dobrze, we wtorek będziesz mogła pójść do szkoły - och! Tak, tak, tak! - Justin Cię zawiezie i odbierze.
- Naprawdę?! Dziękuję! - uśmiecham się szeroko, ale to cholernie dobra wiadomość! - Bardzo się cieszę.
- Ja również, jednak bez żadnych wyskoków, Mia. Masz być grzeczna i słuchać we wszystkim Justina, czy to jest jasne? - przytakuję głową i nie mogę przestać się uśmiechać - W porządku. Możesz iść coś zjeść, a ja jeszcze obgadam co nieco z Justinem - podnoszę się z kanapy i w podskokach idę do kuchni - Ach, Mia! - zatrzymuje mnie głos ojca i odwracam się w jego stronę - Dzisiaj muszę wyjechać do Nowego Jorku, interesy. W
rócę jutro wieczorem - co?!
- Dopiero jutro? Mam zostać sama w tym ogromnym domu?! - cholera! Nigdy nie zostawiał mnie samej.
- Oczywiście, że nie! 
Jak mógłbym do tego dopuścić? W domu jest przecież gosposia i ochrona. Nie musisz się obawiać, córeczko - och, córeczko? Ktoś go podmienił? - Zresztą będzie tutaj Justin, więc będziesz miała najlepszą ochronę - uśmiecha się szeroko. Och, boże! Nawet nie wie, że zostawia mnie z chłopakiem, z którym się spotykam!
- Dobrze - odpowiadam szybko i wchodzę do kuchni. Jestem w szoku, że zostanę sama w domu. To dziwne!

Robię płatki z mlekiem, siadam na krzesełku barowym i wcinam. Myślę, skąd do cholery wziął się tutaj Justin? Jak to w ogóle możliwe? Nie wygląda mi wcale na ochroniarza, to możliwe, że w ogóle nim jest? Rany, jak ma to teraz wyglądać do cholery?! Naprawdę mi się podoba i chciałabym go lepiej poznać, a teraz mam być z nim pod jednym dachem? Niech to szlag! Wcale mi się to nie podoba, ojciec może coś zauważyć i będzie po mnie! Dlaczego akurat on?!
Cholera, kiedy tylko moja przyjaciółka się o tym dowie, chyba dostanie zawału! Przecież Cami cały czas twierdzi, że Justin zabił swoją własną dziewczynę! Nie wiem dlaczego, ale nie wierzę w to. Może jestem naiwna i zbyt krótko go znam, ale dziwnie nie wygląda mi na chłopaka, który mógłby zrobić coś tak strasznego.

Popołudniu, kiedy tata wyjeżdża przebieram się i idę przed dom, aby pograć w tenisa. Niestety nie mam partnera, ale od czego jest maszyna, prawda? Odbijam piłki, jednak nie mogę się na tym skupić. Coś dziwnego dzieje się w moim wnętrzu i mam złe przeczucia. Czy na pewno Bruno miał kłopoty rodzinne? Czy może to mój ojciec coś wymyślił i zrobił to specjalnie? Nawet by mnie to nie zdziwiło, czasami jego pomysły są totalnie popieprzone i beznadziejne.
Kątem oka widzę, jak na ławce obok kortu siada Justin. 
Wystawia nogi przed siebie, opiera się o oparcie i zakłada ręce za głową. Wygląda na wyluzowanego, uśmiecha się pod nosem i gapi na mnie. Potwornie mnie tym zawstydza, krępuje i teraz na pewno nie skupię się na grze. Niech to szlag, no! Nie ma lepszego zajęcia? Spoglądam w jego stronę, zakładam ręce na biodrach i kręcę głową. On jednak nadal się uśmiecha i mruga do mnie okiem. Wystawia też kciuk do góry i zupełnie nie wiem o co mu chodzi. Oblizuje usta, podnosi się z ławki i idzie w moim kierunku, o nie! 
- Cześć, Skarbie - staje naprzeciwko mnie i odgarnia kosmyk moich włosów - Nie możesz się skupić na grze, hmm?
- Ciekawe dlaczego? - unoszę brew i patrzę na niego ze złością - Dlaczego to zrobiłeś, Justin? Po co?
- Och! Co takiego zrobiłem? - udaje głupa i wzrusza ramionami - Chodzi Ci o to, że jestem Twoich ochroniarzem?
- Tak! Właśnie o to chodzi! Skąd ten głupi pomysł, huh? Jak Ty to sobie właściwie wyobrażasz? Spotykamy się!
- Nie denerwuj się, Kotku. Praca to praca, tak? 
Kiedy dowiedziałem się, że Pan Winters potrzebuje ochroniarza po prostu przyszedłem. Nawet nie wiedziałem, że jesteś jego córką, Mia. Byłem tak samo zaskoczony Twoim widokiem, jak Ty moim. W sumie nie bardzo rozumiem, dlaczego jesteś taka zła. Możesz mi to wyjaśnić? Pogubiłem się.
- To proste! Jeśli tata zorientuje się, że cokolwiek między nami jest, oboje będziemy mieć ogromne kłopoty.
- Nic takiego nie będzie miało miejsca - uśmiecha się czule i dotyka palcami mojego policzka - Podobasz mi się, a dzięki pracy będę mógł być blisko Ciebie. Naprawdę muszę podziękować kumplowi za to, że dał mi cynk o tej robocie.
- Poważnie masz kursy ochroniarskie, czy to taka bajeczka, żeby zmydlić oczy mojemu ojcu? Jestem ciekawa.
- Mam, Skarbie - mruga rozbawiony i pstryka palcem w mój nos - Zajmuję się tym od trzech lat. Będziesz bezpieczna.
- Wierzę, jednak wciąż nie mogę uwierzyć w to, że jesteś moich ochroniarzem! W życiu się tego nie spodziewałam.

- Cóż, szczerze powiedziawszy ja również się tego nie spodziewałem. Co nie zmienia faktu, że jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Będę mógł mieć Cię na co dzień - och, serio? - Podoba mi się to - przytula mnie do siebie, chowa twarz w moich włosach, a ja zaciągam się zapachem jego perfum. Chociaż byłam na niego odrobinę zła, teraz wszystko odchodzi - Może zagramy, hmm? - odchyla głowę i już widzę po jego minie, że rzuca mi wyzwanie. Pff, też mi coś!
- Jasne, czemu nie? - mrugam rozbawiona, Justin bierze rakietę i staje po swojej stronie pola. Kiedy tylko serwuje wiem już, że mam go w garści. Czy on kiedykolwiek grał w tenisa? 
Odbieram serwis i przerzucam piłkę na drugą stronę, wpada w jego pole, ale nawet do niej nie dobiega. Śmieję się sama do siebie, boże! Wolę grać z maszyną.

Mecz trwa nie więcej, niż piętnaście minut. Justin jest cały zdyszany, a ja nie mogę powstrzymać śmiechu.
- Cholera! Jesteś dobra! - podbiega mnie do mnie, odkłada rakietę i oddycha głęboko - Widać, że trenujesz.
- No coś Ty! Jak to zauważyłeś? Mogłeś mi powiedzieć, że nie umiesz grać. Nie straciłabym swojego cennego czasu.
- Ach, tak? - mruży oczy i gwałtownie przyciąga mnie do siebie - Czyżbyś miała coś lepszego do roboty?
- Coś na pewno by się znalazło - wystawiam język, uwalniam się z jego objęć i kieruję się w stronę domu.
- Wow! Masz świetny tyłek! - co takiego?! Czy ja dobrze usłyszałam? - Nie patrz tak! Nikt Ci tego nie mówił?
- Jesteś szurnięty! Masz zakaz gapienia się na mój tyłek, idziesz pierwszy! - zakładam ręce na piersiach i czekam, aż się ruszy. 
Jednak on ma to kompletnie w dupie i nie robi nawet kroku! - No dalej, nie mam całego dnia!
- Ja również, ale na pewno nie pójdę pierwszy. Zapomnij o tym, Kochanie. Jak mógłbym przegapić taki widok?
- Masz coś z głową - przewracam oczami i olewam go. Idę pierwsza i chrzanię to, że gapi się na mój tyłek. Specjalnie zmieniam tempo marszu i bardziej kręcę biodrami. 
Uśmiecham się do siebie jak wariatka i kiedy spoglądam na niego przez ramię, seksownie oblizuję usta. Jego spojrzenie natychmiast się zmienia i widzę, jak mruży oczy. Nic z tego, Skarbie! Wchodzę do domu, biegnę do swojego pokoju i zamykam drzwi - Faceci - chichoczę, rozbieram się i marzę o prysznicu. Wskakuję do kabiny i mruczę pod nosem. Chłodna woda rozluźnia moje napięte ciało i koi zmęczone mięśnie. Myślę o Justinie i o tym, że ma mnie ochraniać. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że oboje się sobie podobamy! Doskonale wiem, że będzie to trudne. Ojciec nic nie może podejrzewać, a tym bardziej zobaczyć nas w jakiejkolwiek dwuznacznej sytuacji. A Justin to wariat! Skoro pocałował mnie na pierwszej randce, naprawdę nie będzie tego robił częściej? No właśnie! Tym, że trafił do mojego domu utrudnił wszystko i wolałabym się z nim spotykać na mieście - Co za pochrzaniona sytuacja - wzdycham ciężko i kręcę głową. Nigdy nie miałam chłopaka i wiem, że teraz też nie mogę go mieć. Czemu to musi być tak cholernie skomplikowane? - Dlatego, że masz stukniętego ojca, Mia - mówię sama do siebie i myję się raz dwa. Kończę prysznic, opuszczam kabinę i wycieram się migiem. Zakładam świeżą bieliznę i wchodzę do pokoju w poszukiwaniu świeżych ubrań. Kiedy rozczesuję włosy palcami, w moim pokoju pojawia się Justin. Nonszalancko opiera się ramieniem o futrynę, zakłada ręce na piersiach i bezwstydnie gapi się na moje ciało. Cholera! Płonę w środku, ale potwornie mnie zawstydza! - Co Ty tutaj robisz? Puka się, tak? - zaciskam szczękę, jednak on nic sobie z tego nie robi i podchodzi do mnie. Moje serce przyśpiesza i czuję je w gardle - O co chodzi?
- O nic - szepcze cichutko, pochyla się i muska ustami płatek mojego ucha - Myślałem o Tobie - o mamuniu! Przez moje ciało przechodzi dziwny, ale bardzo przyjemny dreszcz - Jesteś taka śliczna, mam ochotę Cię pocałować. Pozwolisz mi na to? - marszczę brwi, bo jestem zaskoczony tym, że o to pyta. Chociaż chcę coś powiedzieć, moje gardło jest ściśnięte na supeł i nie wydukam z siebie ani słowa! Justin odchyla głowę i łączy nasze usta. To, co czuję jest niesamowite! Jest dokładnie tak samo, jak za pierwszym razem, kiedy mnie pocałował - Mmmm - mruczy cicho, liże moją dolną wargę, a moje usta same się dla niego rozchylają. Wsuwa język do środka i pieści mój zachłannie i mocno. Muszę przytrzymać się jego ramion, aby nie stracić równowagi. Czuję jego duże dłonie na moich plecach, dociska mnie do siebie i pogłębia pocałunek. Z moich ust ucieka cichutki jęk, ale nie umiem tego kontrolować. To nie moja wina! Skurczybyk umie zajebiście całować! - Uwielbiam Twoje usta - dyszy ciężko, podsuwa dłonie pod moją pupę i nim się orientuję, unosi mnie i przyciska moje ciało do zimnej ściany. Działam instynktownie, owijam nogi wokół jego bioder, a dłonie wsuwam we włosy. Pociągam za nie mocno i miażdżę jego usta swoimi. Podniecenie szturmem rozlewa się w moim ciele, jest mi potwornie gorąco, a dół brzucha przyjemnie się kurczy - Wariuję przez Ciebie - jego niski głos trafia w mój czuły punkt. Zdaję sobie sprawę, że powinnam to przerwać, ale czuję między nogami jego penisa i wzdycham ciężko. Boże, co my wyprawiamy?! Zaczyna poruszać biodrami, ocierać się, wbijać we mnie, chociaż dzielą nas ubrania. Jezusie! Nigdy nie byłam aż tak blisko z żadnych chłopakiem, całowanie to jedyny etap do którego doszłam i zdarzyło się to, kiedy wymknęłam się na imprezę. Gdyby ojciec widział, co właśnie wyprawiam, dostałby pieprzonego zawału! - Jesteś niesamowita - odrywa się od moich ust i przenosi się na szyję. Skubię ją zębami, dmucha i pieści. Odlatuję z tej niesamowitej przyjemności i dociera do mnie, jak wiele mnie omija. To jest takie miłe!
- J-Justin - jąkam się, próbuję otworzyć oczy, ale marnie mi to idzie. Cholercia, co on ze mną wyprawia?!
- Wiem, Kochanie - czuję, jak uśmiecha się, bo kąciki jego ust unoszą się ku górze. Przenosi dłoń między nasze złączone ciała i dotyka mnie przez materiał bielizny. Kurwa! Jęczę bezwstydnie, ale niespodziewanie naszą czułą chwilę przerywa dzwonek jego telefonu 
- Powinienem odebrać, ale jedyne czego teraz pragnę, to Ciebie - jego głos jest tak cholernie podniecony i uderza to w moje ciało! Niechętnie stawia mnie na podłodze i wyjmuje telefon z kieszeni spodenek - Panie Winters? - och, ojciec?! Mruga do mnie okiem, pochyla się, cmoka mnie słodko w nos i wychodzi z pokoju. Ja stoję pod ścianą jeszcze dobre pięć minut, dochodzę do siebie, uspokajam oddech i liczę po cichu, że ta znajomość nie sprowadzi na mnie kłopotów. To ostatnie, czego mi w tym momencie potrzeba.






****************************************************************
Hello! :)
Kilka osób w komentarzach pisało, że to może Justin będzie ochroniarzem Mii, no i proszę! BUM! Nie planowałam tego na początku, ale w sumie idealnie pasuje mi to do dalszej części opowiadania :) 
Chciałam też zaznaczyć, żeby nie było, iż to opowiadanie nie jest opowiadaniem typu "akcja non-stop". Skupiłam się raczej na relacjach Mia-Ojciec-Justin. O uczuciu skomplikowanym, trudnym i o które trzeba będzie powalczyć. Oczywiście dodałam akcję, bo myślę, że bez tego byłoby po prostu nudno. No ale do tego momentu to jeszcze długa droga. Jednak liczę, iż mimo wszystko spodoba wam się to opowiadanie, bo jest trochę "inne". Justin jest w nim dobry, poukładany, czuły, trochę szalony. Przekonacie się sami, jak bardzo będzie walczył o Mię :)
Pojawia nam się też gorętsza scenka hihi. Ale to dla Mii nowość, bo nigdy nie była tak blisko z chłopakiem i w tej kwestii też będzie się działo! :D

Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba :)

No i chciałabym wam złożyć świąteczne życzenia:

By Wam wszystko pasowało, 
By kłopotów było mało, 
Byście zawsze byli zdrowi, 
By problemy były z głowy, 
By się wiodło znakomicie, 
By wesołe było życie!
Wesołych, spokojnych i wyjątkowych Świąt!
Kocham WAS! Dziękuję, że ze mną jesteście ♥





25 komentarzy:

  1. Rozdział świetny! Oczywiscie za zyczenia dziękuje i wzajemnie :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg piękny rozdział ! Dziękuję za życzonka :* Wesołych Świąt !! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział ! I ta scena ...oh <3 haha
    Tobie również wesołych i spokojnych świąt <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski !!!!!! Justin szybki jest na seriooo :P Ooo jakie ładne życzonka :* Wesołych Świąt kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodki rozdział. : D <3 Czekam na następny. :* Wesołych Świąt. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Justin szybko się napalił haha Zapewne będzie się działo :P
    Spokojnych i radosnych Świąt <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Słodki ten rozdział! Wiedziałam, że Justin będzie jej ochroniarzem! Hahah, będzie się działo! ^^
    Także życzę Ci wesołych Świąt, byś dostała dużo prezentów, dużo pieniędzy, wspaniałego chłopaka, żebyś spotkała Justin'a oczywiście! Byś miała przepyszne jedziecie dzisiaj, i wszystko co zjesz poszło Ci w tyłek i cycki! Hahahah, no poprostu żebyś była szczęśliwa <3
    My także bardzo Cię kochamy <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale super rozdział, czekałam na niego bardzo, ja również życzę Ci wszystkiego co najlepsze na święta ����

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdzial zycze wszystkiego najlepszego zdrowych wesolych swiat w cieple rodzinnym ;) czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiedziałam że to Justin będzie jej ochroniarzem.Masz rację że idealnie pasuje do tej roli i już widzę że między nimi będzie ciekawie.Tylko obawiam się tego ojca no ale zobaczymy co będzie.Super rozdział czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oo, jaki słodki rozdział! A w dodatku Justin biedzie jej ochroniarzem! Wiedziałam! =>

    OdpowiedzUsuń
  12. Super szybko next :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham, kocham kocham!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale fajny rozdział! Śmiać mi się chciało na niektórych momentach Mii i Justina hahhahaha uwielbiam to :'D

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudny, czekam na nx

    OdpowiedzUsuń
  16. Booziu! Zakochałam się!

    OdpowiedzUsuń
  17. Hahaha genialny !!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ooo kurcze Justin ochroniarzem ? Będzie ciekawie !!! Czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Hahaha, dobre! :D czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  20. ❤️❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  21. Aż brak mi słów cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine