29.12.2014

Rozdział 5


Wieczór spędzam sama. Justin po telefonie od ojca wyszedł i tyle go widziałam. Zostałam sama, więc rozkładam się wygodnie na moim dużym łóżku, oglądam serial na laptopie i zajadam się pysznymi lodami. Leniuchowanie jest fajne!

Następnego dnia budzę się kilka minut po dziewiątej rano. Przeciągam się, ziewam i przecieram oczy. Pogoda za oknem jest piękna i w moich myślach pojawia się Cami. Mam ogromną ochotę się z nią spotkać i trochę poplotkować.
W poniedziałki mamy lekcje tylko do dwunastej. Powinnam jej powiedzieć, że w moim życiu pojawił się chłopak, przed którym tak bardzo mnie ostrzegała. Nie wiem tylko, co mam jej właściwie powiedzieć. Nie zna mojego życia, przeszłości ani tego, czym zajmuje się mój ojciec. Niby po co mi ochrona? Cholera! Bedę musiała coś wymyślić.
Opuszczam moje ciepłe łóżko i biorę szybki prysznic. Robię delikatny makijaż i prostuję włosy dla odmiany. Przebieram się w krótką, dopasowaną, szarą sukienkę bez ramiączek, z usztywnianymi miseczkami stanika, która naprawdę fajnie! Do tego zakładam sandały na wysokim koturnie i schodzę na śniadanie. Sara - nasza gosposia robi mi pyszną jajecznicę i w tym czasie umawiam się z Cami w naszej ulubionej kawiarni, gdzie podają cudowną kawę latte.

Droga na miejsce zajmuje mi dziesięć minut. Idę spacerkiem, oddycham głęboko i uśmiecham się do siebie. To będzie dobry dzień i cieszę się na spotkanie z przyjaciółką. Zdecydowanie powinnyśmy spędzam ze sobą więcej czasu.
- Mia! - słyszę swoje imię, kiedy tylko przekraczam próg kawiarni. Kiwam głową, zmieniam kierunek i po chwili siadam naprzeciwko mojej przyjaciółki. Odkładam torebkę na siedzenie obok i spoglądam na nią - Przeszła Ci już złość na mnie? - patrzy na mnie oczami szczeniaka i wygina usta w podkówkę. Wygląda jak naburmuszone dziecko!
- Tak, Cami. Wyluzuj - uśmiecham się i przewracam oczami. Jednak mój uśmiech szybko znika, kiedy tylko przypominam sobie o tym, o czym mam jej powiedzieć. Nie chcę jej okłamywać, jest moją przyjaciółką i zasługuje na prawdę - Wiesz, jest coś, co chciałabym Ci powiedzieć. Trochę boję się Twojej reakcji. Zachowasz spokój?
- Chyba nie jesteś w ciąży, Mia?! - uchyla usta w szoku, a mi opada szczęka. Nie tego się spodziewałam!
- Czyś Ty zwariowała? Niby z kim, hmm? Nie jestem wiatropylna, a do tego potrzeba mężczyzny, prawda?
- Owszem! Pamiętaj, że nie przebywam z Tobą dwadzieścia cztery godziny na dobę. Może coś, gdzieś, kiedyś?
- O mój boże! Nie! Przecież bym Ci o tym powiedziała, tak? Nigdy nie spałam z żadnym chłopakiem,Cami.
- Poważnie? Nigdy? - pyta szczerze zaskoczona i marszczy czoło - Ale tak w ogóle? Ani trochę, odrobinkę?
- Jesteś dziwna, wiesz? Nie da się spać z kimś odrobinkę, wariatko! Teraz Twoja kolej. Masz coś do powiedzenia?

- Cóż - zawstydza się i nerwowo poprawia włosy. Och! - Spałam. Pierwszy raz trzy miesiące temu, z Harrym.
- Co takiego?! - szepczę, ale jestem w szoku! - Z TYM Harrym? Ten chłopak podoba Ci się o dwóch lat!
- Wiem, spotykamy się czasami - zagryza wargę i bawi się słomką - No wiesz, tak bez zobowiązań - gapię się na nią i nie dowierzam w to, co do mnie mówi. Czy to na pewno moja przyjaciółka? - Lubimy się, ostatnio zaprosił mnie do kina i czuję, że coś może z tego wyjść. Długo na to czekałam i proszę! Nagle mam swoje pięć minut. Nieźle, nie?
- Nieźle, to fakt - oddycham głęboko i biorę się w garść - Nie ukrywam, bardzo mnie zaskoczyłaś. Nic nie wspomniałaś na ten temat i mam ochotę Cię udusić! Czy przyjaciółki nie zwierzają się sobie z takich spraw?
- Wiem, przepraszam. Jakoś głupio było mi zacząć ten temat, to wszystko dzieje się tak szybko. Nie ogarniam tego!
- Najważniejsze, że jest Ci z nim dobrze - wzruszam ramionami i upijam łyk pysznej kawy. Niestety rozlega się dzwonek mojego telefonu, sięgam do torebki, a na wyświetlaczu ukazuje się nieznany numer - Nie wiem, kto to.
- Jeśli odbierzesz, to się dowiesz - mruga okiem, jednak ignoruję to - Hej, nie zrobisz tego? Może to tata?
- Nie, przecież mam zapisany jego numer, ten nie jest mi znany. Ojciec zabronił mi odbierać takie telefony - Cami patrzy na mnie zmartwiona i kręci głową - Wiesz, jaki jest mój tata - przewracam oczami i odkładam telefon na stolik.
- Jest cholernie surowy i dziwny. Jak Ty możesz z nim wytrzymać? Te jego zasady mogą wykończyć człowieka!
- Sama się nad tym zastanawiam - uśmiecham się lekko, ale moja przyjaciółka kilka razy miała styczność z moim ojcem, kiedy mnie odwiedziła. Jest zresztą jedyną osobą, która przychodzi do naszego domu, nikt więcej nie ma wstępu. Jednak przy niej mój tata zachowywał się całkiem normalnie, był nawet miły. Raz, czy dwa zdarzało mu się przy niej krzyczeć i była tym bardzo zaskoczona - Chyba powinnam dostać jakiś medal za cierpliwość, czy coś.  
- Zdecydowanie! - śmiejemy się i zmieniamy temat - Miałaś mi coś powiedzieć. Co to takiego? Jestem ciekawa!
- Ach, tak! - chrząkam, wiercę się na krześle i nieco spinam - Muszę mieć ochronę na jakiś czas - spoglądam na nią niepewnie, gapi się na mnie i milczy - Mój tata ma dość nietypową pracę, ale wiesz, że nic nie mogę powiedzieć na ten temat - przytakuje, bo nie raz mnie o to pytała. Trzymam język za zębami, nie zdradzam szczegółów, zresztą nie ma się czym chwalić - 
Tata narobił sobie kłopotów i teraz może nas ktoś niepokoić. Dlatego boi się i przydzielił mi ochronę. Wiesz, dla mojego bezpieczeństwa. Jestem jego jedynym dzieckiem i martwi się o mnie, dlatego czasami przesadza.
- Cholera, zaskoczyłaś mnie. Mam nadzieję, że to nic poważnego i jesteś bezpieczna, Mia. Jesteś, prawda?
- Oczywiście - dodaję jej otuchy uśmiechem i czas dopowiedzieć resztę - To jeszcze nie wszystko - przechyla głowę i mruży oczy. Znam to spojrzenie! - Wczoraj rano ojciec przedstawił mi mojego nowego ochroniarza. Jest nim chłopak, przed którym mnie ostrzegałaś - kiedy tylko kończę mówić, Cami uchyla usta w szoku. Oho! Teraz się zacznie!
- Żartujesz, tak? - uśmiecha się i prycha pod nosem - Lubisz mnie wkręcać i teraz też to robisz. Nie ładnie, Mia.
- Mówię całkowicie poważnie. Ojciec skądś go wytrzasnął, przedstawił mi go i stwierdził, że ma zajebiste kursy ochroniarskie. Ochraniał nawet znaną gwiazdkę i zapewni mi sto procent bezpieczeństwa. Ponoć jest dobry.
- Ja pierdole - Cami szepcze cicho, opiera łokcie na stoliku i chowa twarz w dłonie. Wiem, że nie podoba jej się to, ale nie mam na to żadnego wpływu. Ojciec sam podejmuje decyzje, ja przecież nie mam nic do powiedzenia. Steruje moim życiem i boję się, że pewnego dnia wybierze mi nawet męża! O ile w ogóle pozwoli wyjść mi za mąż - Jak to możliwe? 

- Nie wiem, naprawdę. Nie pytaj mnie o to, bo sama byłam w szoku, kiedy tylko go zobaczyłam. Nie wierzyłam, że siedzi w moim salonie i rozmawia z ojcem! - zaciskam usta i nie wspominam słowem o tym, że wcześniej spotkaliśmy się, ani o tym, co wydarzyło się w moim pokoju. O jego ustach na moich, o jego języku, który pieścił mój zachłannie, z pożądaniem. O jego dłoniach mocno ściskających mój tyłek i o tym, jak wbijał we mnie swoje podniecenie i jak bardzo mi się to podobało. Nie mogłabym jej tego powiedzieć - Nie martw się, Cami. Obiecuję, że będzie dobrze. Ten chłopak nic mi nie zrobi, jestem bezpieczna - chwytam jej dłoń, kręci głową i wygląda na zrezygnowaną.

W kawiarni siedzimy ponad trzy godziny. Plotkujemy, zmieniamy temat i dobrze się bawimy. Brakowało mi tego.
Wybieramy się również na spacer nad jezioro. Niestety r
ozmawiamy o Justinie, o plotkach na jego temat które krążą w szkole. Nie wiem, czy powinnam w nie wierzyć, jednak obiecuję sobie, że zachowam czujność względem chłopaka.
Podczas spaceru telefon dzwoni jeszcze z dziesięć razy! Mam tego dość i po prostu go wyłączam. Ktoś jest cholernie uparty i nie daje za wygraną! A ja chcę po prostu pospacerować i przez chwilę mieć święty spokój.

Dochodzi siedemnasta. Tulę Cami na pożegnanie, cmokamy się w policzki i rozchodzimy do swoich domów. Cieszę się, że jednak będę mogła pójść jutro do szkoły. To mój jedyny kontakt ze światem, ojciec naprawdę izolował mnie przez większość życia i to taka miła odmiana pobyć trochę z rówieśnikami, porozmawiać, pożartować i pośmiać się. 
Nawet kiedy moi koledzy i koleżanki nie chcą ćwiczyć na lekcjach wychowania fizycznego, ja robię to z uśmiechem na twarzy. To dla mnie rozrywka i bardzo lubię grać w siatkówkę. Sprawia mi to ogromną radość i wszyscy patrzą na mnie tak, jakbym przyleciała z kosmosu. A ja czuję się wtedy szczęśliwa, bo wiem, że naprawdę żyję.

Przekraczam próg domu, zdejmuję buty, odkładam torebkę na komodę i kiedy tylko wchodzę do salonu, dostrzegam Justina. Siedzi na kanapie, nerwowo podryguje nogą i opiera łokcie o kolana. Cholera, czyżby coś się stało?
- Cześć - witam się cicho i kieruję w jego stronę. Podnosi głowę i natychmiast się zatrzymuję - Co jest?
- Gdzieś Ty kurwa była, Mia?! - podnosi głos, zrywa się na równe nogi i podchodzi do mnie - Co Ty sobie wyobrażasz, do cholery?! - płonie ze złości, układa dłonie na moich ramionach i ściska. Auć! Jestem potwornie zaskoczona jego wybuchem - Masz dosłownie trzy sekundy, aby się wytłumaczyć. Czy to jest dla Ciebie jasne?! Radzę zacząć mówić.
- O co Ci właściwie chodzi? - pytam spokojnie i próbuję uwolnić się z jego uścisku - Po co tak krzyczysz?
- Pytasz poważnie? - mruży oczy i napina szczękę. Wygląda poważnie i zaczynam się go bać. Mógłby mnie skrzywdzić? - 
Dlaczego nie powiedziałaś mi, że wychodzisz z domu? Dlaczego w ogóle wyszłaś, bez mojej zgody i wiedzy, huh?
- Mam siedemnaście lat, Justin! Myślisz, że będę pytać Cię o zgodę, aby wyjść z domu? To jakiś słaby żart?
- Żartem jest to, co zrobiłaś! Masz mnie słuchać, rozumiesz? Powinnaś zapytać mnie o zgodę, Mia. 
Twój ojciec przekazał mi jasne instrukcje, mam Cię chronić i nie spuszczać z Ciebie wzroku. Czego nie rozumiałaś? - mówi ostro praktycznie w moją twarz, a ja stoję jak sierota. Co w niego wstąpiło? - Zachowałaś się cholernie nieodpowiedzialnie, zdajesz sobie z tego sprawę? Mogło Ci się coś stać, nie pomyślałaś o tym? Co miałbym wtedy powiedzieć Twojemu ojcu? - wbija palce w moje ramiona i krzywię się, bo przesadza i ból roznosi się nieprzyjemnym ciepłem.
- J-Justin - jąkam się i zaciskam usta - P-proszę, puść mnie. To boli - natychmiast poluźnia uścisk i oddycham z ulgą.
- Och, przepraszam. Nie chciałem - pociera moje ramiona i rozluźniam napięte mięśnie - Mia - mówi spokojnie, chwyta moją twarz w dłonie i patrzy mi w oczy - Współpracuj ze mną, dobrze? Tylko tego od Ciebie oczekuję. Nigdy więcej nie opuszczaj domu bez mojej wiedzy. Mam Cię chronić, niby jak mam to robić skoro mnie nie słuchasz? - uspokaja się i słychać w tonie jego głosu czułość i troskę. Milczę. Nie wiem, co mogę mu jeszcze powiedzieć. Przeprosić go? Skąd mogłam wiedzieć, że muszę wszędzie z nim wychodzić?! Mogli mi to po prostu powiedzieć! - Wszystko w porządku?
- Tak, jest okej - chrząkam i uśmiecham się lekko - Przepraszam. Nie wiedziałam o tych zasadach.
- Ja również przepraszam. Poniosło mnie, szalałem ze zmartwienia, bo nie wiedziałem gdzie jesteś. Nie rób tego więcej.
- Nie zrobię, obiecuję. Po prostu powiedz mi, co mi wolno, a czego nie. Będzie nam wtedy o wiele prościej.
- Właściwie to jest jedyna zasada, której musisz przestrzegać. Mam być zawsze obok Ciebie, bez względu na wszystko. A Ty wyszłaś, nie poinformowałaś mnie o tym i w dodatku nie odbierałaś telefonu. Nie słyszałaś go, Mia?
- Och! Więc to Ty dzwoniłeś? - wbijam zęby w wargę i czuję się jak idiotka! Nie wpadłam na to! - Wyłączyłam go, bo sądziłam, że to nic ważnego. Gdybym wiedziała, że to ty, na pewno bym odebrała. Następnym razem to zrobię.
- Nie będzie następnego razu. Nie wywijaj mi takich numer i nie opuszczaj domu beze mnie. Czy to jest jasne?
- Tak, jest jasne. Nie złość się już na mnie, dobrze? Wglądasz wtedy naprawdę groźnie i chyba się Ciebie boję.
- Poważnie, Mia? - marszczy brwi i wygląda na zaskoczonego - Nigdy nie zrobię Ci krzywdy, nie mógłbym.

- Co się tutaj dzieje? - niespodziewanie dociera do nas głos ojca, a moje ciało napina się jak struna. Wrócił! Spoglądam na niego, jak nalewa whisky do szklaneczka i siada na kanapie. Justin uwalnia mnie ze swojego uścisku i masuję ramiona - Chłopcze, zechcesz wyjaśnić mi sytuację, która ma właśnie miejsce? - jest poważny i doskonale wiem, że ma kiepski humor. To nigdy nie wróży nic dobrego i dla własnego dobra lepiej trzymać się od niego z daleka.
- Oczywiście, proszę Pana. Już wyjaśniam - chrząka i bierze się w garść - Dzisiaj Mia wyszła z domu bez mojej wiedzy. Nie poinformowała mnie o tym i szukałem jej wszędzie. Nie odbierała również mojego telefonu.
- Tata zabronił odbierać mi telefony od nieznajomych numerów - burczę pod nosem, jednak mam zamiar się bronić.
- Dlaczego wyszłaś z domu bez zgody i wiedzy Justina? - pyta surowo i wlepia we mnie surowe spojrzenie. 
- To nic wielkiego, spotkałam się z Cami w kawiarni, tęskniłam za nią. Nie wiedziałam, że nie mogę wychodzić sama.
- To chyba oczywiste! Nie masz dziesięciu lat, aby Cię o tym informować! - ojciec podnosi głos i doskonale wiem, że będzie źle - Jesteś ostatnio taka nieposłuszna, wiesz?! - teraz już wrzeszczy, a ja kurczę się ze strachu. Jego krzyk od zawsze przerażał mnie do szpiku kości - Nigdy mnie nie słuchasz, nie wykonujesz moich poleceń! - schylam głowę i zaciskam usta. Mam go powyżej uszu i czuję, jak złość roznosi się po moim ciele - Znowu chcesz zostać ukarana, Mia? Naprawdę? - prycha z kpiną i kręci głową rozczarowany. Nic kurwa nie zrobiłam, dlaczego chce mnie karać?!
- Jesteś okropny, wiesz? - zaczynam spokojnie, chociaż w środku płonę i zwijam dłonie w pięści - Jesteś moim ojcem, do cholery! Jak możesz fundować mi takie popieprzone życie?! - krzyczę, jednak dochodzę do granicy własnej wytrzymałości - Wykańczasz mnie, nie widzisz tego?! Nigdy mnie nie przytulasz, nie mówisz mi, ze mnie kochasz! Mam tylko Ciebie, tato! Dlaczego traktujesz mnie jak jedną ze swoich dziwek w burdelu?! Jestem Twoją córką! - dyszę ciężko, a on gapi się na mnie i marszczy brwi. Wiem, jak bardzo zły jest w tym momencie. Znam go na wylot - Potrzebuję Cię. Twojego wsparcia, troski, uwagi - Dlaczego nigdy nic mi od siebie nie dajesz?! - wybucham płaczem, aż się zapowietrzam. Justin stoi obok mnie i widzę, jak bardzo zaskoczony jest tym, co powiedziałam. Zapewne nie tego się spodziewał, jednak nie ma bladego pojęcia o tym, co dzieje się pod dachem tego domuj - Mam dość takiego życia! Mam dość Ciebie, tato! Jesteś potworem, nienawidzę Cię! - wrzeszczę i zasłaniam usta dłonią.
- Mia! - podnosi głos i wstaje z kanapy. W marszu odkłada szklaneczkę z drinkiem i staje naprzeciwko mnie - Nigdy się niczego nie nauczysz - mówi ostro, a jego ton nie powietrze. Nim mam szansę odpyskować, czuję na policzku pieczenie. Przykładam dłoń do skóry i przestaję płakać. Znowu to zrobił - Rób tak dalej, a pogorszysz swoją sytuację.
- Panie Winters - słyszę gdzieś obok cichutki, przerażony głos Justina, jednak nie mam siły podnieść głowy.
- Zaprowadź ją do pokoju i zamknij na klucz! Nie masz prawa opuścić domu i zapomnij o szkole, Mia.

Oddycham głęboko, odwracam się na pięcie i opuszczam salon. Czuję obecność Justina obok i jego dłonie, które obejmują mnie w talii, kiedy tylko znikamy z pola widzenia. Płonę ze złości i wstydu. Uderzył mnie ponownie, na dodatek zrobił to przy Justinie! Nie trudno zorientować się, że w naszym domu coś jest mocno nie tak. Boję się pytań, które może zadać Justin, ponieważ nie znam na nie odpowiedzi. To wszystko jest chore i popierdolone.
- Pomogę Ci - słyszę jego szept, kiedy zatrzymuję się na schodach i ponownie wybucham płaczem.
Bierze mnie na ręce, czym cholernie mnie zaskakuje, zanosi wprost do mojego pokoju i układa na łóżku. Spoglądam na niego niepewnie, ma zaciśnięta szczękę i płonie ze złości. Lepiej, żeby nie pozwolił tej złości wyjść na wierzch.







**************************************************************
Dzień dobry! :)
Jak tam po świętach, pyszczusie? Dziękuję wam ślicznie za wszystkie życzenia!
A dzisiaj śpieszę do was z nowym rozdziałem hihi. Tatusia nieco poniosło, no ale to nie pierwszy i nie ostatni raz ;)
 No nic, nie mam za bardzo weny na notkę, bo fatalnie się dzisiaj czuję. Więc podziękuję ładnie za wszystkie komentarze i napiszę, że mocno was kocham! :)

Buziaki!
Kasia.






29 komentarzy:

  1. Hej rozdział świetny, może założysz Instagrama na swoje blogi, bo chyba każdy go ma i każdy korzysta z Tel. założysz? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instagrama na blogi? Nie kumam :D

      Usuń
    2. Chodzi mi o to że, jakieś zdjęcia, podpowiedzi co może być w kolejnym rozdziale daty kiedy następny rozdział itp... byłoby fajnie gdybyś coś takiego zrobiła :D

      Usuń
    3. Obawiam się, że brak mi czasu na takie coś ;)

      Usuń
  2. Boże ale ojciec mii jest okropny czekam z niecierpliwością na nn; **

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten ojciec jest CHORY !!!!! Biedna Mia :-( Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG! Jej tata jest okropny! Jeszcze przy Justinie? To chore! I jeszcze Jus ją wkopał! Eegh! Miałam ochotę wejść w to opowiadanie i zabrać Mie Bóg wie gdzie!
    No cóż ale rozdział jednak jest pełen emocji, co okropnie cenie, wiec no cóż.. Kocham! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze przepraszam za spam, ale znalazłam cudowne opowiadanie, z małą ilością odwiedzających i komentarzy, a opowiadanie jest to naprawdę genialne, i myślę., że styl pisania jest podobny do Twojego, Kasiu, i myślę, że sporej ilości dziewczyn może się spodobać m, jeszcze raz przepraszam za spam i zapraszam! http://without-you-i-m-nothing.blogspot.com/?m=1

      Usuń
    2. Przeczytałam p8ęć pierwszych rozdziałów i więcej nie dam rady, przepraszam. Jak dla mnie masakra!

      Usuń
    3. Masakra? Az taki zły? :P

      Usuń
  5. Boże jak można mieć takiego ojca :( Jest mi jej mega szkoda, a Justin mógł jakoś zareagować chociaż mógłby przez to stracić pracę.. świetny rozdział ! czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. super głupi ojciec! jak tak można robić własnej córce ;I :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham <3 Nie chciałabym mieć takiego taty. Zato ochroniaża tak xd haha <3 Dodasz jutro nowy? Proszę. Kocham Twoje opowiadania :D :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem co bym zrobiła gdybym miała takiego ojca :( :( :(
    Rozdział świetny i czekam z niecierpliwością na kolejny :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział :D Tylko ten ojciec jest uggghhh STRASZNYYY :/
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham to opowiadanie !!! Hahaha już je kocham ...co ja mówię pokochałam je od 1 rozdziału <3 Czekammm na następny jak najszybciej :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak on mógł ją uderzyć ??!!! Dobrze mu powiedziała , jest jego córką a on ją tak strasznie traktuje :( Aż boję się co będzie działo się dalej ale czekam z niecierpliwością ! Buźkaaa :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedna Mia :( Jestem strasznie ciekawa jak zachowa się Justin :) Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Boski :* Czekam na następne rozdziały , robi się coraz ciekawiej :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnyyyy ! Z tym ojcem będą problemy :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Super !!! Tylko ten chory na umysł ojciec !!! Mam ochotę przywalić kolesiowi !!! :P haha
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak mi szkoda dziewczyny :( Mam nadzieje że Justin da jej dużooo miłości hihiii <3

    OdpowiedzUsuń
  17. O boże jak ten ojciec mógł dobrze że był tam Justin bo może zrobiłby coś gorszego.Czuję że teraz Justin będzie ją ochraniać przed tym ojcem i bedzie takim jej rycerzem haha.Super rozdział czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czuje że Justin teraz bedzie wkraczał do akcji ! I dobrze bo Mia potrzebuje wsparcia i miłości :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudowny :-* Prosze dodaj jak najszybciej kolejny !!!!! Jestem strasznie ciekawa co bedzie dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Ohhh mogłabym przywalić temu ojcu !!! Co za debil !!! :( :( :(
    Czekam na następny :* Dodasz dzisiaj , wiesz jak bardzo nie możemy się doczekać haha <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Kaasiu, swietne opowiadanie. Z niecierpliwoscia czekam na nastepny rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Co za piepszony sadysta z tego ojca Mii.Justin to musiał złapać rybke jak to zobaczył

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine