25.01.2015

Rozdział 16

Gapię się na nią i nie mogę uwierzyć, że to dla niej "nic wielkiego"! Jest śliczna, ma boskie ciało i równie dobrze mogłaby być modelką, a nie tancerką! Na dodatek pracuje w klubie mojego ojca? Niech to szlag! Taki pech!
- Ja nie widzę w tym problemu, Justin. Niepotrzebnie się spinasz i przy każdej rozmowie poruszasz ten temat.
- Może robię to, bo się o Ciebie martwię? Nie pomyślałaś o tym? Brak mi już sił na dyskusję z Tobą, Rose.
- Alleluja! Najwyższa pora, żebyś wreszcie zrozumiał, że Twoja mała siostrzyczka jest już dorosła.
- Niech Ci będzie, Twoja sprawa - burczy pod nosem i przeciera twarz rękami - Na co macie ochotę? Obejrzymy film?

- Ja dziękuję, będę się już zbierać. Jeszcze raz przepraszam za najście - wszyscy podnosimy się ze swoich miejsc i jestem zaskoczona, kiedy Rose cmoka mnie w policzek - Miło było Cię poznać. Cieszę się, że mój brat kogoś ma.
- Odprowadzę Cię, zaraz wracam - mruga do mnie, jednym haustem dopija drinka i przyciska dłoń do krocza. Wbijam zęby w wargę, bo wciąż jest podniecony. Kręci głową, idzie za Rose i całuje ją w czoło - Dzięki za odwiedziny.
- To był raczej niespodziewany nalot - chichocze i uderza go w ramię - Zmień kody przy windzie, bracie. Jaxon.
- Tak, teraz na pewno to zrobię - salutuje, drzwi się zamykają i zostajemy sami - Nareszcie spokój!
- Kto to jest Jaxon? - pytam, bo jestem tego niezmiernie ciekawa. Podchodzę do niego i od razu mnie przytula.

- To mój brat. Jest szalony! Uwierz mi, on tak chętnie by nie wyszedł, a już na pewno nie zasłoniłby oczu.
- Och! To całe szczęście, że odwiedziła nas Rose, choć i tak byłam zażenowana. Przez Jaxona spłonęłabym żywcem!

- Nie masz się czego wstydzić, Kochanie - całuje mnie czule w usta i przenosi dłonie na moje pośladki - Teraz już nikt nam nie przeszkodzi, obiecuję. Nadal masz na to ochotę? - przytakuję głową, a jego sprawny język prześlizguje się po moich ustach i rozpala na nowo - Tylko zrobię jedną rzecz - odrywa się ode mnie, podchodzi do ściany i otwiera małą skrzyneczkę. Klika w czerwony guzik i wraca do mnie - Blokada windy - och! Uśmiecham się, kręcę głową, a Justin bierze mnie na ręce. Piszczę, bo mnie zaskoczył, ale wtulam się w jego rozgrzane ciało i chowam przed lubieżnym spojrzeniem. Wchodzimy do tego samego pokoju, w którym byliśmy niedawno. Układa mnie na łóżku, rozbiera i sam również pozbywa się ciuchów. Działa szybko, podniecenie rozbudza się w nas na nowo i pragnę go chyba jeszcze bardziej. To oczekiwanie jest męczące - Idę do Ciebie - przysuwa się, rozchyla moje nogi i układa się między nimi. Całuje mnie delikatnie, z uczuciem. Muska swoimi ustami moje, liże dolną wargę i pociąga za nią. Obejmuję jego biodra nogami i dociskam do siebie. Nie chcę czekać, niech to się wreszcie stanie! Niecierpliwię się, napieram na niego mocniej, ale odrywa się ode mnie i sięga do szuflady. Wyciąga czarne, małe opakowanie i doskonale wiem, co to jest. Rozrywa je szybko, nakłada prezerwatywę i wraca do mnie. Podpiera łokcie po bokach mojej głowy i pociera swoim nosem o mój. Uśmiecha się uroczo i ustawia swojego penisa przy moim wejściu. Praktycznie wyskakuje mi serce i wstrzymuję oddech, kiedy go czuję. Pociera główką i aż zaciskam usta, jest tak przyjemnie - Jesteś na mnie gotowa, Skarbie - słyszę jego cichutki głos przy uchu. Zwiększa ruchy i powoli wślizguje się do środka, och! Ściskam jego ramiona i krzywię się, kurwa! Dziwny ból strzela w moje podbrzusze i marszczę czoło. Mój oddech szaleje, a Justin cmoka mnie w nos i uspokaja - Zaraz przestanie boleć, Kotku - mówi w moje usta i zaczyna się poruszać. Jednak robi to delikatnie, powoli i uważa, aby nie zrobić mi krzywdy. To takie dziwne uczucie rozciągania, ale teraz, kiedy pierwszy ból nieco zelżał, jest to znośne - Lepiej? - pyta, uśmiecham się lekko i przytakuję. Przyśpiesza odrobinę, wbija się nieco głębiej i cichy jęk ucieka z moich ust. Nie mogę się skupić i nie potrafię się rozluźnić. To nowe dla mnie uczucie i muszę się z tym oswoić. Cholera, to normalne? Czy to ze mną jest coś nie tak? - Kochanie, boli Cię? Mam przestać? 
- Nie, nie przestawaj. Jest dobrze, tylko daj mi chwilkę. Muszę przyzwyczaić się do tego dziwnego uczucia.
- Wiesz, że mogę przestać w każdej chwili. Powiedz tylko słowo - przykładam palec do jego ust i kręcę przecząco głową. Układam dłonie na jego plecach, głaszcze je z uczuciem i nasze usta ponownie się spotykają. Jego biodra poruszają się leniwie, powoli i wreszcie się rozluźniam. Im dłużej się kochamy, tym ból jest mniejszy i zastępuje je przyjemne ciepło. 
Zamykam oczy, odprężam swoje ciało, uspokajam oddech i oddaję się w jego ręce. Słyszę oddech Justina, czasami jęk wymyka się z jego ust i jest to coś niesamowicie seksowego - Pomogę Ci - szepcze w moje usta i czuję na dole jego palce. Pieści mnie i trafia dokładnie w "ten" punkt. To mi wystarczy i rozgrzewam się w mgnieniu oka. To jest właśnie to, co czułam za pierwszym razem w samochodzie i u mnie w pokoju. Obezwładniające uczucie, które rozlewa się w moim wnętrzu i szaleję z podniecenia. Znika ból, stres i niepewność. Jesteśmy tylko my, nasza przyjemność i oczekiwanie na spełnienie - Właśnie tak, maleńka - dociska palce do mojej łechtaczki, odrywa się od moich ust i przenosi je na sutek. Gryzie go, ssie i jestem zgubiona. Orgazm wybucha w moim ciele jak tona fajerwerków i krzyk ucieka z moich ust. Sztywnieję, przyjemność rozlewa się od głowy, aż po same palce u stóp. Z całych sił wtulam się w ciało Justina, wbijam paznokcie w jego plecy i ściskam biodra nogami. Czuję niemal od razu, jak przez niego również przechodzi fala orgazmu i po chwili opada na moje ciało. Chyba umarłam i trafiłam do nieba!

Po chwili, która ciągnie się w nieskończoność, Justin przekręca się na plecy i wciąga mnie na swoje ciało. W pokoju panuje cisza, nie wypowiadamy nawet słowa i uspokajamy nasze przyśpieszone oddechy. Rozluźniam się, a moje wszystkie mięśnie są jak z waty. Czytałam, że pierwszy raz jest najtrudniejszy, ale z czystym sumieniem mogę przyznać, że mój był wyjątkowy i niezapomniany. Mam najcudowniejszego chłopaka na całym świecie!
- Wszystko w porządku? - ciszę przerywa cichy głos Justina. Czuję jego dłonie na plecach. Są takie ciepłe!
- Mhm - mruczę, jednak tylko na tyle mnie stać. Moje oczy są jak z ołowiu i nie chcą się otworzyć.
- Chcesz wziąć prysznic? - z moich ust ponownie ucieka ciche "mhm", a Justin chichocze - Mia, no! Nie powiesz nic więcej? - wzdycham i "mhm" znowu jest moją odpowiedzią - Co z Tobą, Skarbie? - podnosi moją głowę, ale nawet nie uchylam powiek - Jesteś wykończona - całuje mnie w usta, ale naprawdę opuściły mnie wszelkie siły - Prześpij się - moja głowa ponownie ląduje na jego torsie, wtulam się w niego mocno, czuję na plecach puchaty koc i zasypiam.


Budzi mnie jakiś hałas dochodzący zza okna. Otwieram oczy, przecieram je i ziewam przeciągle. Dopiero teraz orientuję się, że jestem w pokoju Justina. Siadam, rozglądam się i z przerażeniem spoglądam w okno. Jest jasno, co za tym idzie, jest dzień! Na zegarku widnieje 9:36 i uświadamiam sobie, jak bardzo mam przejebane! Wyskakuję z łóżka jak poparzona, ale czuję skurcz w podbrzuszu i kucam. Przykładam do niego dłoń, masuję i próbuję uspokoić oddech.
- Mia? - słyszę głos Justina, który pojawia się w pokoju - Co się dzieje, Skarbie? - doskakuje do mnie, odgarnia moje włosy i marszczy brwi zaskoczony - Powiedz mi, bo zaczynam się martwić. Coś Cię boli, tak? To po wczorajszym?
- Spokojnie, dobrze? - uśmiecham się i kręcę głową. Jest taki kochany i troskliwy - To nic takiego, jest w porządku. Po prostu za szybko wstałam - 
powoli podnoszę się i staję na nogach. Dopiero teraz orientuję się, że wciąż jestem naga i czuję ciepło na policzkach. Justin wtula mnie w swoje ciało, pociera moje plecy i kołysze delikatnie na boki.
- Chcesz wziąć prysznic? Próbowałem namówić Cię do niego wczoraj, ale szybko odleciałaś. Wykończyłem Cię.
- Odrobinkę - pocieram nosem o jego i całuję w czubek - Jednak nie narzekam - wbijam zęby w wargę i zawstydzam się - Dlaczego nie obudziłeś mnie wcześniej? 
Miałam wrócić o północy, jeśli tylko ojciec wie, że nie wróciłam na noc jestem trupem. Rozumiesz to? - zaczynam panikować, odklejam się od jego ciepłego ciała i idę do łazienki. Wchodzę pod prysznic, myję się raz dwa i wychodzę. Przebieram się we wczorajsze ciuchy i przeczesuję włosy, cholera! Zaczynam się cholernie bać, bo ojciec naprawdę mnie za to zabije! Nigdy nie zdarzyło się tak, abym nie wróciła na noc do domu, to wręcz niedopuszczalne. Znowu narobię sobie kłopotów. Wychodzę z łazienki i schodzę na dół, gdzie w kuchni czeka na mnie Justin. Krząta się po pomieszczeniu i jest całkowicie wyluzowany - Co robisz?
- Jak to, co? Śniadanie - wzrusza ramionami, mruga okiem i odsuwa dla mnie krzesło - Zapraszam, Kochanie.
- Czy Ty mówisz poważnie? Powinnam być w domu, Justin. Naprawdę chcesz, żebym była dzisiaj trupem?

- Gwarantuję, że nie będziesz. Proszę, usiądź, uspokój się i zjedz ze mną śniadanie - czeka, wpatrujemy się w siebie i wreszcie kapituluję - Grzeczna dziewczynka - wzdycham ciężko, ale skoro mam przechlapane, gorzej już chyba być nie może. Prawda? - Nie obawiaj się, Twój tata nie wie, że nie wróciłaś na noc do domu - co takiego?! Jestem szczerze zaskoczona - Byłem u Ciebie w domu przed dziewiątą. Miałem z nim do omówienia pewną kwestię w sprawie klubu. Zapytał o Ciebie, ale powiedziałem mu, że smacznie sobie śpisz i wróciliśmy z klubu o ustalonej godzinie. Machnął ręką, powiedział, że wróci o czternastej i wyszedł - kończy swój monolog i nalewa pachnącej kawy do mojej filiżanki.
- Boże - szepczę cicho, opieram łokcie na blacie i chowam twarz w dłoniach. Przysięgam, że przed chwilą miałam mini zawał - Igram z ogniem i pewnego dnia to nie skończy się dla mnie dobrze. Gdyby wszedł w nocy do mojego pokoju...

- Ale nie wszedł, Mia. Nie zadręczaj się tym teraz, to bez sensu - czuję jego dłoń na plecach. Głaszcze je z góry na dół i pomaga mi się rozluźnić - Naprawdę myślisz, że dopuściłbym do takiej sytuacji, aby Twój ojciec się o tym dowiedział? - odwracam głowę i patrzę na niego. Przewraca oczami i prycha - Gdybym wiedział, że istnieje nawet cień szansy, że zorientuje się, że nie ma Cię w domu o wyznaczonej godzinie, zawiózłbym Cię do domu nawet gdybyś spała, Kotku - uśmiecha się cudownie i przeczesuje dłonią moje włosy - Głowa do góry. Zjemy śniadanie i wrócimy do Ciebie. 
- Dobrze - upijam łyk pysznej kawy i wzdycham. Tego mi było potrzeba! - Jesteś wspaniały, Justin. Dziękuję.
- Ja? Raczej Ty, aniołku - bierze moją dłoń i z czułością całuje wierzch - Nie zrobiłem Ci wczoraj krzywdy?
- Wszystko jest w porządku, nie zrobiłeś mi żadnej krzywdy. Dlaczego w ogóle o tym pomyślałeś, hmm?
- Nie wiem, czy byłaś na to gotowa. Może powinniśmy byli jeszcze trochę poczekać? Pośpieszyliśmy się.

- Hej - przekręcam się na krzesełku i biorę jego głowę w dłonie - Było cudownie i nie pozwalam Ci myśleć inaczej, jasne? Czuję się świetnie, wczoraj przeżyłam coś niesamowitego i bardzo się cieszę, że wreszcie do tego doszło.
- Naprawdę? Nie mówisz tego tylko dlatego, żeby mnie uspokoić? Nie ukrywasz niczego przede mną, prawda?
- Oczywiście, że nie! Mówię prawdę, Justin. Mój pierwszy raz był wyjątkowy i nigdy go nie zapomnę.

- Ufff, ulżyło mi - oddycha głęboko, ale chyba martwił się na poważnie. Głuptas! - A teraz coś zjedz.
- Ileż Ty tego zrobiłeś? Jest nas tylko dwójka, kto to wszystko zje? 
- spoglądam na blat i trochę go poniosło! 
- Nie wiedziałem, co lubisz, więc zrobiłem wszystkiego po trochu. Kanapki z awokado i pomidorem, moje ulubione. Tosty francuskie, jajka i jogurt z owocami i musli. A na deser mamy pyszne ciasteczka cynamonowe od mojej mamy.
- Ehm - chrząkam i gapię się na niego lekko zszokowana - Chcesz powiedzieć, że sam to wszystko zrobiłeś?
- Noooo tak? - odpowiada pytająco i robi tak słodką minę, aż mam chęć go pocałować - O co chodzi?

- Cholercia! Jesteś facetem, a faceci nie robią takich rzeczy. Gdzieś Ty się uchował? Jesteś niesamowity!
- Chyba jeszcze się nie obudziłaś, Kochanie - śmieje się i przewraca oczami - Wcinaj, raz dwa!


Po śniadaniu wracamy do mnie. Słuchamy radia, trochę rozmawiamy, ale coś mi nie pasuje. Trasa jest zupełnie inna.
- Dokąd jedziemy? Przegapiłeś zjazd, Justin - marszczę czoło, ale on skupiony jest na drodze - Powiesz mi?
- Mamy do załatwienia jeszcze jedną rzecz, nie martw się. Dostałem takie polecenie od Twojego ojca.
- Skoro tak mówisz - rozluźniam się i chwytam jego dłoń. Bawię się jego palcami, a Justin zabiera dłoń tylko wtedy, kiedy musi zmienić bieg. Uwielbiam jego dłonie, są takie duże w przeciwieństwie do moich. Wręcz chowa moją małą piąstkę w swoją. Uśmiecham się lekko na tę myśl i nagle dostrzegam przed sobą ogromne centrum handlowe - O nie! Powiedz, że nie będziemy robić zakupów? - patrzę na niego oczami szczeniaka, ale to fatalny pomysł.
- Niestety będziemy. Twój ojciec kazał mi dopilnować, żebyś kupiła sukienkę na otwarcie klubu - och, serio?!
- Zwariował? Ja wcale nie chcę tam iść! Proszę, zrób coś. Burdel to nie miejsce dla siedemnastolatki.
- Ja to wiem, Ty to wiesz, ale Twój ojciec najwidoczniej nie. Wiesz, że nie mogę nic zrobić, Kochanie, a uwierz mi, bardzo chcę. 
Gdyby to ode mnie zależało, nigdy byś kurwa nawet nie przekroczyła progu takiego klubu! Twój ojciec ma naprawdę pojebane pomysły! - zaciska szczękę i wiem, że nie podoba mu się to tak samo, jak mnie.

Chodzimy po sklepach dobre dwie godziny, zanim znajduję odpowiednią sukienkę. Nie wiem, czy ojciec będzie z niej zadowolony, ale nie specjalnie się tym przejmuję. Skąd mogę wiedzieć, co dla niego oznacza "ładnie, skromnie, z klasą"? Kupuję więc małą, czarną. Jest krótka, bez ramiączek i z usztywnianymi miseczkami stanika. Mimo wszystko wygląda seksownie, ale elegancko. Płacę całe siedemdziesiąt dolców, zakupy mamy z głowy i wreszcie wracamy do domu. Jestem zmęczona i marzę o wyłożeniu się na moim wygodnym łóżku i ucięciu sobie przyjemnej drzemki. Jednak nic nie idzie po mojej myśli i kiedy przekraczamy próg domu, w oczy rzuca mi się ojciec. Jest wściekły!
- Mia! - wrzeszczy, kiedy tylko nas zauważa - Gdzieś Ty była, do jasnej cholery?! - jezu, zaraz rozsadzi mi głowę!
- W centrum handlowym. Justin powiedział mi, że mam kupić sukienkę - chociaż do otwarcia jest jeszcze dwa miesiące!
- Ach, zapominałem o tym! - mam ochotę go walnąć! Niech najpierw pomyśli, później się wydziera - W porządku. 
- Czy to naprawdę konieczne, żebym tam szła? Właściwie po co? Przecież trzymasz mnie od tego z daleka.
- Wiem, ale to jest wyjątkowa sytuacja. Proszę, nie podnoś mi ciśnienia, dobrze? Decyzja już zapadła i koniec dyskusji.
- Spoko - wzdycham, a Justin szczypie mnie w pośladek. Pokazuje mi spojrzeniem, abym była grzeczna. Pfff!
- I jeszcze jedno, Mia - zaczyna poważnie i wiem, co mnie czeka - Wyleciało mi to z głowy, bo w klubie sporo się dzieje. Chodzi mi o sytuację, kiedy bez mojego pozwolenia poszłaś do szkoły. Odpyskowałaś mi, odwróciłaś się na pięcie i wyszłaś. Nigdy więcej tego nie rób, jasne? Jeśli masz 
jebaną karę i nie wolno chodzić Ci do szkoły, to masz tego nie robić. Rozumiemy się? - podnosi głos i płonie ze złości. A już miałam nadzieję, że może o tym zapomniał.
- Rozumiem - schylam głowę, ale to nie jest dobry czas na kłótnie. Nie chcę znowu na tym ucierpieć, bo mam dość.
- I właśnie takiego zachowania od Ciebie oczekuję. Jeszcze jeden taki numer, a nie podaruję Ci tego i spotka Cię kara.
- Dlaczego znowu to robisz, tato? Dlaczego mnie straszysz? - prycham pod nosem, ale mógłby sobie podarować.

- Widocznie muszę to robić! Odkąd wróciłaś do szkoły, nie słuchasz mnie. Nie podoba mi się Twoje zachowanie.
- Wiem - wzdycham, ale słowa ojca bolą. 
Szkoła to odskocznia od mojego popieprzonego życia, ale ojciec jest zdolny do wszystkiego. Nie raz mi to pokazał i zapewne jeszcze sporo przede mną - Mogę iść do siebie? 
- Możesz - burczy pod nosem i kręci głową zrezygnowany - Justin, musimy obgadać kilka rzeczy, dobrze? Właściwie zostało jeszcze sporo czasu, ale jest mnóstwo spraw do załatwienia. Na nikogo nie można kurwa liczyć! - przeciera twarz rękami i wygląda na zmęczonego. Zastanawiam się, co takiego robi dla niego mój chłopak.
- Oczywiście, Panie Winters - ojciec znika w biurze, Justin kradnie mi soczystego buziaka i już go nie ma.


Idę do siebie, odkładam siatkę na łóżko i wchodzę do łazienki. Robię siku i kiedy zerkał w dół, widzę trochę krwi na bieliźnie. Zaciskam usta i dociera do mnie, że naprawdę przeżyłam swój pierwszy raz. Spałam z Justinem! Dlaczego do cholery uśmiecham się do siebie, jakbym była na prochach? Nie, to nie są prochy. To po prostu szczęście.
Szybko zmieniam bieliznę, zakładam dresowe spodnie i wskakuję do łóżka. Przytulam głowę do poduszki i myślę o Justinie. Mój brzuch przyjemnie się zaciska i wciąż jestem w szoku, jest bardzo jest kochany i dobry. Troszczy się, wspiera mnie i pomaga. Myślałam, że jest groźny lub niebezpieczny. Teraz wiem, że to po prostu niemożliwe.







**********************************************************
BUM! Stało się! Haha :P
Miało być już w poprzednim rozdziale, ale pomyślałam sobie czemu by trochę tego nie ubarwić ;)
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba. Trochę dziwnie mi się to teraz dodaje, bo całkowicie pochłonęło mnie opowiadanie które właśnie piszę. Chociaż muszę przysiąść, bo to jest jeszcze nie skończone. Ups :)

Buziam was!
Kasia.






19 komentarzy:

  1. No w końcu :* super i czekam nn !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooo, jaki słodki :') <3
    Tak, Justin jest taki kochany!
    A ten jej ojciec to! Brak słów!
    Do następnego! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcuuu :-P Świetny , czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow:o
    Mam nadzieję,że Justin niedługo pokaże swoją zła stronę:))
    Czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej nareszcie :D Rozdział jak zwykle super, piszesz super nowe opowiadanie też pewnie super ja nie wiem! Haha czasami już nie wiem co pisać bo wszystko jest dobrze i nie ma się do czego przyczepić ;__; Ale to chyba dobrze! :D do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg, Justin jest taki slodki gjkfgjk

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwww jak słodko hihi W końcu se wszyscy doczekali :-P

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak wszyscy czekali na "ten" moment Mii i Justina hehe Justin był cholernie kochany <3 Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Super ! Ojciec Mii jest serio walnięty !!! Aaa Justin takiiii słodkiiii hehe
    Czekam na następny <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak słodkooo <3 W końcu się udałooo haha Czekam na dalsze rewelacje :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Awww Jus jest taki słodki :*czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  12. I jest !!! Stało się hhiiiii cudowny !!!! <3 <3 <3 Już nie mogę się doczekać nn :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Cuuuuudowny ! :***

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej! Jak słodko<3 czekam na kolejny słońce

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine