08.01.2015

Rozdział 8

Po wieczornym prysznicu leżę w łóżku i rozmawiam z Cami na skype. Tłumaczę, dlaczego nie chodzę do szkoły i nie będzie mnie w niej przez kilka dni. Nie wiem czy łyka bajeczkę o złym samopoczuciu, ale nic więcej nie mogę jej przecież powiedzieć. Na dodatek złość na Justina wcale mi nie minęła! Jak mógł się tak zachować? Skoro ma dziewczynę, dlaczego dobiera się do mnie? Ach, tak! Znalazł sobie dziewicę i z pewnością dla niego to fajna zabawa. Wiem, że nie mogę go dopuścić do siebie, bo oczekuje ode mnie tylko jednej rzeczy. Nie dam mu tego, niech się buja!

Następnego dnia siedzę w ogrodzie, piję kawę i delektuję się piękną pogodą. Tęsknię za przyjaciółką i bardzo chciałabym się z nią spotkać. Może skorzystam, skoro ojca nie ma w domu? Mam ochotę na pogaduchy.
- Mia - mój spokój przerywa podchodzący do mnie Justin - Muszę wyjść na chwilę, nie mogę Cię zabrać ze sobą.
- I bardzo dobrze, bo wcale nie mam ochoty nigdzie z Tobą jechać - burczę pod nosem i poprawiam okulary na nosie.
- Hej, co z Tobą? - kuca i kątem oka widzę, jak uważnie się we mnie wpatruje - O co znowu chodzi, hmm?
- O nic. Przyjęłam do wiadomości, że wychodzisz. Na co czekasz? - unoszę brew, ale nadal jestem wściekła.
- Czasami jesteś taka trudna, wiesz? - och, serio?! To nowość - Zachowujesz się jak rozkapryszony dzieciak.
- Daruj sobie te słabe teksty, mam je w dupie. Idź sobie, chcę zostać sama i mieć wreszcie święty spokój.
Nie odpowiada. Robi coś, co mnie szokuje i mocno wpija się w moje usta. Przez moment nawet nie wiem, co on do cholery wyprawia, jednak szybko wraca mi myślenie i odpycham go od siebie. Dyszę ciężko, ocieram usta, a on uśmiecha się przebiegle i mruga zadziornie okiem. Mam ochotę mu przywalić, ale podnosi się i opuszcza ogród.

Przebieram się w dwu częściowy, fioletowy strój i czekam na Cami. Wysłałam jej wiadomość i chętnie przystała na odwiedziny. Właśnie tego potrzebuję. Ostatnio wszyscy mnie wkurzają. Jak nie ojciec, to znowu Justin! Mam tego po dziurki w nosie i bardzo tęsknię za szkołą. Za kolegami, koleżankami, siatkówką. Chciałabym już wrócić i myślę, czy nie poprosić ojca o zmianę zdania. Nienawidzę go za to, że karze mnie właśnie w ten sposób, jednak on doskonale wie gdzie uderzyć, aby mocno mnie zabolało. Robi to z premedytacją i odcina mnie od ludzi.


Siedzę nad basenem, a do ogrodu wchodzi moja przyjaciółka. Uśmiecham się na jej widok i przytulam.
- Mówiłam Ci już, jak bardzo uwielbiam Twój ogród? - porusza zabawnie brwiami i uśmiecha się szeroko - Jest boski!
- Cieszę się. Mamy go tylko dla siebie. Możemy popływać, poskakać na trampolinie, a później pogadać i coś zjeść.
- Brzmi super! Wiesz, jak poprawić mi humor - zdejmuje koszulkę, to samo robi ze spodenkami i zostaje w białym bikini. Wygląda świetnie! - A gdzie jest Twój tata? Nie ma go? - marszczy brwi i siada obok mnie.
- Nie, jest w pracy. Otwiera nowy klub i ma przy nim masę roboty. Wróci dopiero wieczorem. Mamy spokój.


Bawimy się świetnie! Pływamy, pijemy pyszny koktajl z owoców, który zrobiła dla nas Sara i zapominam o wszystkim z wczorajszego wieczoru i dzisiejszego ranka. Przyjaciółka to zdecydowanie najlepsze lekarstwo na zmartwienia.
- Chcesz pogadać? - głos Cami przerywa moje rozmyślenia. Wiercę się na leżaku i spoglądam na nią - Widzę, że jesteś dziwna. Znam Cię zbyt dobrze, mała. Chodzi o tego chłopaka, mam rację? - och, skąd wie? - Opowiadaj. Jaki on jest?
- Normalny. Jest w porządku wobec mnie. Dogadujemy się całkiem nieźle, ale traktuje mnie jak swoją pracę.
- Naprawdę? To zaskakujące. Nie pocałował Cię? Jest cholernie gorący! - mruży oczy i znam to spojrzenie!

- Pytasz poważnie? Dlaczego miałby mnie pocałować? - czuję się głupio, nie mówiąc jej prawdy. Jeszcze nie teraz.
- Przebywacie ze sobą przez cały czas, a ten facet to niesamowite ciacho! Ty jesteś piękna, więc jestem zaskoczone, że niczego nie spróbował - porusza brwiami, a ja oblewam się rumieńcem - Och, czerwienisz się! 
- wybucha śmiechem i kręci głową - Zdecydowanie ktoś powinien zrobić Ci dobrze! - kurwa, krztuszę się koktajlem! Co za dziewczyna!
- Boże, Cami! Co w Ciebie dzisiaj wstąpiło, huh? - wycieram dekolt i patrzę na nią zdegustowana.
- No, co? To normalna sprawa - wzrusza ramionami i wystawia twarz do słońca - Poza tym miałam dzisiaj świetny seks z Harrym i chyba wciąż mnie jeszcze trzyma. Ten koleś to maszyna do seksu! Jest cholernie dobry.
- Jesteś niemożliwa! - szturcham ją w ramię, jednak zadziwia mnie to, jak swobodnie o tym mówi.
- Wcale! Zdecydowanie powinnaś spróbować, wiesz? Jestem pewna, że spodobałoby Ci się, mała.
- Może kiedyś spróbuję - uśmiecham się smutno i odwracam głowę. Robi mi się smutno, ale nie dlatego, że Cami ma swój pierwszy raz za sobą i ma fajnego chłopaka, a dlatego, że mimo moich siedemnastu lat tak wiele mnie omija. Moja przyjaciółka ma świetnych, wyluzowanych rodziców, którzy nie mają chorych zasad i ograniczeń. Cami ma dużo swobody, rodzice ufają jej i wiedzą, że jest odpowiedzialna. Mój ojciec to zupełne przeciwieństwo. Jest nieprzewidywalny, ogranicza mnie i czasami krzywdzi. Ma władzę nad moim życiem i chociaż chcę, nic nie mogę z tym zrobić. Moje zdanie ma przecież w dupie - Okej, idziemy poskakać na trampolinie? Znudziło mi się to opalanie - podnoszę się i odganiam smutek daleko. Nie chcę psuć sobie humoru.


Po dobrych dwóch godzinach, wraca Justin. Wchodzi pewny siebie do ogrodu i kiedy tylko widzi mnie i Cami, uchyla usta zaskoczony. Chyba tego się nie spodziewał, a my skaczemy rozbawione na trampolinie i mamy wszystko w nosie.
- Justin wrócił - mówię do Cami, która odbija się obok mnie - Nie odwracaj się, bo właśnie do nas idzie. 

- Co takiego? Kurwa, jesteśmy tylko w strojach! Chyba spalę się ze wstydu! - rumieni się, a ja chichoczę.
- Ty? Daj spokój! Przecież uprawiasz seks z Harrym, tak? - mrugam do niej i wręcz morduje mnie spojrzeniem.
- Boże, Mia! Zamknij się! Możemy już wyjść? 
Nie mogę skakać przy nim, bo cycki wybiją mi zęby! 
- Co? - wybucham śmiechem, obejmuję brzuch rękami i upadam na plecy. Moje ciało lekko podskakuje pod wpływem jej skoków, a ja nie mogę się opanować. Ona naprawdę powiedziała to na głos? - Powinnaś się leczyć, Cami.
- Cześć, dziewczyny - Justin zatrzymuje się przed trampoliną i uśmiecha uroczo. Cami wręcz rozpływa się pod wpływem jego spojrzenia, ja jednak nie zwracam na niego uwagi - Jestem Justin, miło Cię poznać - wystawia dłoń w stronę mojej przyjaciółki, 
która ponownie się rumieni. Rozsuwa zabezpieczenie i ściska jego dłoń. Jestem zaskoczona, bo przecież niedawno tak mnie przed nim ostrzegała, jaki to niebezpieczny człowiek, a teraz to? Dobre sobie!
- Cami, przyjaciółka Mii - odpowiada nieśmiało i wpatruje się w niego jak zahipnotyzowana. Cudownie!
- Piękne imię, dla pięknej dziewczyny - och, boże! Przewracam oczami, ale mógłby sobie podarować te słabe teksty na podryw - Mia? Wszystko w porządku? - pyta i marszczy brwi wpatrując się we mnie niczym jastrząc w swoją ofiarę.

- Tak, w jak najlepszym - burczę pod nosem i opuszczam trampolinę. Niestety Justin stoi przy samym wyjściu i nim robię krok, porywa mnie w swoje ramiona. Nie możemy sobie pozwalać na takie sceny przy Cami i dyskretnie pokazuję mu spojrzeniem, aby mnie puścił. Chrząka i robi to natychmiast - Dziękuję za pomoc - mijam go i siadam na leżaku. Justin pomaga również Cami, która jest tym bardzo zaskoczona i dziękuje mu uśmiechem. Tsa! Poznaj mojego ochroniarza dżentelmena! - Jesteś głodna? - pytam, kiedy zajmuje miejsce po mojej lewej, a Justin po prawej.
- Nie, wciąż trzyma mnie pyszna zapiekanka Sary. Ta kobieta jest mistrzynią gotowania, poważnie!
- Dobrze o tym wiem! I pomyśl, że ja mam to na co dzień - poruszam brwiami, a Cami szturcha mnie w bok.
- Twój ojciec niebawem wróci do domu - naszą rozmowę przerywa głos Justina - Dzwonił do mnie przed chwilą.

- Och! Ja też już powinnam się zbierać, zasiedziałam się - marszczę brwi, ale Cami boi się mojego taty.
- Już? Dlaczego?! Zostań jeszcze trochę, nie ma nawet siedemnastej trzydzieści. Proszę, Cami.
- Następnym razem, dobrze? Muszę pomóc mamie z zakupami. Spotkamy się niedługo, obiecuję!
- No dobrze - wzdycham, podnoszę się i spoglądam na Justina. Obserwuje mnie, co okropnie mnie wkurza i krępuje! Na co się tak gapi? - Odprowadzę Cię - chwytam Cami pod ramię i opuszczamy ogród. Przytulam ją do siebie, cmokam w policzek i macham na pożegnanie. Kiedy tylko zamykam drzwi, na moich biodrach pojawiają się dłonie. Dobrze wiem, do kogo należą - Co robisz? - pytam i odwracam się w jego stronę - I skąd ten głupi uśmiech, hmm?

- Cóż, cieszę się, bo nareszcie jesteśmy sami - patrzy na mnie, dotyka palcami mojego policzka i odgarnia włosy. Mój oddech przyśpiesza, kiedy spogląda na moje ciało, a mam na sobie jedynie bikini. Nie czuję się zbyt komfortowo - Mam nadzieję, że wybaczysz mi to małe kłamstwo - co? O czym on znowu bredzi? - Twój ojciec wcale nie wróci niebawem, wręcz przeciwnie, będzie późnym wieczorem - och! - Ma jakieś problemy w lokalu i trochę mu tam zejdzie.
- Świetnie! Dlaczego skamłałeś, Justin? Wystraszyłeś Cami, a chciałam z nią spędzić trochę czasu. Co z Tobą?
- Ponieważ stęskniłem się za Tobą i chciałem mieć Cię tylko dla siebie. Nie cieszy się, że wróciłem?
- Daruj sobie, okej? Tęsknić to Ty możesz i powinieneś wyłącznie za swoją dziewczyną. Nie za mną.
- Mia? - naszą rozmowę przerywa głos Sary, a Justin odskakuje ode mnie jak oparzony - Muszę wyskoczyć na zakupy z Sergio - chrząkam i uśmiecham się do niej - 
Kończą nam się zapasy i Twój tata kazał je uzupełnić. Będę niedługo.
Nie martw się o mnie - cmokam ją w policzek i macham, kiedy wychodzą razem z Sergio, naszą pomocą w domu. 
Mijam Justina, nawet nie obdarzając go spojrzeniem. Wchodzę po schodach i zamykam się w swoim pokoju. Przebieram się, wskakuję do łóżka i uruchamiam laptopa. Mam ochotę na film dla relaksu. Justin znowu mnie wkurzył swoimi słowami i zastanawiam się, po co właściwie mi to powiedział? Tęsknił za mną? No chyba sobie cholera kpi! 

Po dobrej godzinie oglądania filmu, nagle uchylają się drzwi i widzę w nich chłopaka. On tak na serio?!
- Hej, chyba się puka! Nie uważasz?! - podnoszę nieco głos, ale wkurza mnie - To mój prywatny teren, kolego. Mogłam być naga! - prycha rozbawiony i ku mojemu zaskoczeniu, przekręcam klucz w drzwiach. Mam złe przeczucia, odsuwam laptopa i podnoszę się z łóżka - Co Ty wyprawiasz? - moje pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Justin rusza w moją stronę, a ja się cofam. Nie rozumiem, dlaczego zachowuje się w ten sposób, jednak mimo wszystko boję się, kiedy taki jest. Pewny siebie, milczący, z poważnym wyrazem twarzy - Justin? - uderzam plecami o ścianę i nie mam ruchu.
- Mam Cię - Justin staje przede mną i układa dłonie na ścianie. Patrzy prosto w moje oczy, chcę odwrócić głowę, ale moje mięśnie mnie nie słuchają. Serce chce wyskoczyć mi gardłem, kiedy napina szczękę i zbliża twarz do mojej.









*************************************************************************
Hello :)
Ale mnie tutaj dawno nie było, aż mi dziwnie hihi.

Dodaję rozdział, chociaż miałam tego nie robić. Jednak kilka osób napisało na asku, więc dodam.
Nie obiecuję, że to nie będzie ostatni rozdział. Zainteresowanie jest słabe, więc nie wiem czy jest sens dalej to ciągnąć. Nic na siłę, prawda? :]

Okej, to tyle :)
Tulę was mocno!
Kasia.




32 komentarze:

  1. Świetny jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. boże <3 cudo :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Błagam, tylko nie ostatni, proszę! ;( Uwielbiam Twoje opowiadania i to, jak piszesz. Masz wspaniałe pomysły i genialnie je opisujesz, błagam nie rezygnuj ;((
    Ten rozdział jest równie wspaniały i mimo wszystko czekam na kolejne ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Boze jakie świetne to ❤️❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam to opowiadanie i nie kończ z nim prosze ❤️ to jest naprawde jedno z najlepszych opowiadan jakie czytam ❤️❤️❤️❤️ prosze nie rezygnuj ������

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta historia jeste taka... Ashsmdbjs świetne ❤️❤️❤️ nie kończ PLEAS ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  7. Niee! Kocham to opowiadanie. Pisz dalej <3 Wszystkie Twoje opowiadania byly swietne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże święty. Błagam ciebie noe zostawiaj tego bloga!!! Kocham go i codziennie sprawdzam czy nie dodałaś nowego rozdziału. Rozdział cudny. Już się nie mogę doczekać na kolejny. Jestem potwornie ciekawa co się stanie...

    OdpowiedzUsuń
  9. NIe możesz nie pisać tego loga . Zwiędnę jak wiatek :( Super rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie proszę cie nie rób mi tego ja codziennie wchodzę tutaj i sprawdzam czy nie ma nowego rozdzialu ;* Piszesz genialnie czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny rozdział! Czekam na kolejny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham tego bloga, boze dodawaj co 3 dni, a przybedzie osob czytajacych, bo tak na prawde dodawanie co nieokreslony czas zmniejsza czytelnosc, poniewaz nikt nie wie kiedy bedzie kolejny i nie mamy czasu, aby tak sprawdzac co chwila :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział fantastyczny <3 A ty nie możesz na tego zrobić i przestać to publikować !!! Kocham te opowiadanie !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam te opowiadanie , robi się coraz ciekawiej i chciałabym móc przeczytać je całe ! Proszę publikuj dalej tak bardzo proszę <3
    Rozdział super , Justin nic nie powiedział o tej dziewczynie hymmm nadal mam nadzieje że to kłamstwo :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie nie nieeee , to nie może być ostatni rozdział !!!! Proszę , te opowiadanie jest FANTASTYCZNE !!!!
    Chcę poznać dalsze losy Justina i Mii :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział , Mia ma charakterek haha <3
    Ale koniecznie musi być następny i następny i kolejny ....nie przerywaj tego opowiadania proszę cię na kolanach nooo

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowny <3 Kasiu dziekuje Ci za pisanie tego opowiadania. ;* i nie przestawaj pisac proszee. :c

    OdpowiedzUsuń
  18. Oszalalas?! Nie możesz nam tego zrobić! To kolejne twoje świetne opowiadanie I CZEKAŁAM Z NIECIERPLIWOSCIA na ten rozdział żeby pod nim takie cos przeczytać?! To opowiadanie jest mega i nie mozesz nas tak teraz zostawić :( Jak już zaczelas to dokończ bo nie ladnie jest tak zostawiac rzeczy w połowie. Na prawde blagam cie nie rob tego nam kocham to opowiadanie tak jak twoje pozostałe. ♡

    OdpowiedzUsuń
  19. jak to ostatni rozdział ! zgadzam się z anonimkiem u góry. nie kończy się rzeczy w połowie :/ dużo osób czeka na rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  20. Boski rozdział <3 Pisz dalej ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Jezu jak możesz tak myśleć? Opowiadanie jest cudowne !!! Świetnie piszesz i naprawdę nie kończ tej historii :( tak się wciągnęłam w nie :( Wszystkie twoje opowiadania są wspaniałe i to też. Może nie wszyscy komentują ale nie rób tego :( mam nadzieje, że do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  22. Rozdział genialny, z resztą jak każdy twojego autorstwa :) Wiem, że czasami mała liczba komentarzy pod rozdziałem odbiera ochotę na pisanie kolejnego rozdziału, ale piszesz i publikujesz dla komentarzy, czy dlatego że lubisz pisać? Mówią, że prawdziwy aktor gra nawet dla jednego widza, a tutaj są osoby, które chcą nadal czytać to ff, więc publikuj dalej dla nich. O ile naprawdę zależy ci na czytelnikach, a nie tylko na komentarzach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby zależało mi tylko na komentarzach, nie publikowałabym żadnego z moich opowiadań :]

      Usuń
  23. Kasiu, ten blog jak i rozdział jest genialny! Nie mam pojęcia dlaczego chcesz z niego zrezygnować, ale cóz, Twój blog, Twój wybór. :/
    Nie no! Jak Ty możesz w takich momentach przerywać, no ja pytam jaaak?!
    To ten tego, do następnego! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. kiedy bedzie nastepny ? :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak to slabe!?? Ja chce to do konca proszeeee... KOMENTUJCIE COS LUDZIE dziekuje za uwage :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawe czy naprawde ma dziewczyne czy powiedział to specjalnie

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine