01.01.2015

Rozdział 6


W pokoju panuje niezręczna cisza. Justin siedzi obok mnie, pochyla głowę i masuje dłonią czoło. Zapewne jest solidnie skołowany tym, co przed chwilą zobaczył, jednak powinien do tego przywyknąć. To dla mnie żadna nowość i tak myśl sprawa, że mam ochotę rozpłakać się na nowo. Nie pozwalam sobie na to, mocniej wtulam się w poduszkę i syczę, kiedy ból roznosi się po policzku. Zapewne znowu będę miała siniaka, 
ale nie to jest teraz ważne. Zabronił mi pójść do szkoły i to w tej chwili martwi mnie najbardziej. Doskonale wie, jak bardzo lubię tam chodzić i odcina mnie w ten sposób od świata. Lubi to robić, może to robić i nic go przed tym nie powstrzyma. Zdaje sobie sprawę, jak działa to na mnie i taka kara jest o wiele bardziej dotkliwa, niż ta bolesna. Ojciec ma mnie w jednym palcu, nic nie mogę.
- Wszystko w porządku? - słyszę cichy głos Justina, który układa się obok mnie i głaszcze po plecach.
- Nie, niestety nic nie jest w porządku - odpowiadam równie cicho i uśmiecham się smutno. Jest beznadziejnie.
- Gdybym wiedział, że posunie się tak daleko nie powiedziałbym mu, że wyszłam bez mojej zgody. Mógłbym coś wymyślić i nie ucierpiałabyś na tym. Przepraszam, Mia. Miałem Cię chronić, a dzisiaj mi się nie udało.

- To nie jest Twoja wina, nie przepraszaj. Nie przejmuj się, przywykłam. Z czasem staje się to normalnością.
- O czym Ty mówisz? - pyta zaskoczony i marszczy brwi - Chcesz powiedzieć, że robił to już wcześniej?
- Tak, właśnie to chcę powiedzieć. Robił to wiele razy, czasami nawet o wiele mocniej - zaciskam usta i natychmiast uderzają we mnie przykre wspomnienia, kiedy odepchnął mnie od siebie i uderzyłam głową o kant stołu. Wylądowałam w szpitalu ze wstrząśnieniem mózgu i czterema szwami na głowie - Poradzę sobie z tym, nie mam wyjścia.

- Kurwa, to chore - patrzy na mnie z bólem w oczach i robi mi się go nawet żal, że musiał być świadkiem tego przedstawienia - Jestem tutaj i nie pozwolę, żeby taka sytuacja ponownie miała miejsce. Przysięgam, Mia!
- To słodkie - przykładam dłoń do jego policzka i głaszczę kciukiem - Jednak nie masz na to żadnego wpływu, Justin. Ojciec zrobi ze mną co zechce, ponieważ jestem dzieckiem, jego własnością. Nie mam prawa głosu. 

- Nie płacz, Skarbie - ociera moje łzy, chociaż nawet nie wiedziałam, że już płaczę. To wszystko tak bardzo mnie rani! - Jestem przy Tobie. Nie martw się, poradzimy sobie z tym - przysuwa się i delikatnie całuje mnie w usta, och! Zaskakuje mnie tym, ale pocałunek jest czuły i słodki. Delikatnie muska moje usta i chwilowo zapominam o ojcu. Skupiam na tym całą swoją uwagę i to naprawdę miłe uczucie. Ostrożnie wsuwa swój język do środka, masuje mój i przenoszę dłoń na jego kark, przyciągając go jeszcze bliżej siebie. Nie wiem tak naprawdę, dlaczego to robimy i dlaczego tego nie przerywam. Może potrzebuję bliskości? Nikt mi jej nie dał od dwunastego roku życia i teraz, kiedy ktoś zaczął się o mnie troszczyć poczułam, jakbym urodziła się od nowa. Podoba mi się ten chłopak. To, jak mnie dotyka, uśmiecha się, przytula i po prostu jest przy mnie. Skoro jest moim ochroniarzem, będę widywała go bardzo często. Może dobrze się stało? Dzięki temu będzie nam łatwiej? Boję się tylko, że wykorzysta moją słabość i naiwność. Skrzywdzi i zostawi ze złamanym sercem - Muszę iść - szepcze w moje usta, kiedy odsuwa się nieco - Twój ojciec nie może wiedzieć, że jestem tutaj z Tobą - odkleja się ode mnie, chociaż mam ochotę błagać go, aby został.
- Nie idź - łamię się i patrzę w jego śliczne oczy. Potrzebuję wsparcia, nie chcę znowu zostać sama.
- Muszę, maleńka - wzdycha ciężko, dotyka kciukiem moich ust, podnosi się z łóżka i po prostu wychodzi.

Ponownie wybucham płaczem, okrywam się po samą szyję i trzęsę się jak galareta. Dlaczego nikt nie może mnie kochać? Dlaczego nikt nie może poświęcić mi trochę swojej uwagi? Przytulić mnie, dodać otuchy, wsparcia? Potrzebuję tego jak cholera! Jestem taka samotna i mam żal do całego świata, że akurat mama musiała zginąć. Dlaczego do cholery nie zastrzelili ojca? To przecież wszystko jego wina, to przez niego mama nie żyje! Najważniejsza osoba w moim życiu, która kochała mnie bezgranicznie, tuliła do siebie i po prostu była! Tak bardzo mi jej brakuje.

Następnego dnia, kiedy tylko otwieram oczy wiem, że ten dzień nie będzie zbyt dobry. Mam paskudny humor i
ogromną chęć na to, aby sprzeciwić się ojcu i jednak pójść do szkoły. Co może mi zrobić? Znowu mnie uderzy? Przecież to żadna nowość dla mnie, kwestia przyzwyczajenia i pogodzenia się z tym, że wciąż mnie krzywdzi. 

Niechętnie opuszczam łóżko i podchodzę do lustra. Moja twarz nie wygląda najgorszej, widać jedynie niewielkie zaniesie, które tuszuję podkładem. Ubieram jeansowe, krótkie spodenki, czarną bluzkę i chodzę na dół. Kiedy tylko przekraczam próg kuchni, w oczy rzuca mi się Sara. Uśmiecha się do mnie współczująco, bo doskonale zdaje sobie sprawę, co wyprawia się w tym domu. Jednak nic nie może z tym zrobić, a wiem jak boli ją to, co widzi.
- Witaj, Kochanie - cmoka mnie w policzek i odgarnia kosmyk moich włosów - Co chcesz zejść na śniadanie?
- Nic, nie mam apetytu. Napiję się tylko kawy - posyłam jej lekki uśmiech, podchodzę do ekspresu i włączam go.
- Mia - dociera do mnie głos ojca i mój spokój szlag trafia. Staram się zachować spokój, wyjmuję szklankę z szafki, nalewam do niej trochę mleka i robię kawę - Wszystko w porządku? - podchodzi i staje po mojej prawej stronie. Skupiam uwagę na lecącym do kubka czarnym płynie i zapachu, który roznosi się po kuchni. Jego spojrzenie wwierca się w moją twarz i jedyne, na co mam siłę to przytaknięcie głową - Cieszę się - odgarnia moje włosy na drugie ramię i natychmiast wstrzymuję oddech na ten gest. Ojciec nigdy mnie nie dotyka, dlaczego teraz to zrobił? 
Mam nadzieję, że taka sytuacja jak wczoraj nigdy nie będzie miała miejsca - jego głos brzmi surowo i poważnie - Masz we wszystkim słuchać Justina, zrozumiano? - ponownie przytakuję, czuję gulę w gardle, która potwornie mnie uciska - Mam teraz nieco więcej pracy, otwieram niebawem nowy lokal - kurwa! Kolejny burdel?! Przecież to katastrofa! - Muszę mieć wszystko pod kontrolą, więc chłopak będzie miał Cię na oku. Nie sprzeciwiaj mu się, rób co Ci każe i bądź posłuszna, Mia. Żebym nie musiał się więcej przez Ciebie denerwować przez, bo nie mam do tego głowy i czasu.
- Zrozumiałam. Nie będę sprawiać problemów - mówię szeptem i zabieram kubek, który parzy moje dłonie.
- Prawidłowo. Pamiętaj, że masz karę i zapomnij o szkole. Za swoje błędy trzeba płacić - gryzę się w język i staram się nie odpyskować - Pojedziesz z Justinem w jedno miejsce, musi dostarczyć przesyłkę. Ja muszę wyjść.
- Dokąd mam z nim jechać? - niepewnie spoglądam na ojca, chociaż od razu tego żałuję. Jest zły.
- Nie zadawaj pytań, taka wiedza nie jest Ci do niczego potrzeba. Słuchaj mnie oraz Justina, córeczko - córeczko? Mam ochotę roześmiać się na głos na to czułe słowo - Dobrze, muszę uciekać. Wrócę późnym wieczorem, a Justin będzie gotowy za parę minut. Pamiętaj, bądź grzeczna - całuje mnie w głowę, wychodzi z kuchni, a ja stoję jak sparaliżowana. Czy on właśnie mnie pocałował? Czy to aby na pewno mój ojciec? Co się z nim stało do cholery?! 


Przenoszę się do ogrodu, który jest ogromny i piękny. To zdecydowanie moje ulubione miejsce w domu, który jest
zbyt duży jak na naszą dwójkę plus gosposia, ogrodnik i ochrona. J
ednak ojciec to ojciec i to właśnie on o wszystkim decyduje. Kłótnie z nim są bez sensu, bo mam świadomość, że nigdy z nim nie wygram. Boję się swojej przyszłości i tego, jak ona będzie wyglądać. Może być ciężko, skoro sama nie mogę o sobie decydować.
Przystaję na trawie i wystawiam twarz do słońca. Jest tutaj tak cicho, spokojnie i miło pobyć tam, gdzie nikogo nie ma. Uśmiecham się do siebie, odkładam kubek na stolik i podchodzę do wodnego oczka, w którym pływają ryby. Biorę garść pokarmu ze specjalnego pojemniczka i wrzucam do wody. Pierwszy natychmiast wynurza się Bubu, moja ulubiona, pomarańczowa rybka. Chichoczę, bo zawsze ma największy apetyt i myślę nawet, czy jej nie przekarmiam.
- Mia! - ciszę przerywa głos Justina, który wchodzi do ogrodu. Przekręcam głowę w momencie, w którym do mnie podchodzi - Jesteś gotowa? Mam zabrać Cię ze sobą, co niekoniecznie mi się podoba. Jednak nie mam wyjścia.
- Wcale nie chcę z Tobą jechać - wzruszam obojętnie ramionami, podnoszę się i otrzepuję tyłek. 
- Chcesz, czy nie chcesz, jakie to ma teraz znaczenie? Takie mam polecenie od Twojego ojca, więc?
- Więc przestań się wkurzać, mam tego serdecznie dość - burczę pod nosem i po prostu go mijam. 
- Bądź grzeczna, Skarbie - słyszę przy uchu jego głos, a oddech łaskocze mnie w szyję i łaskocze.
- Przecież jestem - posyłam mu przez ramię niewinny uśmiech i po chwili opuszczamy dom. 


Wchodzimy do samochodu, zapinamy pas i włączam radio. Justin jednak ma inne plany i wyłącza je, jakby chciał zrobić mi na złość. Zaciskam usta i staram się zachować spokój, co jest potwornie trudne, bo już jestem zła.
- Mogę wiedzieć, dlaczego to zrobiłeś? Chciałam posłuchać muzyki - unoszę brew i gapię się na jego profil.

- A może ja nie mam na to ochoty, Kochanie? - mruga rozbawiony i uśmiecha się szeroko. Robi to specjalnie!
- Jesteś dupkiem, wiesz? - przewracam oczami, zakładam ręce na piersiach i spoglądam przez okno.
- Ja, dupkiem? Nie ukrywam, czegoś takiego jeszcze nie słyszałem. Jesteś pierwszą kobietą, która to powiedziała.
- Akurat! Jestem pewna, że wcześniej znalazła się jedna odważna, która tak Ci posłodziła. Przyznaj się.
- Zdziwisz się, ale nikt nie odważyłby się do mnie tak powiedzieć - och! Marszczę brwi, ale zaskoczył mnie.
- Poważnie? Ja powiedziałam, i co? - uśmiecham się chytrze, Justin staje na światłach i oblizuje usta. 

- I zapłacisz za to, Kochanie - co takiego?! Spinam się, ale chyba nie mówi poważnie, prawda?!
- Doskonale wiesz, że nie możesz mnie skrzywdzić. Mój ojciec wpadłby w szał i zabiłby Cię za to!
- Owszem, o ile w ogóle by się o tym dowiedział - o, kurwa! Przełykam ślinę i trochę się boję.

- Nie mów mi takich rzeczy, przerażasz mnie - mój oddech przyśpiesza, schylam głowę i zaciskam usta. 
Justin nie odpowiada, a ciszę przerywa dzwonek jego telefonu. Odbiera i znowu rozmawia z moim ojcem.

Docieramy na miejsce, które wcale mi się nie podoba. Na około budynku są czerwone światełka, a czerwony kolor kojarzy mi się tylko z jednym miejscem... z burdelem. Jednak Justin chyba nie mógłby przywieźć mnie do takiego miejsca, prawda? Ba! Ojciec by na to nigdy nie pozwolił! Skoro tak, co ja tutaj właściwie robię?
- Idziemy - głos Justin wyrywa mnie z moich myśli. Otwieram drzwi, wychodzę z samochodu i podchodzę do niego. Chwyta mnie za rękę, splata nasze palce i wchodzimy do budynku. W moje oczy rzuca się długo "wybieg", na którym jest kilka srebrnych rur, a po bokach są czerwone kanapy. Coś ściska mnie w brzuchu, bo jest dopiero popołudnie, a one już wywijają przed klientami. Wyglądają tak młodo i mają na sobie skąpe ciuchy. Czerwone stringi i do kompletu koronkowy stanik. Panowi siedzą wygodnie, piją drinki, palą cygaro i uśmiechają się do tańczących dziewczyn. Wkładają również banknoty za pasek majtek i krzywię się na ten obrzydliwy ruch. To upokarzające! - Poczekaj tutaj na mnie, dobrze? - Justin podnosi moją głowę palcem i patrzy mi w oczy - Usiądź przy barze i nie ruszaj się stąd. To nie zajmie dużo czasu, zaraz będę z powrotem. I niech nic głupiego nie przychodzi Ci do głowy, jasne?
Nie odpowiadam. Przewracam oczami, uwalniam brodę z jego palców i siadam na barowym, wysokim krzesełku. Justin kręci głową i znika w głębi klubu. Kiedy tracę go z zasięgu wzroku, zmieniam miejsce i siadam na wygodnej kanapie, kawałek dalej od wijących się na rurach dziewczyn. Obserwuję 
dziewczynę, która daje z siebie wszystko, aby zadowolić klienta. Jest naprawdę śliczna. Ma długie, brązowe włosy, duże oczy i idealne ciało! Jest szczupła, ma spory biust i kształtny tyłek. Naprawdę aż żal, aby tak się marnowała i pokazywała wszystko obcym facetom!
- Może chcesz do niej dołączyć, Skarbie? - słyszę przy uchu obcy głos, aż się wzdrygam. Odchylam się i dostrzegam obok nieznajomego mężczyznę - Jesteś naprawdę śliczna, jak Rose - spoglądam na dziewczynę i wraca spojrzeniem do mnie - Zarobiłabyś swoim ciałem mnóstwo pieniędzy, może się skusisz? - unosi brew i przysiada obok mnie na kanapie.

- Czy ja Ci wyglądam na taką, która wywijałaby tyłkiem przed jakimś starym, obleśnym dziadem? Nie wydaje mi się.
- Cóż, masz świetne ciało, idealne to tańca na rurze - co takiego? Chyba sobie kpi! - Możesz spróbować.
- Po pierwsze, skąd możesz wiedzieć jakie mam ciało? Jestem ubrana - uśmiecham się sztucznie, ale zaczyna mnie drażnić - Po drugie, chyba Cię kurwa człowieku posrało do reszty! Nigdy tego nie zrobię - prycham z kpiną, jednak źle trafił. Mam potwornie zły dzień i lepiej dla niego, żeby zostawił mnie w spokoju - Jeszcze coś?
- Ależ Ty masz charakterek, dziewczyno! - uśmiecha się szeroko i kręci głową rozbawiony - Skoro zadałaś pytania pozwól, że na nie odpowiem - mruga seksownie, ale słabo mu to wychodzi - Fakt, jesteś ubrana, jednak masz świetne nogi i cycki. To mi wystarczy, jestem ekspertem. Zaufaj mi - po moim trupie! - I nigdy nie mów nigdy.
- Lecz się, jesteś jakimś psycholem, koleś - odwracam wzrok i bardzo próbuję go ignorować.
- Dlaczego tak myślisz? Właśnie proponuję Ci dobrą pracę, dzięki której możesz zarobić mnóstwo forsy!
- Daj mi spokój, okej? Dziękuję za propozycję, ale nie skorzystam. Satysfakcjonuje Cię moja odpowiedź?
- Nie, zdecydowanie nie! Chętnie bym na Ciebie popatrzył, może jednak wejdziesz na podest i zatańczysz?
- Jesteś strasznie natrętny i wkurzający, wiesz o tym? - patrzę na niego i już czuję, jak złość chce opuścić moje ciało i dać upust - Powiedziałam "nie", czego nie zrozumiałeś w tym krótkim słowie? Mam przeliterować?
- Wolałbym, żebyś powiedziała "tak" - przysuwa się i układa dłoń na moim kolanie. O nie! Tylko nie to!
- Zapomnij, nie ma takiej możliwości - strzepuję jego obleśną ręce i odsuwam się na koniec kanapy.
- Szkoda - oblizuje usta i czuję na sobie jego wiercący wzrok. Gdzie jest Justin? - Mogę postawić Ci drinka?
- Przykro mi, jestem nieletnia - odpowiadam pewna siebie i obserwuję wyraz jego twarzy. Jest zaskoczony.
- Naprawdę? - marszczy brwi i przesuwa wzrokiem po moim ciele - Ile masz lat, ślicznotko? - ślicznotko? Pff!
- Nie mów tak do mnie - burczę pod nosem i kręcę głową - Dla Twojej informacji, mam siedemnaście lat.
- Dla mnie to nie problem. To idealny wiek do tańca - kurwa! Zwijam dłonie w pieści, ale to dla mnie zbyt wiele - Chętnie zobaczę Cię w skąpej bieliźnie, Skarbie - okej, to dla mnie znak. Zrywam się na równe nogi, czekam, aż mężczyzna zrobi to samo i natychmiast moja dłoń spotyka się z jego policzkiem - Co do cholery?! Zwariowałaś?!
- Odpierdol się! Ile razy mam Ci to jeszcze potworzyć, huh?! Jesteś głuchy, czy głupi, człowieku?!
- Mia! - słyszę surowy głos Justina i jednym susem do mnie doskakuje - Co Ty wyprawiasz, dziewczyno?!
- Gówno! Daj mi święty spokój - mijam go, przechodzę klub i opuszczam to cholerne miejsce. Jestem wściekła!


Idę szybkim marszem nawet nie odwracając się za siebie. Dziwię się, że Justin jeszcze mnie nie dorwał, ale teraz mało mnie to obchodzi. Płonę ze złości, mój oddech szaleje i lepiej, żeby nie nawinął się teraz pod moją dłoń, bo i on może oberwać. Od rana czułam, że ten dzień to będzie katastrofa i proszę! Mówisz, masz, Mia!
Przechodzę alejkami i ląduję w parku, idealnie! Siadam na ławce, oddycham głęboko i muszę się uspokoić. Ten koleś skutecznie wyprowadził mnie z równowagi i zastanawiam się, czy naprawdę jest takim debilem, czy może tylko udaje. 
Nienawidzę takich typków! Mówisz do nich, ale za cholerę nic nie dociera! Zupełnie jakbym mówiła w jakimś obcym języku! Na szczęście moja dłoń sprowadziła go na ziemię i dał mi spokój. 

Siedzę w parku ponad dziesięć minut. Skupiam uwagę na małych dzieciaczkach, które biegają, krzyczą i mają wszytko w nosie. Zjeżdżalnia, piaskownica, drabinki i huśtawki to dla nich prawdziwa frajda i wiele bym dała, żeby móc się z nimi zamienić. Mieć święty spokój, móc się niczym nie przejmować i beztrosko się bawić. Żyć nie umierać!
Niestety moje obserwacje przerywa dzwonek telefonu. Wzdycham ciężko, wyjmuję go z kieszeni i spoglądam na wyświetlacz. Ukazuje mi się numer Justina, który wpisałam niedawno do kontaktów i myślę, czy powinnam odebrać. Jeśli tego nie zrobię, znowu wkurzy się na mnie i narobię sobie dodatkowych kłopotów. Kapituluję i odbieram. 

- Jak Tylko dorwę Cię w swoje ręce, gorzko tego pożałujesz! Rozumiesz mnie? - syczy ze złością, aż dreszcz przebiega mi po plecach. Jest potwornie wkurwiony i wiem, że mam przechlapane! 





***************************************************************
Hej pyszczusie! :)
Jak tam po Sylwestrowej zabawie? Skacowani bardzo? ;)
Z okazji Nowego Roku, postanowiłam dodać rozdziały na moich wszystkich blogach. Czyli epilog na FM, tutaj i na OT. Zapraszam, kto chętny :)

No to nam się Justin trochę zdenerwował hue, hue. Ach ta Mia! Ma charakterek dziewczyna ;)
W następnym będzie ehm... ciekawie haha :D

No nic, dziękuję wam ślicznie za wszystkie noworoczne życzenia i również życzę wam, aby ten rok był udany i wyjątkowy. Spełnienia wszystkich marzeń i planów oraz zdrowia, bo to jest najważniejsze.

Tulę mocno!
Kasia.





36 komentarzy:

  1. Świetny jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże ciekawe co zrobi Justin w następnym, trochę się go obawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Żeby w takim momencie skończyć? Serio? nie moge się doczekac nastepnego. Piszesz genialnie, ale to juz wiesz :D Wszystkie twoje opowiadania są boskie :D Myślałam, ze Justin tu będzie przesłodzony ale jednak tez ma charakterek i potrafi się zdenerwować, to dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział ! czekam na następny rozdział ! prooosze niech Justin się uspokoi i niech jeszcze on jej nie rani....

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejejej świetny! Jest dużo lepiej niż na początku :D Justin nam się zdenerwował hihi nie mogę się doczekać następnego :) ✌

    OdpowiedzUsuń
  6. Mia ma charakterek :P Tak samo jak Justin , tylko żeby nie zrobił jej nic złego :/ Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ! Jestem strasznie ciekawa co zrobi Justin ...oby nic złego :( Dodasz jutro nn ??? Proszeeee :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny , ohhh jak ja uwielbiam twój sposób pisania !!! Justinnn spokojnie człowieku bo ci żyłka pęknie hahaha :P Czekam na następny , proszę tak ślicznie żeby pojawił się jutro <3 <3 ,3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie kumam tego ojca , na prawdę chory człowiek !!!! Mam nadzieje że Justin nie wkurzy się aż tak mocno :( Dodasz jutroooo ??? <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny :* Mia ma przerąbane z takim ojcem !!!!!!!!!! Nie mogę się doczekać jak rozwinie się dalej akcja pomiędzy nią i Justinem :P
    Proszę proszę proszę o rozdział dzisiaj !!! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Tooo się Justinek zdenerwował :P Oby tylko nic głupiego nie zrobił. Czekam na kolejny jak najszybciej :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nooo jak możesz kończyć w takim momencie ??? :( Proszę dodaj rozdział jutrooo , nie mogę się doczekać :* :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oooo już uwielbiam Mie haha dziewczyna ma charakterek :P Obawiam się trochę Justina , chłopak się coś zdenerwował ! Ale nic jej nie zrobi prawda ?! Proszę Ciebie tak mocnooo dodaj rozdział jutrooo <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  14. wow jestem ciekawa co w następnym zrobi Justin :o mam nadzieje że nie wkurzy się za bardzo ;_; czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Swietny rozdzial , kocham, kocham kocham ! :) jezuuu oby justin nic jej nie zrobil, umieram z ciekawości i z nievierpliwoscia czekam nn :* buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Aagh! Ale natręt z tego faceta! I myślę, że tutaj geny po tacie i go uderzyła, wydaje mi się, że ona ogólnie ma takie nerwowy charakterek, po ojcu... Ale cóż, geny robią swoje :// chociaż ja mogę szczerze powiedzieć, że na jej miejscu zrobiłabym to samo! ^^ <3
    I jeszcze mam takie pytanie, jak naprawdę nazywają się Mia i Cami? :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny , coraz bardziej to wszystko się rozkreca ;-) Na prawde Justin jej coś zrobi ? Mam nadzieje że nie ! Czekam na next !!! Dodasz dzisiaj ? Proszeee :-*

    OdpowiedzUsuń
  18. Boski rozdział <3 Ale dlaczego kończysz w takim momencie ?! Dodaj dzisiaj nastepny bo nie wytrzymam !!!! Proszę cię tak pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. boski!! dodasz dziś następny? bo ja już nie wytrzymam .. prooosze!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudooo cudooo jak zwykle !!! Na prawde masz wielki talent :-* Nie rozumiem dlaczego Justin aż tak sie zdenerwował ?! Czekam na nn :-) Dzisiaj ....proszeeee hihiii

    OdpowiedzUsuń
  21. czemu taki krótki?

    OdpowiedzUsuń
  22. jejku!! zajebisty!! ♥ kocham.. dodasz jutro nn????! + czm taki krótki? zrobisz nastepny dłuższy?

    OdpowiedzUsuń
  23. Super lecę na następny blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham to opowiadanie,czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny rozdział i czekam na następny <3
    Jest to link do bloga mojej koleżanki, będą tam dodawane krótkie opowiadania ;)
    Zapraszam i jak możecie to zostawcie po sobie ślad : http://granger-malfoy-po-latach.blog.onet.pl/czasem-z-dnia-na-dzien-zmienia-sie-wszystko-2/

    OdpowiedzUsuń
  26. DODASZ DZISIAJ NN ? PROOSZE!! ♥ NIE WYTRZYMAM JUŻ

    OdpowiedzUsuń
  27. Niech tylko on ją tknie to ja mu KURWA przywale!! Przepraszam, ale Justin wyprowadził mnie z równowagi. Od początku go nie lubiłam. Przechodząc do rozdziału, SUPER! :D I dobrze, że Mia przywaliła. Dobrze, a poczciwie.
    Zapraszam do siebie:
    http://czytajcie-opowiadania.blogspot.com
    Dopiero zaczynam. ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. EJ BŁAGAM CIE!! ODPISZ
    w którym ( tak na oko) rozdziale będzie tak że jej tata ( albo Juss) ją pobije czy coś.. chodzi mi o taki bardzo smutny moment no wiesz.. przy którym prawie wszyscy będą płakać ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. kiedy nowy rozdział ? dawno nie dodawałaś :( a co do rozdziału to zajebisty ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Rozdział jak zwykle GENIALNY ! czekam z niecierpliwością na następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  31. ej.. co tak długo? kiedy nowy rozdział? zajebisty ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Och jaki stanowczt ten Justin a tak poza tym świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine