06.03.2015

Rozdział 31

Między nami panuje cisza, która jest jak "cisza przed burzą". Ciężka i zwiastująca coś bardzo złego. Czuję to.
- Masz mi coś do powiedzenia? - zaczyna surowo, nie spuszcza ze mnie wzroku, jednak jest spokojny. Na razie! 

- Kocham go, tato i chcę z nim być. Justin to dobry chłopak i Ty doskonale o tym wiesz! Ufałeś mu, był Twoją prawą ręką i nigdy Cię nie oszukał. Ba! Polubił Cię! - kłamię. Justin nienawidzi go tak samo, jak ja, ale tego mu nie powiem - Dlaczego tak bardzo zabraniasz mi się z nim spotykać? Nie robię nic złego. Mam siedemnaście lat, chcę żyć jak normalna nastolatka. Potrzebuję wolności, Twojego zaufania! - nawijam, aż brakuje mi tchu. Ojciec nie poruszył się nawet o milimetr i wciąż patrzy na mnie w skupieniu - Gdyby widziała to mama, złamałoby to jej serce, wiesz o tym?! - marszczy brwi i jest to jego jedyna jak dotąd reakcja. Dobre i to! - Tak bardzo mnie kochała, troszczyła się, przytulała. Cholernie mi jej brakuje i wiem, że wcale mnie nie kochasz. Jestem dla Ciebie ciężarem - mówię cicho i czuję łzy na policzkach. Wcale tego nie chcę, wolałabym pokazać mu, że jestem silna, a nie słaba i żałosna! - Powiedz coś!
- To wszystko? Skończyłaś? - och! Pociągam nosem, ocieram łzy, a ojciec wstaje z fotela i pochodzi do mnie - Dzisiaj przyjdzie fachowiec w sprawie Twojego okna. Wymieni je na takie, które będzie ze specjalnego tworzywa i bez klamek.
- C-co? - jąkam się i patrzę na niego, jak na wariata - Mówisz poważnie? Przecież to jest chore, nie widzisz tego?! 

- Uważaj na to, co mówisz, Mia - mruży oczy i jego spojrzenie się zmienia - Bądź posłuszna, chyba nie chcesz powtórki?
- Przestań straszyć mnie pasem! Nie możesz zamknąć mnie w tym domu. Ja chcę żyć, rozumiesz to? Żyć! 
- Nie podnoś głosu! - krzyczy i chwyta mnie za ramię - Ja decyduję o Twoim życiu i będzie wyglądało tak, jak sobie zażyczę - obrzuca mnie lekceważącym spojrzeniem, jakbym nic nie znaczyła i wychodzi z mojego pokoju. Stoję zszokowana na środku pokoju i doskonale wiem, że jeśli wymienią mi okno, to będzie koniec wszystkiego! Nie mogę do tego dopuścić, co on sobie kurwa wyobraża?! Puszczam się biegiem i schodzę na dół. Ojciec właśnie podchodzi do barku i nalewa whisky do szklaneczki - O czymś zapomniałaś? A może życzysz sobie kolejną karę, córeczko?
- Nie nazywaj mnie tak! Nie zgadzam się na to, rozumiesz? Nie możesz wyprawiać takich popieprzonych rzeczy! 

- Po pierwsze, nie tym tonem, Mia! A po drugie, taka jest moja decyzja, nie masz nic do powiedzenia.
- Boże! Nie wierzę, co się z Tobą stało! Nie widzisz, jak Ci odwaliło?! Jesteś chory psychicznie, musisz się leczyć!
- Jak Ty się do mnie zwracasz?! - wrzeszczy, aż mam ochotę zasłonić sobie uszy. Stąpam po cienkim lodzie i ten lód może się pode mną załamać - Jesteś pyskata, to musi się zmienić. Zdecydowanie pozwalasz sobie na zbyt wiele.

- Dorastam i mam swoje zdanie. Nie mam dwunastu lat, nie zauważyłeś? Nie możesz mnie tak traktować! 
- Mogę, ponieważ jestem Twoim ojcem! Jesteś niepełnoletnia, tym samym mam nad Tobą pełną władzę! Jeszcze to do Ciebie nie dotarło?! - wrzeszczy, a do salonu wchodzi Marie i patrzy na nas zaskoczona. Witaj w moim świecie.
- Wiesz, co? Nie jesteś już moim ojcem, jesteś tyranem, który rozpieprzył moje życie na kawałki. Nienawidzę Cię!

- Zamilcz, w tej chwili! - uderza dłonią w komodę, a szklaneczka z whisky roztrzaskuje się w drobny mak. Ojciec dosłownie płonie ze złości - Ponownie mam nauczyć Cię posłuszeństwa?! - zwija dłonie w pięści, ale ja mam dość tej rozmowy. Ruszam z miejsca, jednak kiedy przechodzę obok niego, chwyta mnie za nadgarstek i zatrzymuje - Zapominasz się, Mia, a jesteś jeszcze gówniarąRadzę Ci, abyś wreszcie zaczęła zwracać się do mnie z szacunkiem. 
- Szacunek? I Ty to mówisz? Na szacunek trzeba sobie zasłużyć - prycham z kpiną i czuję cios na policzku.
- Gregory! Przestań! - Marie doskakuje do ojca i próbuje go ode mnie odciągnąć - Nie możesz, to Twoja córka!

Reszta dzieje się jak w przyśpieszonym tempie. Marie szarpie ojca, on szarpię ją, a ja szarpię jego. Szok przejmuje kontrolę nad moim ciałem i próbuję ochronić kobietę, która stanęła w mojej obronie. Nie mam pojęcia, dlaczego to zrobiła, ale nie to jest teraz ważne. Obie musimy wyjść z tego cało. Ojciec nie może wygrać po raz kolejny.
- Panie Winters! - całą sytuacją przerywa pewny i ostry jak brzytwa głos Justina. Zaskoczona przekręcam głowę i widzę go, jak podchodzi do naszej trójki. Boże, czy on zwariował do reszty?! - Proszę przestać! To są kobiety!
- Jak śmiesz przychodzić do mojego domu?! - ojciec krzyczy niemiłosiernie i poprawia koszulę. Obecność Justina działa na niego jak czerwone płachta na byka. Szybko do niego podchodzi i 
zadaje mu cios w twarz i dwa następne. Kurwa! 
- Nie!! - rzucam się w stronę mojego chłopaka i osłaniam go własnym ciałem. Podnoszę jego głowę i ledwo widzę go przez łzy, które zasłaniają mi widok. Rękawem bluzki ocieram krew, która sączy się z jego nosa i tulę do siebie.
- Odsuń się od niego, Mia! Już! -
ojciec mówi surowo, ale ja nie robię nawet kroku. Czuję za to, jak szarpie mnie za ramię, ale tulę się do Justina i nie puszczam - Mia, do cholery! Puść go! - wrzeszczy, przenosi dłoń na moje włosy i mocno mnie za nie szarpie. Ból jest niesamowity i muszę oderwać dłonie od Justina, chociaż cholernie nie chcę tego robić - Jesteś taka nieposłuszna! Mam zamknąć Cię w piwnicy? Wiesz, że to nic trudnego! Sama się o to prosisz!
- Puszczaj ją! - Justin syczy przez zęby, podchodzi do mojego ojca i wyrywa mnie z jego uścisku - Nigdy więcej jej nie dotkniesz, rozumiesz?! - jest wściekły! Już kompletnie ma w dupie mówienie do mojego ojca per Pan. 
- Kim Ty jesteś, aby mówić mi co mam robić?! Wynoś się z tego domu i nie dotykaj mojej córki! Zhańbiłeś ją! Zerżnąłeś jak dziwkę z ulicy! Jesteś z siebie zadowolony? - wymierza w niego palec i prycha z obrzydzeniem.
- Nie masz pojęcia, o czym właśnie mówisz, człowieku! Kocham ją! Wiesz, co to znaczy?! Znasz to uczucie? Wątpię! Nie ma w Tobie krzty dobroci i traktujesz własne dziecko jak zwykłego śmiecia! Powinieneś się wstydzić!
- Co za bzdury! Jest moją własnością, więc mogę traktować ją tak, jak mi się podoba! Puść ją i wynoś się!
- Nie wyjdę stąd bez niej - co takiego?! Gwałtownie przekręcam głowę i patrzę mu w oczy. Już mam cokolwiek powiedzieć, ale kręci przecząco głową - Przestań, Mia. Nie możesz się go wiecznie bać, musisz walczyć!
- Walczyć? Ona? Nigdy jej na to nie pozwolę! Ma się bać, ma mi okazać należny szacunek! Ja decyduję o jej życiu.
- Ona sama będzie o nim decydować, obiecuję Ci to! Najwyższy czas, aby wreszcie się od Ciebie uwolniła.
- Justin, proszę Cię - szepczę cichutko i głaszczę jego policzek - Nie chcę, żeby stała Ci się krzywda. Musisz iść.
- Nie martw się o mnie, Kotku. Dobrze wiesz, że nie boję się Twojego ojca - mruga okiem i całuje mnie czule.
- Och, boże! Dosyć tych czułości, koniec bajki. Pożegnaj się, Mia. Nigdy więcej już go nie zobaczysz.
- Kocham Cię, pamiętaj o tym zawsze. Jesteś moim wszystkim i to się nigdy nie zmieni. Dziękuję, Justin.
- Niebawem po Ciebie wrócę - szepcze wprost do mojego ucha, uśmiecham się, bo dobrze o tym wiem - Kocham Cię i nie odpuszczę - zaciskam usta i wtulam się w niego mocniej - Bądź gotowa, Mia. Będziemy razem, przysięgam.
- Wiem, Skarbie. Będę na Ciebie czekać - całuję go w płatek ucha, a w sercu czuję dziwny spokój - Uważaj na siebie.
-
Czas minął! - ojciec odrywa mnie od Justina i patrzy na mnie obojętnie - Wracaj do swojego pokoju. 
Obdarzam Justina ostatnim spojrzeniem i kieruję się do schodów. Mijam Marie, która stoi zszokowana, zapłakana i ściska moją dłoń. Wiem, że nie poznała ojca od tej strony i z pewnością nie tego się spodziewała. Schylam głowę, wchodzę na górę i zamykam się w swoim pokoju. Obsuwam się w dół, opieram plecy o drzwi i chowam głowę w kolana. Ojciec mnie niszczy, a ja jestem żałosna, słaba i nie potrafię walczyć o swoje życie. Jestem na siebie potwornie wściekła, wsuwam palce we włosy i mocno szarpię. Justin ma rację, musimy uciec! Dlaczego mam pozwalać, aby ten tyran tak mnie traktował? Nie zrobiłam nic złego, kocham wspaniałego człowieka, ale ojciec tego nie zrozumie. Nie pozostało mi nic innego i chociaż potwornie się boję, muszę zaryzykować. Ojciec z pewnością zawiadomi policję, może narobię w ten sposób Justinowi kłopotów, jednak on jest nieobliczalny i wiem, że nigdy nie da mi spokoju. Teraz, kiedy dowiedział się o mnie i Justinie, zamieni moje życie w jeszcze gorszy koszmar. Będzie się mścił każdego dnia.
I tak oto podejmuję być może jedną, z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Stawiam wszystko na jedną kartę i postanawiam uciec z chłopakiem, którego kocham. Niech się dzieje, co chce.


Popołudniu jem obiad z ojcem i Marie w ogrodzie. Oczywiście, nie mam na to najmniejszej ochoty, ale nie pozostawiono mi wyboru. Jak zawsze. Tata po prostu przyszedł do mojego pokoju i oświadczył, że mam zjeść z nimi. Nie sprzeciwiałam się, bo nie mam już na to siły. Mam dość tej walki i poniewierania. Zachowam spokój do czasu ucieczki.
- Chciałem Ci coś powiedzieć, córeczko - głos ojca przerywa ciszę, jednak brzmi spokojnie i normalnie - Oboje z Marie postanowiliśmy, że wprowadzi się do naszego domu - och! Spoglądam na nią, ale dzisiaj jest wyjątkowo przygnębiona. Czyżby po ostatnich wydarzeniach? - Co Ty na to? - patrzy na mnie i głaszcze dłoń Marie. Polubiłam ją.
- Czy moje zdanie ma jakiekolwiek znaczenie? Sam podejmujesz decyzje, nie pytasz mnie o zgodę od dawna.
- Zachowuj się, Mia! - zaciska szczękę i beszta mnie jak małe, nieposłuszne dziecko - Bądź grzeczna, jasne?
- Spokojnie, Gregory. Mia nie powiedziała nic złego - Marie uspokaja go, a ojciec unosi jej dłoń i całuje wierzch. Uchylam usta zaskoczona, bo to pierwszy raz od pięciu lat, kiedy widzę jak ojciec okazuje komuś uczucie. To bardzo dziwny widok - Twoje zdanie bardzo się dla mnie liczy, Skarbie - Marie zwraca się do mnie i uśmiecha uroczo.
- Skoro tak, w porządku. Nie masz nic przeciwko, Marie. Jesteś bardzo miła, polubiłam Cię - odwzajemniam uśmiech, ale jestem jej wdzięczna za to, że stanęła w mojej obronie. Wcale nie musiała tego robić, przecież mnie nie zna.

- Cieszę się - ojciec uspokaja ton, ale spogląda na mnie surowo - Za trzy godziny będzie fachowiec do okien.
- Jak tam sobie chcesz - odpowiadam obojętnie i wzruszam ramionami. Nie zależy mi, skoro chcę uciec.
- Nie wiem, co się z Tobą stało. Byłaś takim grzecznym dzieckiem, słuchałaś mnie, wykonywałaś moje polecenia bez marudzenia. Poszłaś do szkoły i przez nią zrobiłaś się śmielsza i sprzeciwiasz mi się. 
Na dodatek poznałaś pierwszego z brzegu chłopaka i popatrz, dokąd Cię to zaprowadziło! Teraz już wiesz, czym kończy się nieposłuszeństwo.
- Justin nie jest pierwszym z brzegu chłopakiem i nie nazywaj go tak. Jest dla mnie dobry, troszczy się, opiekuje i wspiera - schylam głowę i dłubię widelcem w ziemniakach - Potrafi mnie rozbawić, rozśmieszyć i dobrze czuję się w jego towarzystwie. 
Zabiera mnie nad jezioro, na plażę i spędzamy ze sobą czas, jak normalna para nastolatków. Przytula mnie, pociesza, kiedy jest mi smutno, a ja bardzo tego potrzebuję. Tęsknię za mamą. Jej miłością, czułością, i wiesz co? - spoglądam na niego, ale jego spojrzenie nic nie wyraża. Za to Marie uśmiecha się do mnie i kiwa głową na znak zrozumienia. Chociaż ona jedna! - Justin ją dziwnie wypełnił, bo mnie kocha. Wreszcie ktoś mnie kocha, tato.
- Jesteś głupia i naiwna! Myślisz, że on Cię kocha? Zabawi się Tobą, zerżnie kilka razy i zostawi jak zużytą rzecz! 
- Może masz rację? Nie znam przyszłości i nie wiem, co wydarzy się jutro, pojutrze, za rok. Jednak niczego nie żałuję i gdybym miała wybór, zrobiłabym to jeszcze raz. Justin odmienił moje życie, jestem z nim szczęśliwa.
- Naprawdę myślałem, że jesteś mądrzejsza, rozsądna! Bardzo się pomyliłem, bo nadal jesteś gówniarą, Mia.
- Och, tato. Mam siedemnaście lat i wcale tak nie uważam. Dorosłam i wiesz co jest smutne? Mimo, iż byłeś obok tak naprawdę dorastałam sama. Nie troszczyłeś się o mnie, nie tuliłeś, nie dawałeś mi miłości której potrzebuje każde dziecko, szczególnie po śmierci matki. Byłam sama jak palec, ale Ty tego nie widziałeś - opieram plecy o oparcie krzesła i wpatruję się w jego oczy. Tylko kątem oka dostrzegam, że Marie płacze. Och! Jestem tym zaskoczona - Co więcej mogę powiedzieć? Może w interesach jesteś świetny, masz trzy kluby, swoje dziwki, którymi zarządzasz i które zarabiają dla Ciebie kupę forsy. Ale w najważniejszej roli - w roli ojca, kompletnie się nie spisałeś. Jesteś do bani! - wreszcie wypowiadam te słowa na głos, a moje ciało ogarnia jakaś dziwna ulga. Wiem, że powinnam zrobić to dużo wcześniej, wszystko mu wygarnąć. Niech wie, że jest marnym tatusiem - Wychowanie mnie jest Twoją porażką.
- Zamknij się! - zrywa się na równe nogi, podchodzi i szarpie mnie w górę. Zaciska szczękę i widzę w jego oczach, jak bardzo chce mnie skrzywdzić 
- Jeszcze Ci mało? Naprawdę za słabo ostatnio oberwałaś? Życzysz sobie powtórkę? Nawet po pasie niczego się nie nauczyłaś?! - krzyczy w moją twarz, a ja zamykam oczy. Mam dość tego człowieka i Marie powinna spieprzać od niego jak najdalej, ją też zniszczy. To zły człowiek - Patrz na mnie! - otwieram oczy, ojciec kręci głową i wygląda, jakby chciał mnie zabić. Jest wściekły! Nie spodziewał się po mnie takiego zachowania, ale słodka, mała Mia odeszła. Obudziła się nowa, która będzie walczyć o swoje własne życie!

Wieczorem po ciepłym, odprężającym prysznicu leżę w łóżku i rozmyślam. Fachowcy założyli nowe okna, które są z dziwnego tworzywa. Nie ma klamek, więc nie da się przez nie wejść, ani wyjść. Kiedy tylko powiedziałam o tym Justinowi przez telefon, koszmarnie się wściekł! Wiem, że oznacza to dla nas koniec i nie będziemy mogli nawet potajemnie się spotkać. Na samą myśl, moje serce zaciska się z żalu, bo już za nim tęsknię i chcę go zobaczyć.
Oczywiście wspomniał o ucieczce i z ciekawości sprawdziłam swoje konto oszczędnościowe, które tata założył mi po śmierci mamy. 
Co miesiąc wpłacał na nie pewną kwotę, jako moje zabezpieczenie na przyszłość. Nigdy nie korzystałam z tych pieniędzy, bo dawał mi kieszonkowe. Jednak teraz, kiedy planuję ucieczkę bardzo mi się przydadzą. Przez pięć lat uzbierało się ponad pięćdziesiąt tysięcy dolarów. Tatuś się postarał, ale nie może zorientować się co planuję. Jak już ucieknę, muszę wszystko wypłacić z banku, bo doskonale wiem, że od razu zablokuje mi kartę. To bardzo w jego stylu.
Boże, co ja tak naprawdę wyprawiam? Poważnie chcę uciec? Od własnego ojca, z chłopakiem, którego znam dwa i pół miesiąca? Jednak jakie mam inne wyjście w tej sytuacji? Ojciec nie da mi spokoju, zabroni chodzić do szkoły, spotykać się z przyjaciółmi i doskonale wiem, że takie życie mnie wykończy! Muszę to zrobić, jeśli chcę normalnie żyć.



22 komentarze:

  1. jest świetny, czekam na następny rozdział i niech w końcu uciekną :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ugh do niego nic nie dociera! Niech uciekają w cholerę! Jestem jak najbardziej za. Rozdział wcale nie jest zły:) do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak można być tak złym człowiekiem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Popłakałam się..dokładnie wiem co czuje Mia..

    OdpowiedzUsuń
  5. mam nadzieje ze wkoncu ucieknie, bo to jest duxa przesada:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny !!! Juz dawno powinna uciec ! Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu ten ojciec jest taki głupi? NIE ZNOSZE GOŚCIA! Tyle mam dzisiaj do powiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale się porobiło. Już nie będę przezywac ojca Mii, bo wiem że to nic nie da chuj zawsze będzie chujem. A ona podejmie dobrą decyzję jeśli ucieknie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Co za kutas z tego ojca !!!! No jak tak można ?! Jak może ciągle wyzywać ją od dziwki i bić ???!!!!
    Niech Mia ucieka od niego jak najszybciej !!!!!
    Czekam na next ! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Do tego ojca kompletnie nic nie dociera ! Co za człowiek nooo !!!! Dobrze że Mia mu wygarnęła że jest do dupy ojcem ! Niech Justin ją zabiera z tego domu !
    Czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  11. O moj boze co to soe dzieje 0.0 jestes cudowna , uwielbiam to jak piszesz, swietny rozdzial i czekam nn:* buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie moge sie doczekac kolejnego! 💕 oby jak najszybciej,bo umre z ciekawosci 👍

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej!! nareszcie ucieknie od tego tyrana

    OdpowiedzUsuń
  14. prooooooosze dodaj dziś rozdział :) dziś są moje urodzinki :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Booooooosko ^-^ Kocham to opowiadanie <3
    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  16. Swietny rozdzial<3 Super ze akcja sie tak rozwija :) Lovciam <3

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine