20.01.2015

Rozdział 14


Stoję jak sparaliżowana i wpatruję się w chłopaka, który leży na ziemi i się nie rusza. Myślę, czy dzwonić po pogotowie, czy uciekać, jednak przypominam sobie, co chciał zrobić ze mną Tobi. Chciał mnie zabrać do swojego ojca, który chce zrobić gorsze rzeczy, niż zrobił Brunowi. Mimo wszystko mam nadzieję, że go nie zabiłam i stracił tylko przytomność.


Rzucam się przed siebie i biegnę, nie odwracając się za siebie. Chcę być jak najdalej od chłopaka i tego przeklętego miejsca. Właściwie nie wiem, co mam teraz zrobić, ale w moich myślach natychmiast pojawia się Justin. Dyszę ciężko, chowam się w małym lasku i drżącą dłonią wyjmuję telefon z kiszeni. Justin na pewno coś wymyśli.
- Mia? Gdzie jesteś, Skarbie. Wszystko w porządku? - słyszę jego zatroskany, ale i lekko spanikowany głos.
- Nie, nie jest w porządku. Jestem na żwirowisku, możesz po mnie przyjechać. Proszę, zabierz mnie stąd.
- Jasna cholera, co Ty tam robisz, dziewczyno! Zdajesz sobie sprawę, jakie to niebezpieczne miejsce?
- Zdaję, Justin! Nie przyszłam tutaj z własnej woli, okej? Po prostu po mnie przyjedź i zabierz do domu.
- Zaraz będę. Nie ruszaj się stamtąd - mówi surowo, a ja ocieram łzy - Nie rozłączaj się, dobrze? Rozmawiaj ze mną.

- Dobrze. Tylko pośpiesz się, proszę. Nie chcę tutaj być, to miejsce jest przerażające i bardzo się boję!
- Już jadę, właśnie wsiadam do samochodu. Będę za trzy minuty. Powiesz mi, kto wpadł na pomysł, żeby tam pójść?
- Ten chłopak, o którym wspominałam ojcu. Jest chory psychicznie i to on mnie tutaj przywiózł. Nie chciałam tego.
- Kurwa mać! Dlaczego właściwie Cię tam zabrał? Po co? - złości się i słyszę w tle szum samochodów.
- Sprawy wymknęły się spod kontroli, muszę z Tobą porozmawiać. Boję się! - zaciskam usta i powstrzymuję łzy.
- Nie bój się. Nie dam zrobić Ci krzywdy, obiecałem Ci to. Już prawie jestem na miejscu, jeszcze jeden zakręt - i faktycznie po chwili wyłania się jego samochód. Zatrzymuje się gwałtownie, a kurz fruwa w powietrzu. Wyskakuje z samochodu jak z procy, podbiegam do niego i wpadam w jego rozchylone ramiona - Boże, Mia! - tuli mnie do siebie mocno i wreszcie pozwalam łzom wypłynąć. Wczepiam się w niego jak rzep i czuję się bezpieczna - Już dobrze. Zaraz zabiorę Cię do domu - odchyla się i ociera moje mokre policzki - Gdzie ten chłopak, który Cię zabrał? - rozgląda się, wskazuję dłonią na żółtą koparkę, która stoi kawałek od nas i podchodzimy do niej. Przystaję zszokowana, ale Tobiasa nie ma! Okręcam się, ale jestem pewna, że to było to miejsce! - To tutaj? - przytakuję głową, a Justin unosi brew.
- Jestem zaskoczona, bo leżał tutaj jeszcze pięć minut temu! Walnęłam go kamieniem w głowę! Myślałam, że nie żyje.
- Więc wychodzi na to, że jednak go nie zabiłaś - mruga okiem i obejmuje mnie ramieniem - Pewnie odzyskał przytomność i spieprzył. Nie zaprzątaj sobie nim głowy, widocznie nic mu nie jest - oddycham z ulgą, bo mimo wszystko wcale nie chciałam go zabić - Jedziemy do domu, Mia. Masz mi wiele do powiedzenia, Kochanie.

Kiedy docieramy do domu, oprócz Sary w kuchni nikogo nie ma. Justin informuje mnie, że ojciec zajmuje się lokalem. Jest sporo do zrobienia przed otwarciem, które będzie miało miejsce za dwa miesiące. Już współczuję biednym dziewczynom, które będą musiały wywijać tyłkami przed obleśnymi kolesiami. Nie mieści mi się to w głowie!


Biorę ciepły, odprężający prysznic i na chwilę zapominam o przygodzie z Tobim. Przebieram się w dresowe spodnie, świeżą koszulkę i wchodzę do pokoju. Justin siedzi na kanapie i wygląda na zdenerwowanego. Co tym razem?
- Musimy porozmawiać, Mia. Kim jest ten chłopak, który Cię zabrał? Dlaczego chodzisz do szkoły bez pozwolenia? I co najważniejsze, dlaczego do cholery mnie od siebie odpychasz, huh? - zaciskam usta, bo czuję się koszmarnie źle.
- Nie mów tak! Nie odpycham Cię! Jesteś przecież najbliższą dla mnie osobą, Justin! Jak mogłabym to zrobić? 
- Och, serio? Powinnaś być bezpieczna, jak mam Cię chronić skoro chodzisz do szkoły i nie pozwalasz mi się do niej odwieźć? Nie możesz tego robić, rozumiesz? To zbyt niebezpieczne, a sama widzisz, co się teraz dzieje! Twój ojciec igra z ogniem i nie wiem, co nim kieruje, ale za cholerę mi się to nie podoba! - dyszy ciężko i jest wściekły! 
- Oboje wiemy, że mój ojciec ma teraz wszystko w dupie i nic go nie obchodzi. Otworzy ten burdel, Justin.
- Wiem - przeciera twarz ręką i kręci głową zrezygnowany - A najgorsze jest to, że nic nie mogę na to poradzić. 

- Nie zadręczaj się tym, przecież to nie jest Twoja wina, a tym bardziej Twoja sprawa. Nie mamy na to wpływu.
- Chodź do mnie - wystawia dłoń, podchodzę do niego i siadam mu na kolanach. Patrzę w jego śliczne oczy, a moje serce się zaciska - Chcę, żebyś była bezpieczna. Tylko na tym mi zależy i zrobię wszystko, żeby tak było. Proszę, współpracuj ze mną, Kotku - uśmiecha się uroczo i składa delikatny pocałunek na moich ustach. Działa to na mnie natychmiast, pogłębiam go i wpycham język w jego usta. Moje dłonie lądują w jego miękkich włosach, zaczynam się wiercić i kręcić pupą. Rozkoszny jęk ucieka z jego ust i dodatkowo mnie podnieca. Jestem niespełniona po poprzednim razie i jeśli teraz znowu mnie tak zostawi, to będzie pierwszą osobą, którą zamorduję! - Mia - dyszy ciężko, przenosi usta na moją szyję i przygryza. Odchylam głowę w prawą stronę i oddaję się tej cudownej przyjemności, która rozlewa się przyjemnym ciepłem w moim ciele. Czuję jego podniecenie między nogami i dociskam się do niego jeszcze mocniej - Przestań to robić! - syczy, jednak mam go w nosie. Zamiast przestać, przyśpieszam i pragnę uwolnić to nieznośne napięcie z mojego ciała - Jesteś nieznośna i znowu mnie nie słuchasz - burczy pod nosem, ale ku mojemu zaskoczeniu pozbywa się mojej koszulki i stanika, och! Bierze moje piersi w dłonie i obejmuje ustami sutek. Jęczę bezwstydnie, ale właśnie doprowadza mnie do pieprzonego szaleństwa. Podniecenie przejmuje kontrolę nad moim ciałem i chcę więcej, dużo więcej! - Wariuję przez Ciebie - 
szepcze do mojego ucha i wciąż strasznie mnie męczy.
- P-proszę, zrób c-coś - jąkam się i słyszę w swoim własnym głosie desperację. Tak bardzo go pragnę!

- Co chcesz, żebym zrobił? - pyta, chociaż doskonale wie, czego chcę! - Powiedz mi, chcę to usłyszeć od Ciebie. 
- Przecież wiesz - spoglądam na niego, gryzę jego dolną wargę i pociągam. Nie poznaję samej siebie, co ja robię?!
- Naprawdę tego chcesz, Kochanie? - uśmiecha się chytrze i pociera moje sutki opuszkami palców. Płonę, dosłownie! Przytakuję głową, Justin jednym ruchem rzuca mnie na łóżku i dopada do moich ust. Pocałunek jest inny niż poprzednie, przepełniony pożądaniem, namiętnością. Moje serce tłucze się w piersi i nie wierzę, że to naprawdę się zaraz stanie! Chcę tego, jestem pewna jak jasna cholera! - Ależ cudownie wyglądasz. Taka rozgrzana, podniecona - patrzę na niego, odchyla się i szybko zsuwa ze mnie spodnie razem z bielizną. Seksownie oblizuje usta i uważnie mi się przygląda - Bardzo podoba mi się to, co widzę - mruga zadziornie, a ja mam ochotę zapaść się pod ziemię - Nie wstydź się, jesteś piękna - dotyka wewnętrznej części mojego uda i powoli dociera do kobiecości. Kiedy tylko czuję jego palce, zwijam dłonie w pięści i wypycham biodra do góry. Kurwa mać! - Och, Mia. Naprawdę jesteś podniecona - uwodzi mnie samym głosem i zastanawiam się, jak on to robi? - Nawet nie masz pojęcia, co chciałbym z Tobą zrobić, Kotku.
- P-pokaż mi - dyszę ciężko, a niesamowita przyjemność rozgrzewa moje ciało do czerwoności - Proszę, Justin.
- Prosisz, tak? - mruży oczy i skupia uwagę na mojej kobiecości. Prześlizguje delikatnie palcami, pieści i ledwo mogę wytrzymać. Poruszam biodrami, wiercę się i mam ochotę się na niego rzucić. Potwornie mnie podniecił i pragnę spełnienia! To uczucie mnie wręcz rozsadza i chcę je przeżyć ponownie. Ostatnim razem było mi tak cholernie dobrze! - Dostaniesz ode mnie coś nowego, niesamowitego. Spodoba Ci się - och! Nie bardzo rozumiem, co ma przez to na myśli. Orientuję się sekundę później, kiedy czuję na dole jego ciepły język. Boże! Próbuję zacisnąć nogi, ale Justin mocno je przytrzymuje i wbija palce w skórę. Zwijam dłonie na pościeli, wbijam zęby w wargę, bo jest to kompletnie obezwładniające uczucie! Nadaje szybkie tempo i już czuję, jak moje nogi się trzęsą. Tak! Właśnie tak, tego potrzebuję. Niech to się wreszcie stanie! - Wiem, że jesteś już blisko - szepcze i wraca do przerwanej na moment czynności.
- Mia! - słyszę podniesiony głos mojego ojca i gwałtownie otwieram oczy - Gdzie jesteś?! Zejdź do mnie natychmiast.
- Kurwa! - Justin odrywa się ode mnie, pomaga mi się podnieść i stawia na nogach. Ledwo mogę ustać i jeszcze żyję tym cudownym uczuciem sprzed chwili. Niech to szlag, byłam tak blisko! - Kotku, obudź się - klepie mnie delikatnie po policzku, a ja tak pragnę, żeby to dokończył!
- Zejdę na teraz na dół do Twojego ojca i nieco go uspokoję, dobrze?
- T-tak - odpowiadam niepewnie, oddycham głęboko i biorę się w garść - Doprowadzę się do porządku i zejdę.
Przytakuje głową, całuje mnie w usta i opuszcza mój pokój. Ubieram się, poprawiam włosy i jestem wściekła! Dlaczego ojciec musiał przerwać nam akurat w takim momencie? Prycham rozdrażniona i spoglądam na swoje odbicie w lustrze. Mam zaróżowione policzki i napuchnięte usta od pocałunków Justina. Głupi uśmiecham sam wkrada się na moje usta i dotykam ich palcami. Wciąż jestem podniecona i doskonale to po mnie widać. To było coś zajebistego!
- Mia, do cholery! - głos ojca sprowadza mnie na ziemię i szybko zbiegam na dół. Siedzi w salonie, jest wściekły i pije drinka - No nareszcie! Ile mam na Ciebie czekać? - burczy pod nosem i kręci głową niezadowolony. Mam go dość!
- Przepraszam, uczyłam się i słuchałam muzyki. Nie usłyszałam Cię - mówię cicho i schylam głowę. 

- Mam w dupie Twoją naukę! Kiedy Cię wołam, masz być natychmiast. Zapamiętaj to sobie wreszcie, tak?! - patrzy na mnie z mordem w oczach, a ja stoję na środku jak sierota. Do salonu wchodzi Justin i kiwa przecząco głową.
- Wszystko pod kontrolą, Panie Winters. 
Zamówienie dotrze na czas, właśnie otrzymałem telefon z firmy.
- Jesteś jedynym człowiekiem, na którego mogę liczyć. Reszta to banda nieudaczników! - prycha z kpiną i nalewa kolejnego drinka. Wymieniamy z Justinem spojrzenia i widzę, jak zaciska usta - Mia, pójdziesz na otwarcie klubu.
- Co takiego?! Nie ma mowy! - chyba kurwa zwariował! Nie wierzę, że chce zabrać mnie do tego przeklętego miejsca!
- Nie pytałem Cię o zdanie, pójdziesz i tyle. To nie podlega żadnej dyskusji. Ubierz się ładnie, skromnie, z klasą.
- Nie chcę tam iść, to burdel! Mam siedemnaście lat, tato! Naprawdę uważasz, że to miejsce dla mnie? 
- Niektóre dziwki w moim klubie są młodsze od Ciebie i jakoś specjalnie nie narzekają, więc nie kłóć się ze mną! 
Boże! Są młodsze ode mnie?! Zamykam się, bo nie wiem, co więcej miałabym mu powiedzieć. Obrzydza mnie ten człowiek i z roku na rok, jest coraz gorzej. Dawniej taki nie był, teraz zmienia się w pieprzonego kutasa i człowieka bez uczuć. Nie wierzę, że jest moim ojcem! Co mama w ogóle w nim widziała? Przecież jego nie da się kochać!

Wieczorem Justin wymyśla, żebyśmy pojechali do jego mieszkania. Potrzebuję chwili spokoju i ten pomysł bardzo mi się podoba. Jednak nie wiem, jak zareaguje na to mój psychiczny tatuś. Nie mam jednak nic do stracenia i cichutko pukam do jego biura. Oby tylko był w dobrym humorze, bo inaczej mogę ponownie oberwać, czego bym nie chciała.
- Proszę! - słyszę jego poważny ton, który brzmi łagodnie. Może mi się poszczęści? Uchylam drzwi i wchodzę - Och, Mia. Co się stało? - marszczy brwi i spogląda na zegarek - Dochodzi dwudziesta trzydzieści, nie kładziesz się do łóżka?

- Właściwie mam do Ciebie małą prośbę - chrząkam i zbieram się w sobie, aby poprosić go o wyjście - Moi znajomi idą za chwilę do pabu. Wiesz, pograć w bilard, pogadać, rozerwać się. Czy mogłabym pójść z nimi? Wrócę niedługo.
- Możesz, ale pod warunkiem, że nie tkniesz alkoholu i zabierzesz ze sobą Justina - och! Czy on naprawdę się zgodził?!
- Oczywiście, nie ma sprawy - zaciskam usta, bo tak bardzo się cieszę! Udało się! - Dziękuję, tato. 

- Podejdź do mnie - och! Spinam się, kiedy wystawia dłoń, jednak posłusznie wykonuję jego polecenie - Przepraszam, że nazwałem Cię dziwką. Wiesz, że tak nie myślę, prawda? - praktycznie opada mi szczęka, ojciec nigdy nie przeprasza. Przytakuję głową, bo słowa nie przejdą mi teraz przez gardło - Mam tylko Ciebie na tym świecie, córeczko. Mama byłabym z Ciebie dumna - moje serce kurczy się na myśl o niej - Wyrosłaś na śliczną, mądrą dziewczynę. Chcesz się kształcić, a ja Ci zabraniam. To wszystko z troski o Ciebie, wiesz o tym? Nie mam innego wyjścia.
- Wiem - schylam głowę i bawię się palcami. Jestem zszokowana, kiedy podnosi się i przytula mnie do siebie. 

- Ochronię Cię przed wszystkim, obiecuję - chciałabym w to wierzyć, bo robi dokładnie na odwrót. Wie, że nowy burdel jest na terytorium jego wroga, a mimo to, ma to w nosie - Dobrze, leć już - odkleja mnie od siebie, mruga okiem, a ja otwieram usta w szoku. Jest tak cholernie zmienny, ale zadziwia mnie jego nagła troska. Nie pamiętam, kiedy ostatnio mnie przytulił! To takie miłe uczucie dostać trochę czułości od jedynego rodzica - Wróć przed północą.
- Dobrze, tato - uśmiecham się do niego, pod wpływem szczęścia całuję w policzek i opuszczam jego biuro. 

Biegnę do swojego pokoju prawie zabijając się o własne nogi. Kiedy zamykam za sobą drzwi, opieram się o nie plecami i myślę o tym, co się właśnie wydarzyło. Ojciec pozwolił wyjść mi z domu, a to jest wręcz jak cud. Rzadko mi na to pozwala. Poza tym przeprosił mnie, a nigdy tego nie zrobił. Czyżby męczyły go wyrzuty sumienia? 

Biorę prysznic, robię mocniejszy makijaż i wciskam się w czarne, skórzane, obcisłe spodnie. Do tego białą bluzeczkę bez ramiączek i cienki sweterek. Na nogi zakładam wysokie botki i jestem gotowa. Pryskam się jeszcze moimi ulubionymi perfumami i schodzę na dół. Na szczęście nigdzie nie ma ojca, bo z pewnością nie spodobałby mu się mój strój. Besztam się za to, że tak odważnie sobie poczynam i już mam czmychać z domu, kiedy dostrzegam wchodzącego do środka Justina. Przystaje w połowie kroku, zakłada ręce na piersiach i opiera się ramieniem o ścianę. Jego spojrzenie sprawia, że wszystko w moim wnętrzu płonie od fali gorąca. Cholera! Musi mnie tak zawstydzać?
- Wyglądasz niesamowicie gorąco, wiesz? - mówi cicho, podchodzi i przytula mnie do siebie - Ładnie pachniesz.
- Dziękuję - chichoczę i odchylam się od niego - Musimy iść, nie możemy tutaj tak stać. Ojciec może nas zobaczyć.

Justin bierze mnie za rękę i opuszczamy mój dom. Wsiadamy do samochodu i jedziemy do jego mieszkania. Jestem trochę spięta, bo nie wiem, w jakim celu mnie tam zaprosił. Chodzi mi po głowie tylko jedna myśl...

                                                                                                                                                                                                                                                                                         


33 komentarze:

  1. Mam nadzieję ze w następnym rozdziale Mia i Justin zbliża się do siebie :) no cóż pozostaje mi czekać do następnego !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo Boziuuu cooo się tutaj dzieje ?! Hahaha :-)
    Czekam na nn z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale sieee gorąco zrobiło !!! Świetny , uwielbiam Mie i Justina <3 Dodaj nn jak najszybciej proszeee ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ufff całe szczęście że Mia uciekła :-)
    Justin i Mia są tacy .....hjzjdkdkxd hahaha
    Czekam na NEXT ! <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodawaj szybko nastepny! :D nie moge sie doczekac
    rozdzial trzyma w napieciu :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo ciekawe co się tam wydarzy :D do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  7. omg świetny rozdział ! czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny rozdział! Wiedziałam, że Mia zadzwoni po Justin'a. Tobi zniknął. Coś czuję, że będą z nim kłopoty. Jeh ojciec coś ukrywa, napewno. Gorąca końcówka. Nie mogę się doczekać co będzie w kolejnym ;) Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej super jak zawsze a mogla bys poadc linki do wczesniejszych blogow /T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prawej stronie w zakładce "MOJE OPOWIADANIA" są linki do wszystkich moich blogów :)

      Usuń
  10. Ten ojciec mnie coraz bardziej wkurza !!! On jest zdrowo walnięty :-/
    Ale szaleństwo uhuhuuu coo oni będą robić hymmm ? Haha czekam na nn :-*

    OdpowiedzUsuń
  11. Boskiii <3 Iii ta gorąca scena .....hahaha Ciekawe co będzie w następnym , mam nadzieje że będzie równie gorąco !! :-D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czuje że z tym Tobim będzie jeszcze sporo kłopotów :-( Uuu szaleństwooo Mia i Justin hehe czekam na nastepnyyy :-*

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaaa genialnyyy !!! Nie moge się doczekać następnego ...Mia i Justin uuu będzie sie działo ? :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie rozumiem ojca Mii :-/ Gdybym ja takiego miała to chyba bym zwariowała !!!
    Ale Na całe szczęście ma Justina :-) Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Awww kocham takie momenty Mii i Justina <3 I czekam na więcej ! Hihiii
    Świetny :-D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniały :-) Dobrze że Mia uciekła i nic się nie stało, chociaż czuje że kłopoty dopiero nadchodzą :-( Ale teraz czekam na gorące momentyyyy hahaha <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Dlaczego ona nie powiedziała ojcu o tym ze tobi jej groził? -.-
    czekam na następny jestem ciekawa ci będzie się działo u Justina hihi

    OdpowiedzUsuń
  18. Mmmmmm dzieje się tutaj, oj dzieje się ;) Ale mi narobiłaś chęci na kolejny rozdział eww czekam kochana z niecierpliwością ;) Wspaniały rozdział dzisiaj, cudownie piszesz :* Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Awww uwielbiam momenty kiedy Mia i Justin są sam na sam ♡ czuje ze klopoty z Tobim dopiero sie zaczynaja :c Ale Justin obroni swoja Mie :) czekam na nexta i zycze weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojciec Mii to kompletny głupek !!! Najpierw ją wyzywa od dziwek a potem przytula ...wykończyłabym się gdybym takiego miała.
    Mia i Justin ...czekam na więcej hihiii <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo Justin Mia !!! Co tu się wyprawia hahaha
    Cudowny rozdział <3 I czekam na następny :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajnie by bylo gdyby ja przelecial,zostawil a na bankiecie by zrozumial co stracil:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Uuuuu zrobiło się na prawde gorąco ! Haha czekam na dalsze rewelacje :-P

    OdpowiedzUsuń
  24. Ooo kurde , dodaj szybko następny !!!! Nie moge się doczekać co stanie sie u Justina w domu hehehe :-D

    OdpowiedzUsuń
  25. SUPER ! Ciesze sie że Mia walneła Tobiasa i zdąrzyła uciec. Czekam na następny bo chyba będzie sie działo....hahaaha <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Z tym Tobim to pewnie bedą niezłe kłopoty ! I to wszystko przez ojca Mii :-/
    Kocham takie momenty Mii i Justina :-P Nie moge sie doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  27. kooooooooooochhhaaaam xx hujffjhi
    @bieberekx

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie mam internetu ostatnio, ald to takie fajne uczucie, przeczytać choć dwa rozdziały pod rząd! No masakra! <3
    Miaaa,skarbie,trochę wiary w Justin'a! :D

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine