23.02.2015

Rozdział 26


Budzi mnie delikatny pocałunek na czole. Uchylam powieki, mrugam kilka razy i widzę przed sobą mojego chłopaka, który uśmiecha się uroczo. Uważnie mi się przygląda i z uczuciem głaszcze po policzku. Jest taki przystojny!
- Dzień dobry, ślicznotko. Wiesz, że dochodzi jedenasta dwdzieścia? - och! Uchylam usta, ale nie sądziłam, że spałam tak długo! - Spokojnie, przecież to nic złego, prawda? Rozmawiałem już z Twoim ojcem, ale ma mnóstwo spraw na głowie. Marudził mi, że mam Cię przypilnować, a Ty Wyglądałaś jak aniołek. Nie miałem sumienia Cię budzić.
- Skoro tak - przeciągam się, układam dłoń na jego torsie i przekręca się na plecy. Siadam na nim, widzę jego zaskoczone spojrzenie i wzrok, który się zmienia. Sięgam po szklankę soku, która leży na szafce nocnej i wypijam całość. Nawilża moje zaschnięte gardło i oddycham z ulgą. Nie ma nic lepszego, niż sok pomarańczowy - Jesteś cały mój - wbijam zęby w wargę i natychmiast czuję jego dłonie na pupie. Pochylam się i zachłannie wpijam się w jego miękkie usta. 
Całuję go mocno, gwałtownie i kiedy odrywam się od niego po chwili, widzę, jak patrzy na mnie - Mniam!
- Wow! Nie wiem, co to było, ale cholernie mi się podobało. Możesz tak robić zdecydowanie częściej, wiesz?
- No nie wiem - szepczę cicho i sunę nosem po jego szyi - Na takie powitanie trzeba sobie zasłużyć, złociutki.
- Ach, tak? - wsuwa dłonie pod moje majtki i czuję jego dłonie na pośladkach - Więc nie zasłużyłem? 

- Hmm, pomyślmy - odchylam głowę, mrużę oczy i udaję, że myślę - Wydaje mi się, że chyba zasłużyłeś - napieram na jego ciało i ponownie go całuję. Wsuwam palce w jego włosy i zaciskam w pięści. Nagradza mnie cichutkim jękiem, który trafia dosłownie w każdy nerw mojego ciała. Czuję, jak coś uwiera mnie na dole, a moje podniecenie rozlewa się od głowy, do palców u stóp. Pragnę go! - Kochaj się ze mną - dyszę ciężko i przygryzam jego wargę - Teraz.
- Mia - jego klatka unosi się i opada gwałtownie. Patrzy na mnie zaskoczony, jakby mnie nie poznawał, ale ja działam dalej i jednym ruchem pozbywam się swojej jak i jego koszulki - Cholera, Kotku! Chcesz mnie wykończyć? - patrzy na mnie z podnieceniem, posyłam mu seksowne spojrzenie i pochylam się. Gryzę go w sutek, spina się i odchyla głowę w tył. Wiem, jak bardzo go to podnieca i znęcam się nad nim - Hej, Twój tata jest jeszcze w domu - och, cholera! Wiem, że może tutaj wejść w każdej chwili, a wtedy nawet nie chcę myśleć, czym by się to skończyło. Podnoszę się z Justina, pociągam go za rękę i szybko wchodzimy do łazienki. Zamykam drzwi na zamek, opieram go plecami o drzwi i całuję namiętnie. Pragę go w tej chwili, a to jedyne bezpieczne miejsce w tym momencie. Całujemy się tak, jakbyśmy się chcieli nawzajem zjeść - Jesteś napalona jak diabli - oddycha w moje usta, jednym ruchem przekręca się i teraz to moje plecy dociska do drzwi. Sunie ustami po moim obojczyku, dociera do piersi i pieści sutki. Szarpię go za włosy, wiercę się, ale nie wytrzymam dłużej! Na szczęście odpuszcza, kuca przede mną i pozbywa się mojej bielizny - Mmm, podoba mi się to, co widzę - patrzy na mnie z dołu, a ja płonę! Dlaczego do cholery musi mnie tak męczyć? - Stój spokojnie - żartuje sobie ze mnie? Już mam go ochrzanić, kiedy czuję na dole jego język. Opieram głowę o drzwi i odlatuję z przyjemności. Nawet nie umiem opisać, jak wspaniałe jest to uczucie. A Justin ma niesamowitą wprawę i trafia dokładnie w ten punkt, który wysyła mnie w kosmos i nie brakuje mi już dużo do spełnienia. Wsuwam palce w jego włosy i sama go od siebie odrywam. Kręcę głową, rozumie o co mi chodzi i uśmiecha się chytrze - Było aż tak dobrze? - mruga okiem, pozbywa się spodni, bielizny i wyjmuje z portfela dobrze znane mi już, czarne opakowanie. Rozrywa je, przez cały czas patrzy mi w oczy i nakłada prezerwatywę na swojego penisa. Robi to tak, aż zasycha mi w ustach i mam chęć się na niego rzucić! Co ten chłopak ze mną wyprawia?! - Nie masz pojęcia, jak obłędnie teraz wyglądasz, Kochanie - zaciska usta, podchodzi i unosi mnie do góry. Owijam nogi wokół jego bioder i czuję go w sobie. Nie hamuje się, jego ruchy są pewne, mocne i gwałtowne. Jestem na granicy i czuję, że jeszcze chwila i będzie po wszystkim. Zaciskam się na nim, słyszę przy uchu jego podniecające jęki i to ciepło, które szaleje w moim ciele jak tornado - Właśnie tak, Mia. Jesteś blisko, czuję to - kurwa! 
Porusza się szybko, zatacza kółko biodrami i moim ciałem wstrząsa dreszcz orgazmu. Spinam się, wbijam zęby w jego ramię i odlatuję - Moja, maleńka - przytula mnie do siebie mocno i po chwili to w jego ciele szaleje to niesamowite, rozpieprzające od środka uczucie.

Nie wiem, ile trwamy w tej pozycji, ale mija wieczność zanim odrywamy się od siebie. Justin stawia mnie na nogach, chociaż są jak z waty i wciąż trzyma mnie przeżyty przed chwilą orgazm. Nigdy nie będę miała go dość.

- Jesteś urocza - unosi palcem moją głowę i uśmiecha się - Wiesz, że potrafisz rozpalić mnie dosłownie w sekundę?
- Naprawdę? - zamykam oczy i tak trudno mi jest je na powrót otworzyć. Wykończył mnie! - To dobrze, czy źle?

- Bardzo dobrze, bo to oznacza, jak na mnie działasz - liże moją wargę i robi to w bardzo podniecający sposób.
- H-hej, nie rób tak - uchylam powieki i spoglądam na niego - Kiedy tak robisz, cholernie mnie podniecasz.
- Ach, tak? Dobrze wiedzieć - mruży oczy, całuje mnie w nos i 
odrywa moje plecy od drzwi - Mam ochotę na odprężający, gorący prysznic w towarzystwie mojej dziewczyny. Co ty na to? - och! Oby tylko na tym się skończyło!
- Ja również - chichoczę, już mam wchodzić do kabiny, kiedy dociera do nas dziwny hałas z pokoju. Co jest?
- Mia?! - boże, to ojciec! Wszedł do pokoju! Uchylam usta i zaczynam panikować - Gdzie jesteś, dziecko?! 

- W łazience, tato! - krzyczę, owijam się ręcznikiem i podchodzę do drzwi. Na szczęście są zamknięte - Co się stało?
- Och, w porządku. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że jadę do klubu. Widziałaś Justina? Pilnie go potrzebuję.
- Ehm, zadzwoń do niego. Nie widziałam go jeszcze dzisiaj. Zapewne jest w domu, lub właśnie tutaj jedzie.
 - Dorze, do zobaczenia później! - krzyczy, a Justin niespodziewanie rzuca się do swoich spodni i grzebie w kieszeni.

- Kurwa - cicho klnie pod nosem i wyjmuje telefon. Nie bardzo rozumiem, co robi, ale wszystko staje się jasne, kiedy w ostatniej chwili wycisza dzwonek, a na wyświetlaczu ukazuje się imię i nazwisko mojego ojca - Gdyby zadzwonił do mnie będą w Twoim pokoju, lub na korytarzu wszystko poszłoby się pieprzyć - blednę i muszę oprzeć się o kant zlewu. Dopiero teraz dociera do mnie, jak bardzo było blisko! - Spokojnie, Skarbie - podchodzi i przytula mnie do siebie.
- Prawie wyskoczyło mi serce. Mam tego dość, Justin. Nie chcę się więcej ukrywać, to mnie wykańcza, wiesz?
- Wiem, ciii - tuli mnie, kołysze w swoich ramionach i uspokaja. To wszystko nie skończy się dobrze. 


Kiedy nadchodzi godzina "zero", szykuję się na wielkie otwarcie klubu mojego ojca. Prycham pod nosem i kręcę głową. Czy to nie śmieszne, że zabiera swoją nastoletnią córkę do burdelu? To brzmi wręcz jak kiepski, nieśmieszny żart.
Układam włosy, faluję je delikatnie i puszczam luzem. Robię mocniejszy makijaż i zakładam sukienkę. Jest ładna, krótka, ma sztywne miseczki stanika, które delikatnie połyskują i kokardkę na biodrze. Na nogi ubieram wysokie, czarne szpilki. Przeglądam się jeszcze w lustrze i wyglądam naprawdę... dobrze. Dojrzale i elegancko.
Biorę jeszcze małą kopertówkę i schodzę na dół. Od razu w moje oczy rzuca się tata, który stoi na środku salonu z dwoma innymi mężczyznami. Rozmawiają cicho i popijają jego ulubioną whisky. Kiedy tylko mnie widzi, uśmiecha się szeroko i nie bardzo to rozumiem. Wystawia jednak swoją dłoń, abym do niego podeszła. Przedstawienie czas zacząć.
- Wow! Wyglądasz prześlicznie, córeczko - wzdycha z uśmiechem i uważnie mi się przygląda. Jest świetnym aktorem.
- Dziękuję, tato. Mam nadzieję, że nie przesadziłam? - unoszę brew i czuję na sobie wzrok pozostałych mężczyzn.
- Absolutnie nie! Jest idealnie - mruga okiem i wydaje mi się, że już sporo wypił - 
Zaraz wychodzimy, tylko Justin załatwi jedną sprawę. Pojedziesz z nim i o nic się nie martw. Będziesz bezpieczna, ma nie spuszczać z Ciebie oka. 
- Panie Winters - do salonu wchodzi Justin i poprawia rękaw swojej czarnej marynarki. Zaciskam usta, bo wygląda zajebiście dobrze! Ma na sobie czarne spodnie, eleganckie buty i marynarkę, w której podwinął rękawy do łokci. Wystaje spod spodu mankiet białej koszuli i jego boskie tatuaże. Nie ma krawata, dwa górne guziki koszuli są rozpięte i wygląda tak, jakby właśnie przyszedł prosto z sesji zdjęciowej - Wszystko załatwiłem. Jest mnóstwo ludzi!
- Świetnie! 
Właśnie tego nam potrzeba, rozgłosu! - jasne! Jakby ktoś jeszcze nie wiedział o tym, że otwierany jest nowy burdel! - Do zobaczenia w środku, Kochanie - zwraca się do mnie, całuje mnie w głowę i wychodzi ze swoimi kolegami. 
- Wglądasz - słyszę cichutki głos Justina, który stoi dosłownie centymetr przed moim ciałem - Nawet nie wiesz, jakie myśli chodzą mi teraz po głowie - och, serio? Chyba są takie same, jak moje - Jesteś prześliczna, Kochanie. Wiesz o tym? - pochyla się i składa czuły i delikatny pocałunek na moich ustach. Odrywa się jednak szybko - Gotowa?
- Nie, ale chodźmy. Miejmy to już za sobą - mrugam do niego, biorę go za rękę i wychodzimy z domu.

Kiedy tylko pojawiamy się w klubie, opada mi szczęka. Jest naprawdę świetny, wypasiony, ogromny i elegancki. Tego się nie spodziewałam! Bar jest cudowny, kolorowy i na półeczkach jest mnóstwo butelek z alkoholem. Jest podświetlony na biało i daje niesamowity efekt. Są też duże kanapy, przy każdej z nich jest podest z niebieskim podświetleniem i oczywiście srebrna rura, która wszystko psuje! Jednak mimo to, klub robi na mnie super wrażenie. Nie sądziłam, że mój ojciec ma tak dobry gust. Wgląda to zupełnie inaczej, niż kiedy widziałam to ostatnim razem.

- Szampana? - słyszę obok dziewczęcy głos i przekręcam głowę. Brunetka uśmiecha się do nas i mam ochotę przewróć oczami na jej strój. Skąpy stanik, biust na wierzchu i spodenki, które ledwo zakrywają pupę. Świetnie!
- Dziękuję - biorę kieliszek, ale czuję na sobie spojrzenie mojego chłopaka - No co? Nie wolno mi pić? Mam zakaz?

- A i owszem, masz. Twój ojciec przekazał mi jasne instrukcje i zabronił Ci pić. Jednak on to on, a ja to ja.
- I to mi się podoba - wzruszam ramionami, przechylam kieliszek i wypijam całość na raz - O rany, pyszny!
- Chodź - Justin kręci głową, chwyta mnie za rękę 
i prowadzi na podwyższenie gdzie jest ogromna loża, ale tutaj na szczęście nie ma rury. Jak miło! Wchodzimy po schodach, ale w międzyczasie biorę od kelnerki drugi kieliszek, a pusty odstawiam. Justin przewraca oczami, a ja mrugam zadziornie. Skoro już tutaj jestem, chcę się dobrze bawić - Jesteśmy na miejscu - docieramy do loży i widzę przy niej sześciu chłopców, och! Od razu rozpoznaję Jaxo i całą paczkę przyjaciół Justina. Śmieją się, rozmawiają i żartują. Uśmiecham się szeroko i wiem już, że zabawa będzie zajebista!
- Czeeeeeeeeeeść! - krzyczę głośno, przytulam każdego z chłopców i całuję ich w policzki - Jak fajnie was widzieć!
- Mia! - Jaxo zrywa się na równe nogi, standardowo porywa mnie w swoje ramiona i okręca - Wyglądasz obłędnie!

- Dziękuję. Ty również wyglądasz cudownie! No, no! Nie widziałam Cię jeszcze w takiej wersji, mój drogi - podnoszę brew i oglądam jego ubiór. Ma elegancką, czarną marynarkę, granatową koszulę i jeansowe, ciemne spodnie. Idealne!
- Właściwie to nie jest mój styl, ale tego wymaga impreza - wzrusza ramionami i podaje mi kieliszek - Napijmy się!
- Jaxo - słyszę obok głos Justina i podnoszę na niego wzrok - Bądź grzeczny - o, boże! On mówi poważnie?

- Daj spokój, bracie - Jaxo ma jednak w nosie Justina i stuka się ze mną kieliszkami, w których jest coś kolorowego. Apetycznie to wygląda i wypijamy na raz, mniam! Mruczę pod nosem, ale to było cholernie dobre! - Na drugą nogę!
- Do dzieła! - przechylam kieliszek i zawartość ponownie ląduje w moim gardle. Rozluźniam się i uśmiecham szeroko. 
- Mia - słyszę przy uchu głos Justina, a jego ciepły oddech łaskocze mnie w ramię - Nie za szybko, Kotku?
- Nie - wystawiam język, pochylam się i całuję go w usta. Liżę jego wargę, ale wciąż smakuje szampanem.
- Jesteś nieznośna. Nie przesadzaj i zwolnij. Mam na Ciebie oko - szczypie mnie w udo aż podskakuję.
- Auć! Za 
co to było? - szturcham go w ramię i masuję obolałe miejsce - Jeśli zostanie siniak, to Cię zabiję.
- Nie strasz - prycha rozbawiony i przysuwa się - A to było za to, że jesteś zbyt seksowna, diablico.
- Dla Ciebie wszystko - układam dłoń na jego kroczu, Justin uchyla usta w szoku i mruży oczy. Szach, mat!

Czas w klubie mija świetnie i bawię się rewelacyjnie. Tańczę, piję, rozmawiam z kumplami Justina, którzy są naprawdę w porządku i śmieję się z jego brata, który jest zabawny i niemożliwy! Wciąż mnie podrywa, posyła seksowne spojrzenia i oblizuje usta. Za każdym razem karcę go spojrzeniem, ale niewinnie wzrusza ramionami i podaje mi kolejny kieliszek alkoholu. Justin próbuje mnie hamować, ale nie daję się. Chcę się po prostu bawić.

Opuszczam na chwilę towarzystwo i idę do toalety. Również jest elegancka, wypasiona i myślę, ile ojciec musiał wpakować kasy w tej klub. Na pewno jest wart w cholerę i lepiej, żeby przynosił zysk, bo inaczej ojciec się wścieknie.
Chichoczę pod nosem na tę myśl, ale może miałby nauczkę, żeby nie pchać się tam, gdzie go nie chcą? 
Robię siku, myję ręce i poprawiam włosy. Mrugam do siebie w lustrze i opuszczam toaletę. Idę wzdłuż korytarza, który jest ciemny i u dołu ścian świecą się czerwone halogeny. Jest tajemniczo, klimatycznie i mijam ludzi, którym to najwidoczniej odpowiada, bo obściskują się na moich oczach. Nie mam nic przeciwko, chociaż odwracam wzrok.
- Cześć, Skarbie - słyszę za sobą głos i przystaję w połowie kroku. Doskonale wiem, do kogo należy. Wiedziałam, że będzie tutaj dzisiaj, ale liczyłam na to, że na siebie nie wpadniemy. Ja i moje szczęście - Tęskniłem - szepcze wprost do mojego ucha i układa dłoń na moim brzuchu. Czuję jego ciało za sobą i wstrzymuję oddech przestraszona. Co teraz?












14 komentarzy:

  1. OMG ! Teraz dopiero zacznie sie akcja :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyczuwam akcje ulalalalala

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspanialy rozdzial <3 Fajnie ze akcja sie rozkreca ;) Nie moge sie doczekac nastepnego <3

    OdpowiedzUsuń
  4. czyzby Tobi :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Noł łej, noł łej! Zostaw ją chłopie, już było dobrze! Ooh, musiała na niego wpaść (bo o nim mówi tak? :D), ale w sumie to był zaproszony wiec no :P
    Ona jest taka słodka z Justin 'em! :D Justin jest w tym opowiadaniu taki odpowiedzialny i opiekuńczy, że aż dziwnie się to czyta ^^ ale powiem Ci, że to super! Coś innego dla odmiany, ale dobrze wiesz że co nie napiszesz - i tak będzie dobre :D
    (Justin byłby dumny :3)
    Do następnego, kocham! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg świetny rozdział. Czekam na nn, mam nadzieje ze będzie szybko !!!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O w mordę! Co się dzieje! On jej coś zrobi, ja to czuje :o Justin gdzie jesteś?! Bożee, no nie mogę, dawaj szybko kolejny! Jejciu, rozdział mega! Do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! Się dzieje. Rozdział boski. Umieram z ciekawości co będzie dalej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku to opowiadanie jest świetne <3 Jestem ciekawa co wydarzy się dalej! Rozdział świetny :)) Pozdrawiam i do następnego :**

    http://i-hate-my-life-jbff.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj oj oj ..... czyżby to Tobi chciał ponownie porwać Mię? Super czekam nn 💎

    OdpowiedzUsuń
  11. no i fajna zabawa poszła sie ciulac

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine