07.03.2015

Rozdział 32.

Następnego dnia budzi mnie uścisk na ramieniu. Uchylam powieki i spinam się, bo nade mną pochyla się ojciec.
- Przyszedłem Cię poinformować, że muszę pilnie wyjechać do Nowego Jorku. Mam ważne spotkanie. Zostaniesz pod opieką Hugo. Masz być posłuszna, nie wychodzić z domu i słuchać go we wszystkim. Po powrocie opowie mi jak się zachowywałaś i lepiej dla Ciebie, aby to były dobre rzeczy. W przeciwnym razie poniesiesz tego konsekwencje - mam ochotę przewrócić oczami, ale przytakuję tylko głową. Szkoda moich nerwów - W porządku. Muszę iść, bo niebawem mam samolot. Zachowuj się - karci mnie, kręci głową, opuszcza mój pokój i nareszcie zostaję sama.
- Psychopata - prycham pod nosem, podnoszę się i przeciągam leniwie. Spoglądam na zegarek, ale dochodzi dopiero dziesiąta. Opuszczam łóżko, biorę prysznic i przebieram się raz dwa. Kiedy wchodzę do pokoju, dzwoni mój telefon. Biorę go z szafki i uśmiecham się na widok zdjęcia mojego chłopaka - Cześć, przystojniaku. Stęskniłam się!

- Wiem, Kociaku, ja również. Cały czas o Tobie myślę i nie mogę znaleźć sobie miejsce. Bardzo chcę Cię zobaczyć.
- Wiem, mam dokładnie tak samo. Niestety nie mam nawet pieprzonych klamek w oknach, jak to brzmi?
- Fatalnie, ale potrzebuję Cię, Mia - boże! Jego głos jest tak smutny! - Musimy coś wymyślić, bo zwariuję.
- Aww, mój kochany - uśmiecham się do siebie i siadam na parapecie. Widzę przez okno, jak ojciec wsiada do swojego wypasionego samochodu i odjeżdża na lotnisko. Tak! - Hej! Mam dla Ciebie świetną wiadomość! Mój ojciec właśnie pojechał na lotnisko, leci do Nowego Jorku. Mamy odrobinkę wolności. Uda nam się coś wykombinować?

- Dopiero teraz mi to mówisz?! - podnosi głos i od razu się ożywia - Więc możemy się zobaczyć, prawda? 
- Myślę, że tak, ale nie możemy zapomnieć, że jest jeszcze Hugo. Ma mnie pilnować i nie spuszczać z oka.
- Wiem, ale to mięczak! Jakoś to ominiemy, Kotku. Muszę pomyśleć - zapada chwila ciszy i ja również myślę, co tu zrobić. Wpada mi do głowy pomysł z pokojem gościnnym, tylko tam jest druga drabinka przeciwpożarowa - Kurde!
- Mam pomysł - przerywam mu - Możesz podejść z drugiej strony domu? Jest tam drabinka przeciwpożarowa. 

- Jesteś genialna, Skarbie! Musisz mi wytłumaczyć, które to okno. Nie możemy popełnić żadnego błędu.
Tłumaczę mu wszystko dokładnie, aby trafił bez problemu. Mam cichą nadzieję, że naprawdę nam się uda, bo inaczej będę mieć cholerne kłopoty! Naprawdę mam dość problemów z ojcem i chciałabym sobie oszczędzić następnych. 

Schodzę na dół dla pozoru. Hugo siedzi w salonie i rozmawia z kimś przez telefon. Nie zawracam sobie jednak tym głowy, przechodzę do kuchni, cmokam Sarę w policzek i przygotowuje mi pyszne śniadanie. Robi podwójną porcję, bo tylko ona wie o Justinie. Jestem jej wdzięczna, że zawsze jest po mojej stronie i wspiera mój związek.
Wchodzę na górę, stawiam tacę na stoliku i wychodzę z pokoju. Rozglądam się po korytarzu, ale na szczęście jest czysto. Nie mam pewności, czy Hugo zaraz tu nie przyjdzie. Już jedną kontrolę mi zafundował i nie wiem, czego mogę się po nim spodziewać. Czuję wibrację telefonu i wyciągam go z kieszeni jeansów, to Justin napisał wiadomość, że czeka już pod oknem. Szybko idę przez cały korytarz i wchodzę do pokoju gościnnego. Delikatnie zamykam drzwi i podbiegam pod okno. Otwieram je, wychylam się i widzę moje największe szczęście. Szybko wchodzi po drabince, przerzuca nogi i jest w środku. Zamykam okno, zasłaniam rolety i wskakuję w jego ramiona. Mocno mnie do siebie przytula, podnosi i obejmuję jego biodra nogami. Niemal natychmiast odchyla głowę i nasze usta się spotykają. Czuję się, jakbym nie całowała go wieczność! Tak bardzo mi go brakowało! Jego ramion, dłoni, ciepła, ust. Jego całego! 
- Justin - dyszę cichutko, kiedy przenosi usta na moją szyję - Nie możemy tutaj zostać. Chodźmy do mojego pokoju.
- Dobrze - stawia mnie na podłodze, chwytam go za rękę i delikatnie uchylam drzwi. Wystawiam głowę i rozglądam się na wszystkie strony. Jest cicho, spokojnie i szybko idziemy do mojego pokoju. Uśmiechamy się do siebie i cholernie cieszę się, że mogę go zobaczyć. Jednak jak na zawołanie słyszymy kroki i moje serce się zatrzymuje! Niech to szlag! Wiem, że ktoś się zbliża, ale nie wiem, co robić! - Spokojnie, Kotku - słyszę cichutki głos Justina. Przyśpiesza kroki i teraz biegniemy. W ostatniej chwili wchodzimy do mojego pokoju, zamykam drzwi i kilkanaście sekund później słyszę pukanie. Jestem przerażona! - Mia - Justin mówi wprost do mojego ucha - Nie bój się, Skarbie. Jestem tutaj, tak? Nic się nie stanie, po prostu otwórz drzwi i zachowuj się normalnie - całuje mnie w usta i znika w łazience. 
- Mia? Jesteś tam? - och, to Hugo! Uspokajam oddech, podchodzę do drzwi i otwieram je - Coś nie tak? Jesteś blada.
- Blada? Wydaje Ci się, wszystko okej - chrząkam i biorę się w garść - Właśnie chciałam zjeść śniadanie, o co chodzi?
- O nic, to tylko kontrola - poważnie?! - Mam Cię mieć na oku, więc przyszedłem sprawdzić, co robisz - och, świetnie!
- A co mogę robić? Siedzę we własnym pokoju, oglądam telewizję i szperam w internecie. Coś jeszcze?

- Nie - burczy pod nosem i mruży oczy - Wykonuję tylko swoją pracę, tak?! - podnosi głos, czym mnie zaskakuje.
- Hej, o co Ci chodzi? Czy ojciec pozwolił Ci na mnie krzyczeć? - zakładam ręce na piersiach i patrzę w jego oczy.
- Kazał mi robić wszystko, abyś była bezpieczna i posłuszna. Więc nie podnoś mi ciśnienia, mała dziewczynko - co?!
- Zabawny z Ciebie gość - prycham rozbawiona, ale nie rozumiem tego frajera - Mogę już zjeść śniadanie?
- Możesz - przewraca oczami, uśmiecha się chytrze i wreszcie zamykam mu drzwi przed nosem. Palant!

Odwracam się i widzę Justina, który właśnie wychodzi z łazienki. Podchodzi i mocno mnie do siebie przytula. Chowa twarz w moje włosy i oddycha głęboko. Tak bardzo cieszę się, że jest tutaj ze mną.

Chwilę później jemy pyszne śniadanie, pijemy kawę i rozmawiamy cicho. Cały czas się uśmiecham i nie mogę uwierzyć w to, że tutaj jest. Mimo tego, że ojciec zlecił wymianę okien, udało nam się to obejść i możemy spędzić razem trochę czasu. Potrzebuję go mieć blisko siebie, nie umiem już bez niego żyć. Jest mi niezbędny jak tlen.

- Jak się czujesz, Skarbie? Jak Twoje plecy? - pyta cicho, kiedy przenosimy się na łóżku i wtulam się w niego.
- Całkiem nieźle. Z czasem będzie o wiele lepiej, chociaż bardziej martwi mnie ta sytuacja z ojcem. Ten człowiek męczy mnie psychicznie i boję się, że nie niedługo się złamię i pęknę. Jestem bardzo zmęczona jego agresją wobec mnie.
- Wiem, maleńka - wzdycha ciężko i patrzy na mnie smutno - Wiem, że nie powinienem Cię do tego namawiać. To złe, ale... - zacina się na moment, ale po chwili kontynuuje - Po prostu kocham Cię, chcę dla Ciebie jak najlepiej. Musisz być bezpieczna, a Twój ojciec nie może położyć na Tobie nawet palca! To zaszło zdecydowanie za daleko.
- Masz rację. Najgorsze jest to, że ojciec się nie zmieni. Do niego nic nie dociera i nie wierzę, że kiedykolwiek dotrze.

- Dlatego mimo, iż nie powinienem błagam Cię, ucieknijmy stąd! - siada i pociąga mnie za sobą. Bierze moją głowę w swoje dłonie i wpatrujemy się w siebie - Inaczej Cię nie ochronię, a on nadal będzie robił Ci krzywdę! Nie mogę do tego dopuścić, to rozpierdala moje serce, Skarbie. To popieprzone, co on wyprawia. Powinien za to siedzieć w kiciu!
- Justin - przenoszę dłoń i dotykam jego policzka - Chcę z Tobą uciec. Podjęłam decyzję. Zróbmy to.
- Naprawdę? - marszczy brwi i wpatruje się we mnie zaskoczony - Jesteś tego pewna, Mia? Na sto procent?
- Na dwieście. Myślałam o tym długo i nie znalazłam innego rozwiązania. 
To jedyne wyjście z sytuacji, jeśli chcę spokojnie żyć. Nie chcę więcej cierpieć przez ojca, wyrządził mi już dość krzywd. Skoro się nie zmieni, nadal będzie miażdżył mnie każdego dnia. Boli mnie jego zachowanie, ale czuję, że pewnego dnia przesadzi i może się zapędzić. Jeśli się w porę nie opanuje, zabije mnie. Oboje mamy tego świadomość, prawda? Wiemy, że stać go na coś takiego.
- Aniołku - wzdycha i opiera czoło o moje - Nie myśl o tym. Najważniejsze jest to, że się zdecydowałaś i potwornie mnie to cieszy - odsuwam się, aby móc spojrzeć mu w oczy. Cholera, on naprawdę jest szczęśliwy! -
Obiecuję, że będziesz bezpieczna, szczęśliwa, uśmiechnięta. Nie bój się, zaopiekuję się Tobą - boże! Czy mogłabym usłyszeć coś piękniejszego? - Jesteś moją dziewczyną i zrobię dla Ciebie wszystko - mam ochotę się rozpłakać, ale Justin ma inny plan. Pochyla się i nasze usta się spotykają. Uśmiecham się przez pocałunek i gryzę go w wargę. Mruczy cicho, wsuwa swój język w moje usta i pieści mój mocno, zmysłowo, z pożądaniem. Tak bardzo potrzebuję go w swoim życiu, to niesamowite jak bardzo mocno go pokochałam. Jest moim pierwszym chłopkiem i przerzuciłam na niego wszystkie swoje uczucia, które dusiłam w sobie - Bardzo Cię kocham - mówi do mojego ucha, kiedy odrywa się od moich ust. 
- Wiem, ja Ciebie też kocham. Z całego serca - uśmiecham się do siebie i całuję go w szyję.

Cały dzień spędzamy razem. Hugo odwiedził mnie jeszcze dwa razy, ale tylko sprawdził czy wszystko w porządku i zostawił mnie w spokoju. Całe szczęście! Dzięki temu mogłam nacieszyć się Justinem i poprzytulać się do niego. Po prostu był przy mnie, a ja byłam najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem. Tylko to było dla mnie ważne... on. 

- Mam szalony pomysł - mówi nagle, kiedy oglądamy serial na laptopie. Podnoszę głowę i posyłam mu zaciekawione spojrzenie - Wybierzemy się do klubu poszaleć? - co takiego?! - Jaxon dzisiaj do mnie pisał, pytał o Ciebie i umówiłem się z nim na wieczór. Nie chcę iść tam bez Ciebie - wygina usta w podkówkę i wygląda tak słodko!
- Chętnie, ale nie wiem, czy jest to możliwe. Jestem uziemiona, a na dole jest Hugo. A jeśli zajrzy do mnie w nocy?
- Poważnie? Nie zrobi tego, to byłoby ciut za dużo. W nocy się śpi i on właśnie tak będzie myślał. Zresztą! Jutro stąd uciekamy, Skarbie - jutro?! - Będziesz wolnym człowiekiem - uśmiecha się uroczo i udziela mi się jego dobry nastrój - To jak? Skusisz się? Wyjdziemy przez okno w pokoju gościnnym, zobaczysz nie zorientuje się. Jest na to za słaby. 
- No dooobra - kapituluję, chociaż trochę się boję. Jednak stawiam wszystko na jedną kartę, bo chcę się zabawić.
- To mi się podoba! A teraz słuchaj mnie uważnie. Zanim po Ciebie przyjadę, zejdź na dół w piżamie. Pokaż się temu cymbałowi i koniecznie powiedz, że idziesz spać. Dzięki temu nie wpadnie na to, aby przyjść tutaj w nocy.
- Cholercia, masz wszystko zaplanowane - chichoczę, ale mimo to pozytywnie mnie tym zaskakuje - O której będziesz?
- Myślę, że wyrobię się w pół godzinki. Wezmę prysznic, przebiorę się i będę na Ciebie czekał po drugiej stronie domu.
- Wow! Ty to masz tempo - poruszam brwiami, rzuca się na mnie i przygniata swoim ciałem do materaca.
- Się wie, maleńka - posyła mi swój firmowy uśmieszek i ściska mój tyłek - Mam wobec Ciebie plany na dzisiejszy wieczór. Piszesz się? - o, słodka marysiu! - Załóż dla swojego chłopaka coś super seksownego, dobrze? Liczę na Ciebie.
- Zastanowię się - wbijam zęby w wargę i sunę palcem po jego odkrytym ramieniu - Co to za plany?
- Niebawem przekonasz się o tym na własnej skórze - napiera na mnie i doskonale czuję jego podniecenie. Unoszę biodra, ale on kręci głową i podnosi się. Pomaga mi wstać, podchodzi do drzwi i uchyla je. Rozglądamy się uważnie, jest czysto i biegniemy do pokoju gościnnego na końcu korytarza - Do zobaczeni niedługo - całuje mnie w usta, czoło i w czubek nosa - Strzałka, mała - salutuje, przerzuca nogi przez parapet i schodzi na dół. Wariat!

Ubieram spodnie od piżamy, szlafrok i kapcie. Schodzę na dół i mijam w salonie Hugo. Posyła mi obojętne spojrzenie i wraca do pracy na laptopie. Wypijam szklankę wody i zaczynam denerwować się naszym planem imprezowania. Oddycham głęboko i wracam do salonu. Staję przed Hugo, podnosi głowę i patrzy mi w oczy.
- Chciałam poinformować, że idę spać. Życzę Ci dobrej nocy - uśmiecham się, a on marszczy brwi zaskoczony.
- W porządku. Dziękuję i Tobie również - przykłada palec do brody i uważnie skanuje mój ubiór, och! 

- Dobranoc - owijam się szczelniej i czmycham na górę. Przekraczam próg pokoju, zamykam go na klucz i zrzucam z siebie ciuchy. Biorę szybki prysznic, robię mocniejszy makijaż i wybieram sukienkę na dzisiejszy wypad do klubu. Przeglądam moją garderobę i wreszcie decyduję się na krótką, czerwoną, dopasowaną sukienkę. Jest na cienkich ramiączkach, ale tył przecinają czarne tasiemki. Jest naprawdę seksowna i bardzo krótka, bo sięga mi ledwo za pośladki. Kupiłam ją dawno temu z Cami, chociaż jeszcze nie miałam okazji jej założyć. Jednak dzisiaj jest ten dzień i chcę wyglądać seksownie - Bingo! Idealna kiecka dla mojego chłopaka - uśmiecham się do siebie, zgarniam małą torebkę i wrzucam kilka niezbędnych rzeczy. Wybieram jeszcze czarne, klasyczne, wysokie szpilki i biorę je do ręki. Delikatnie uchylam drzwi, ale na korytarzu nie ma nikogo. Zamykam drzwi na klucz i chowam go do torebeczki. Biegnę do pokoju gościnnego i oglądam się za siebie cały czas. Jednak mam cichą nadzieję, że Hugo naprawdę myśli, że poszłam spać i nie zrobi mi w nocy nalotu. Odsuwam okno, wychodzę i zamykam je, ale nie do końca. Schodzę powoli po drabince i ląduję na trawie - Na dwie nogi! - chichoczę, rozglądam się i widzę Justina, który stoi nieco dalej, po przeciwnej stronie ulicy. Obchodzę dom i otwieram cichutko bramkę z tyłu, za ogrodem. Kiedy tylko moje stopy dotykają chodnika, zakładam szpilki. Powoli podchodzę do Justina, który nonszalancko opiera się plecami o swój samochód, ma założone ręce na piersiach i oblizuje seksownie usta. Kręci głową, kiedy staję przed nim i nie wykonuje żadnego ruchu. Po prostu stoi i gapi się na mnie - Cześć, przystojniaku - mrugam okiem i cmokam go w usta.
- Wyglądasz - zaczyna cicho i układa ręce na moich biodrach - Nawet nie chcesz wiedzieć, co dzieje się teraz w mojej głowie, Kochanie - szepcze do mojego ucha i jego oddech odbija się od mojej szyi - Jesteś prześliczna i moja! Tylko moja - odchyla się i delikatnie liże moje usta. Zamieram, bo bijące od niego podniecenie udziela się również mnie - Jedziemy - odkleja się ode mnie i otwiera drzwi samochodu - Proszę, moja najpiękniejsza na świecie dziewczyno - uśmiecha się seksownie, oblizuje usta, a moje wnętrzności wywijają salto. Cholera, to będzie szalona noc!
- Dziękuję, Kochanie. Ach i Ty również wyglądasz gorąco - przygryzam wargę i widzę, jak mruży oczy. 
- Wsiadaj - kiwa głową, zajmuję miejsce pasażera, a Justin za kierownicą. Ukradkiem na niego spoglądam, kiedy uruchamia silnik i wyjeżdża na główną drogę. Wygląda obłędnie w jeansach, białym t-shircie i czarnej, skórzanej kurtce - Gapisz się na mnie, Kotku? - przerywa ciszę, kiedy staje na czerwonym świetle i spogląda na mnie.
- Nie! No coś Ty, zagapiłam się - przewracam oczami, ale nie dam się! - Jasne, że się gapię! Wyglądasz gorąco! 
- Rany, Mia! - zaskakuję go tym. Jeden zero dla mnie! - Niesamowicie podniecająco zabrzmiało to z Twoich ust - wzruszam ramionami i strzepuję niewidzialny pyłek - Taka zabawna - kręci głową, pochyla się i chwyta w palce moją brodę. Zapach jego perfum trafia w moje nozdrza, są boskie! - Pamiętaj, że jestem cały Twój - och! Składa pocałunek na moich ustach, wrzuca jedynkę i rusza ze świateł. Jednak w moich uszach dźwięczą trzy słowa: "Jestem cały Twój".






20 komentarzy:

  1. oby udało im się jutro uciec :)) czekam na nastepny rozdział ten jest świetny ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww:)
    Dam dychę,że coś pójdzie nie tak..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam dwie ze hugo ja przyłapie!

      Usuń
    2. Dam trzy, że jak wrócą z imprezy jej ojciec będzie już w domu

      Usuń
  3. Coś czuję że pójdzie nie tak jak bd uciekać bo teraz jest tak spokojnie a ty lubisz robić BUM ! Hahahah super i do następnego

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejkuu żeby tylko udało im się uciec:/ Justin jest taki kochany! A o tym ojcu aż nie chce mi się gadać...rozdziałać świetny! Do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdzial wspanialy <3 Mam nadzieje ze uda im sie uciec.Mia zasługuje na szczescie a tylko Justin moze jej to dać. Czekam na next <3 Lovciam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby ucieczka im sie udala i wszystko poszlo dobrze:) ciesze sie ze tak czesto dodahesz rozdzialy, kocham cie:*

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwww genialny do następnego

    OdpowiedzUsuń
  8. Woow *.* cudowny czekam na wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś pójdzie nie tak. jestem tego pewna

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa czy uda im sie uciec :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Awwww oni są tacy słodcy. Oby udało im się uciec♥ Trzymam za nich kciuki,

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooooo na razie jest tak bosko ^-^ ale jak zawsze coś się sknoci ;( bardzo możliwe ze przez jej WSPANIAŁEGO ojca...niestety
    Rozdział supcio i czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  13. jest za słodko na pewno pójdzie coś nie tak

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine