08.02.2015

Rozdział 21

Dochodzi siedemnasta, a my cieszymy się swoją obecnością. Leżymy w ogromnej wannie, która jest pełna wody i cudownie pachnącej piany. W łazience jest ciemno i pomieszczenie rozświetlają tylko porozstawiane wszędzie świece. Opieram plecy o tors Justina i czuję jego dłonie na moim brzuchu. Jest cicho, spokojnie i kocham te chwile, które możemy razem spędzić. Potrzebuję wsparcia, otuchy, opieki. Cieszę się, że przynajmniej on mi to daje, chociaż zna mnie tak krótko. To ojciec powinien poświęcać mi swoją uwagę, troszczyć się o mnie i opiekować. Jednak on potrafi tylko wrzeszczeć i tak naprawdę moje uczucia ma kompletnie w dupie. Mam świadomość, że ma mnie gdzieś.
- Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej, maleńka? - słyszę przy uchu szept Justina i uśmiecham się lekko.
- Tak, czuję się cudownie. To wszystko dzięki Tobie, dziękuję. Nie wiedziałam, że jesteś romantykiem.

- Cóż, to miłe uczucie poleżeć w wannie z własną dziewczyną. Świecie to tylko dodatek, podobają Ci się?
- Bardzo! Uwielbiam świecie, a te pięknie pachną. Naprawdę jesteś wyjątkowy, wiesz? Mam ogromne szczęście.
- Nie jestem wyjątkowy, jestem normalny, Mia. Po prostu zawsze się staram dla drugiej osoby, to wszystko.
- Możliwe. Dla mnie jednak jesteś wyjątkowy i już - 
odchylam się lekko w lewą stronę, aby móc mu spojrzeć w oczy. Dotykam palcami jego policzka, a Justin wtula się w moją dłoń. Jest taki uroczy i przystojny. Jakim cudem pojawił się w moim życiu? - Zależy mi na Tobie, wiesz? - te słowa same uciekają z moich ust, ale chcę, żeby o tym wiedział.
- Wiem, Kotku - uśmiecha się uroczo, a moje serce przyśpiesza - Mnie też na Tobie zależy, bardzo - o, boże! Tak dobrze usłyszeć to z jego ust! - Dlatego ochronię Cię przed wszystkim, co złe. Jesteś dla mnie bardzo ważna.
- Jesteś moim aniołem stróżem. Bez Ciebie bym sobie nie poradziła, już dawno bym się poddała, to mnie przerasta.
- Wiem, jesteś jeszcze bardzo młoda i to zrozumiałe. Ale jestem przy Tobie i pomogę Ci. Obiecuję, że pewnego dnia wszystko się zmieni, będę do tego dążył - chce mi się płakać na jego słowa. Odwracam się, siadam na nim i całuję go namiętnie. Czuję jego dłonie na plecach, sunie nimi w górę i w dół, a ja pieszczę jego ciepły, miękki język. Nigdy nie będę w stanie odwdzięczyć mu się za to, że tak bardzo się dla mnie stara, poświęca i naraża, bo ojciec pstryknięciem palca mógłby skrzywdzić i jego - Mia - dyszy ciężko, bierze moje piersi w dłonie i pieści je czule. Wariuję, ocieram się o niego i pragnę się z nim kochać. Tu i teraz, nawet w wannie! Niestety! Naszą namiętną chwilę przerywa dzwonek jego telefonu, który leży obok. Niechętnie się ode mnie odrywa, liże moją dolną wargę i kręci głową - Jesteś szalona, ale uwielbiam Cię taką - mruga okiem, sięga po telefon i marszczy brwi, kiedy widzi, kto dzwoni - Słucham? - odbiera, słucha osoby po drugiej stronie i bawi się kosmykiem moich włosów - Naprawdę? To nie dobrze - wzdycha i pokazuje mi spojrzeniem, że musi opuścić wannę. Podnoszę się z jego kolan, wychodzi, a ja podziwiam jego niesamowite ciało. Jest niesamowicie zbudowany i bardzo przystojny. Owija w pasie puchaty, niebieski ręcznik i zasłania dłonią głośnik - Zaraz wracam - przytakuję, Justin wychodzi z łazienki i ja również postanawiam zakończyć kąpiel.
Owijam się ręcznikiem i kieruję się do kuchni. Mam ochotę na herbatę i otwieram kilka szafek w jej poszukiwaniu. Znajduję dopiero w czwartej i gwiżdżę z uznaniem, bo Justin ma jej spory zapas. Przeglądam wszystkie po kolei i wybieram tę o smaku maliny i granatu. Wstawiam wodę w czajniku, podjadam wafelka, ale ku mojemu zaskoczeniu, rozlega się dzwonek do drzwi. Justina wciąż nie ma, nie mam pojęcia kto stoi po drugiej stronie, jednak dobija się i nie przestaje. Kapituluję i idę otworzyć. Kiedy tylko uchylam drzwi, wpatruję się w brata Justina. Cholera, niezręcznie.
- Mia? - mruczy pod nosem, posyła mi chytry uśmieszek i oblizuje usta - Takiego powitania się nie spodziewałem.
- Justin rozmawia przez telefon, wejdź - odsuwam się i wpuszczam go do środka - Przepraszam za mój strój.

- Wcale nie musisz przepraszać - idzie za mną do kuchni i opiera się o szafkę - Bardzo mi się podoba, jest... uroczy.
- Oj, nie żartuj sobie ze mnie - uderzam go żartobliwie w ramię i słyszę dźwięk czajnika - Masz ochotę na herbatę?
- Jasne, czemu nie? - wyjmuję trzeci kubek i wkładam torebkę z herbatą - Nie spodziewałem się Ciebie tutaj.
- Domyślam się. Rose wspominała, że Justin nie przyprowadza przypadkowych dziewczyn do swojego mieszkania.
- Zgadza się. Hej! Poznałaś naszą uroczą siostrzyczkę?! No proszę! Widzę, że ten związek to coś poważnego.

- Tak myślisz? - zalewam kubki wodą, podaję Jaxonowi i przyglądam mu się. Nie jest podobny do Justina, dziwne.
- Tak, tak myślę. To dobrze, Mia, cieszę się. Justin powinien sobie kogoś znaleźć, przyszedł na to odpowiedni moment. Od śmierci Grace z nikim się nie związał, nawet nie spotykał. Minął ponad rok... - urywa i wzdycha ciężko.
- Jaxon? - naszą rozmowę przerywa wchodzący do kuchni Justin - Co Ty tutaj robisz? Podrywasz moją dziewczynę?
- No jasne - szczerzy się jak wariat i mruga do mnie okiem - Poza tym wpadłem odwiedzić brata, tak? Co w tym takiego dziwnego? - unosi brew, a ja zaciskam usta. Justin również nie zdążył się ubrać i nadal jest w ręczniku.
- Świetnie! - przybija z nim żółwika i obejmuje mnie w talii - Zaraz wracamy, okej? Musimy się ubrać.

- Ej, mnie się tam podoba strój Mii - Jaxo krzyczy za nami, a Justin posyła mu mordercze spojrzenie. 
- Jest niemożliwy! - burczy pod nosem i prowadzi mnie do swojego pokoju - Tylko jedno mu w głowie - chichoczę, ale dociera do mnie, że nie mam tutaj żadnych swoich ciuchów - Proszę - patrzę na niego zaskoczona, ale właśnie podaje mi spodnie dresowe i t-shirt - Kiedy spałaś skoczyłem do domu po jakieś ubrania - zarzucam dłonie na jego szyję i całuję. Jest cudowny! - Ależ nie ma za co, Kochanie - mruczy w moje usta i dociska moje ciało do zimnej ściany.

Czas z bratem Justina mija świetnie! Rozmawiamy, żartujemy i gramy na konsoli. Popijam zimnego drinka i mój humor od razu się zmienia. Zapominam o wszystkich złych rzeczach i o jutrzejszej rozmowie z ojcem. Jest dobrze i naprawdę chciałabym, żeby było tak zawsze. Abym mogła swobodnie spotykać się z Justinem, żeby tata o tym wiedział i nie miał nic przeciwko. Jednak doskonale wiem, że wpadłby w szał gdybym tylko powiedziała mu, że mam chłopaka. Byłoby miło, gdyby wreszcie wyluzował i pozwolił mi w miarę normalnie żyć. Jestem młoda, kiedy mam szaleć jak nie teraz?
- Wygrałam! - krzyczę głośno, zrywam się z kanapy i odstawiam "taniec szczęścia" - Jesteś godnym przeciwnikiem.
- Nie podniecaj się, słodziutka. Dałem Ci foty - Jaxo prycha rozbawiony i beztrosko wzrusza ramionami.
- Akurat! Wygrałam, bo jesteś za cienki w boks, przykro mi - wystawiam język i napinam biceps - Jestem boska!
- Dobra, niech Ci będzie. Boks to nie moja mocna strona, ale chcę rewanżu! Zemszczę Cię i skopię Ci tyłek.
- W boksie nie można skopać tyłka, Jaxo. Pamiętaj o tym - Justin wybucha śmiechem i zaczynamy kolejną rundę.

Brat Justina wychodzi kilka minut po dwudziestej drugiej. Jemy późną, lekką kolację i bardzo podoba mi się, że tutaj jestem. Mogę się rozluźnić, wyluzować i nie stresować. Bycie z Justinem jest takie normalne. Po prostu dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, zawsze mamy o czym porozmawiać. Nawet cisza z nim jest taka przyjemna. 
- O czym tak myślisz, Kochanie? - pyta mnie nagle, kiedy zamyślam się na chwilę - Odleciałaś. Gdzie jesteś?
- Tutaj, z Tobą - biorę jego dłoń i głaszczę wierzch - Tak sobie myślę, że dobrze mi tutaj z Tobą. Tak normalnie.
- Mam dokładnie tak samo. Fajnie jest mieć Cię obok siebie przez cały czas i chciałabym, żebyś ze mną została - chrząka, ale nie bardzo rozumiem, co ma na myśli - No wiesz, chodzi mi o to, żebyś ze mną zamieszkała - o rany!
- To byłoby coś cudownego, ale wiesz, że to nie jest możliwe - schylam głowę i mimo, iż bardzo bym tego chciała, ojciec nigdy się na to nie zgodzi - Tata p
rędzej zamknąłby mnie w piwnicy i nie wyszłabym z niej do końca życia.
- Kurcze, Mia! Właśnie o to chodzi, że musisz zacząć żyć. Twój ojciec nie może mieć takiej kontroli nad Twoim życiem, to popieprzone! Owszem, masz dopiero siedemnaście lat, ale co będzie za pięć, dziesięć? Nadal chce Tobą rządzić?
- Nie wiem i przeraża mnie to. Pomyśl jednak, co ja mogę? Nic! Rządzi mną, bije, krzywdzi. Mam z nim walczyć?
- Znajdziemy na niego sposób, nie martw się. Jestem przy Tobie i pomogę Ci. Zawsze możesz na mnie liczyć, pamiętaj.
- Nie masz pojęcia, jak wiele to dla mnie znaczy - uśmiecham się lekko i przytulam się do jego ciepłego ciała.

- Och, Skarbie - porywa mnie w swoje ramiona i obejmuję jego biodra nogami. Idzie na górę i ponownie jesteśmy w jego pokoju. Układa mnie na łóżku i całuje. Jego usta są niesamowite, miękkie, gładkie i ciepłe. Prześlizguje językiem po mojej dolnej wardze i jest to bardzo miłe uczucie. Wsuwam palce w jego włosy i przyciągam go do siebie jeszcze bliżej. Jednak odrywa się ode mnie i schodzi na szyję. Muska ją delikatnie i czuję przyjemne dreszcze na ciele. Przenosi usta na ucho i szepcze - Już późno, maleńka. Powinnaś się przespać - co?! Mam ochotę wybuchnąć śmiechem.
- Mówisz poważnie? Robisz "to", a po chwili beztrosko oświadczasz, że mam iść spać? To nie przejdzie! W życiu!
- To był naprawdę długi dzień, Mia. Nie chcę Cię męczyć - och! Jest taki słodki - Bądź grzeczna, dobrze?
- Nie ma takiej opcji. Seks z Tobą nigdy mnie nie męczy, wręcz przeciwnie - przygryzam wargę i sunę opuszkiem palca po jego ramieniu. Śledzi mój ruch, mruży oczy i kręci głową. Skoro on nic nie robi, ja muszę. Napieram na jego tors i zmuszam do położenia się na plecach. Posłusznie wykonuje polenienia, siadam na nim i pozbywam się jego koszulki. Składam pocałunki na obojczyku, schodzę niżej i gryzę go w prawy sutek. Cichy jęk ucieka z jego ust i jest to tak seksowny dźwięk, że czuję to w całym ciele. Uśmiecham się i jestem nieco dumna, że moje pieszczoty sprawiają mu przyjemność. Dopiero uczę się sprawiać mu przyjemność, bo nigdy wcześniej nie byłam blisko z żadnym chłopakiem - Mmm - mruczę i znęcam się nad jego sutkiem. Pieszczę go językiem, skubię zębami i czuję, jak Justin wsuwa palce w moje włosy. Dopadam do drugiego sutka i mocno ściskam go między palcem wskazującym, a kciukiem. Justin mocniej ściska moje włosy i kiedy podnoszę głowę, widzę jego piękną twarz. Ma zamknięte oczy, lekko uchylone usta i odchyla głowę do tyłu. O rany! Wygląda naprawdę cudownie, kiedy jest taki podniecony. Przestaję się nad nim znęcać i schodzę niżej, całuję jego brzuch i dochodzę do ścieżki z krótkich włosków, które prowadzą do jego spodni. Zsuwam z spodenki razem z bokserkami, jest podniecony i kiedy tylko widzę jego męskość, przełykam ślinę. Do tej pory nie pojmuję, jak to możliwe, że zmieścił się cały! To takie dziwne i nowe dla mnie. Justin był moim pierwszym chłopakiem, nigdy wcześniej nie uprawiałam seksu i moje doświadczenie jest praktycznie zerowe. Jednak ryzykuję i chcę spróbować czegoś nowego. Raz się żyje! Układam dłoń na jego penisie i delikatnie zaciskam palce. Justin od razu wypycha biodra do góry i powoli wsuwam go do ust. Nigdy tego nie robiłam, to mój pierwszy raz dlatego jestem nieco spięta, nie chcę zrobić mu krzywdy. Masuję go językiem, poruszam głową z góry na dół i pomagam sobie dłonią. Czuję, jak jego ciało lekko się spina i zwija dłoń w pięść, czym mocno ściska moje włosy. To dla mnie znak, że jest mu dobrze i odrobinkę przyśpieszam. Uczucie jest fajne. Jego skóra jest miękka, ciepła i to takie dziwne, że jest tak niesamowicie twardy! Podnieca mnie to, co właśnie robię - Czy dobrze to robię, Skarbie? - pytam i spoglądam na niego.
- O, boże! Tak! - jego głos przepełniony jest podnieceniem i wracam do przerwanej czynności. To wcale nie jest takie trudne, wystarczy osłaniać zęby, aby nie zahaczyć o wrażliwą skórę. Idę na całość, moje ruszy są mocniejsze, Justin zaczyna się wiercić i poruszać biodrami - Kurwa, zaraz dojdę! - dyszy ciężko, wysuwam go z ust i oblizuje usta. Kiedy nasze oczy się spotykają, jego są ciemne i patrzy na mnie z pożądaniem. Mam w planach kolejne posunięcie, podnoszę tyłek, rozbieram się raz dwa i wracam do niego. Przerzucam włosy na lewe ramię i wsuwam go do środka. Zaciskam usta, wypełnia mnie całą i jest to niesamowicie dobre uczucie - Tak, Mia. Właśnie tak! - czuję, jak wbija palce w moje biodra i zaczynam się poruszać. Powoli, delikatnie, seksownie. Zaciskam wszystkie swoje mięśnie i staram się utrzymać rytm. Podniecenie rozlewa się po moim ciele, nasze ciche jęki mieszają się ze sobą i wiem, że zbliżam się do końca. Justin siada, obejmuje mnie i przekręca na plecy. Zaskakuje mnie tym, ale wszystko staje się jasne, kiedy sięga do szuflady i wyjmuje małe opakowanie. Jasna cholera, dlaczego nigdy o tym nie pamiętam?! - Już do Ciebie wracam - uśmiecha się zadziornie, czym mnie zawstydza. Uwija się raz dwa, układa na mnie i wślizguje się do środka. Podpiera łokcie po bokach mojej głowy i jego tempo jest zdecydowanie szybsze niż moje. Ruchy są płynne, zachłanne i czasami dość mocne. Jednak działa to na mnie natychmiast i dociskam jego ciepłe ciało jak najbliżej siebie.







****************************************************************
Hello!
Mam nadzieję, że nie dostaniecie próchnicy od tych słodkości ;)
Ps. Odniosę się do pewnej rzeczy, bo zauważyłam, że już parę razy padło pytanie typu "kiedy ojciec uderzy Mię?", "Kiedy Justin jej coś zrobi?" itp. Więc! Nie wiem w ogóle skąd te wasze pomysły, ale to oczywiste, że nic nie mogę napisać na ten temat. To tak, jakbym zdradziła co będzie się dalej działo. Zapewniam, że akcja się pojawi. Pisałam już, że to opowiadanie o trudnej miłości, nie o gangu i strzelaninie :P

No nic, to chyba tyle :)
Dziękuję wam za wszystkie komentarze, kocham was!

Kasia.
   ♥






15 komentarzy:

  1. Kocham to opowiadanie :) nawet nie wiesz jak czekam na kolejne rozdziały :) nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały rozdział !

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham, kocham,kochamm!
    Justin jest taki słodki, troskliwy.. miodzio!
    Buziaki;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział! Kocham. Słodko i gorąco ;) Nie wiem co napisać. Po prostu wapaniały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten rozdział jest tak bardzo wspaniały *_* To uczucie jakim darzą się Justin i Mia jest niesamowite :) Cudownie piszesz kochana! ;) Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Tym rozdziałem poprawiłaś mi ten chory dzień, nie jest juz tam bardzo zjebany :'* duzo went :* <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejciu oni są tacy cudowni:) czekam aż w końcu Mia uwolni się od tego ojca ;_; rozdział świetny! Do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww gorąca końcówka ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny czekam na dalsze rozdzialy :*

    OdpowiedzUsuń
  10. O jaki słodki <3
    Jak byś była takim małym aniołem Boga, i i przy stwarzaniu ludzi byś podpowiadała mu jak mają zachowywać się chłopcy, to świat był by idealny! ^^
    Kocham, kocham, czekam na dalsze rozdziały! <3
    PS mam nadzieję, że nie gniewasz się, że ostatnio nie komentuje każdego rozdziału ale poprostu mam prze ogromnie dużo nauki, a teraz były te oceny na półrocze i wiesz ://
    <3!

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine