10.03.2015

Rozdział 33.

Do klubu docieramy w niecałe piętnaście minut. Justin otwiera dla mnie drzwi i podaje mi dłoń. Posyłam mu szeroki uśmiech i wchodzimy do środka. Jest mnóstwo ludzi! Czuć w powietrzu zapach alkoholu i w moje oczy uderzają mrugające na wszystkie strony kolorowe światła. Justin trzyma moją dłoń i kierujemy się w prawą stronę, do loży na podwyższeniu. Dostrzegam już kumpli Justina i mój uśmiech robi się jeszcze szerszy. Są bardzo sympatyczni i na otwarciu klubu ojca świetnie się z nimi bawiłam. Witam się z każdym uściskiem i czuję na swojej talii dłonie, które przyciągają mnie do siebie od tyłu. Nie muszę zgadywać, dobrze wiem, kto stoi za mną. Przekręcam głowę i widzę roześmianego Jaxona. Odwracam się, całuję go w policzek, a on okręca mnie dookoła. Standard! Mimo wszystko bardzo go lubię, bo jest wyluzowany, zabawny i ma świetne poczucie humoru. Dobrze czuję się w jego towarzystwie.
- Mia - słyszę obok głos Justina i czuję dłoń na ramieniu. 
Siedzi obok Joela i wpatruje się we mnie. Chyba jest nieco zły moją zażyłością z jego bratem, ale nie ma do tego powodu. Przecież doskonale wie, jak mocnym uczuciem go darzę. 
- Cześć bracie! - Jaxo odrywa się ode mnie i wita z Justinem męskim uściskiem - Nie bądź zazdrosny - śmieje się głośno i przewraca oczami - Widzę Twoją naburmuszoną minę. Jak dziecko, któremu zabrano ulubioną zabawkę.
- Goń się, Jaxo! - uderza go w ramię, a reszta chłopców wybucha śmiechem. Siadam na jego kolanie i cmokam w nos.


Czas w klubie mija rewelacyjnie! Pijemy mnóstwo alkoholu, nawet Justin się dzisiaj kompletnie nie hamuje. Jesteśmy pijani, śmiejemy się głośno, ale tego właśnie było mi potrzeba. Chociaż na chwilę oderwać się od rzeczywistości, od problemów i od ojca. Ten wypad do klubu był naprawdę świetnym pomysłem. Justin ma głowę na karku.
- Chodź, zatańczymy - podnosi się i ciągnie mnie w stronę parkietu. 
Tańczymy prawie cały czas i dziwię się, że nie ma jeszcze dość. Jednak uśmiecham się i wirujemy wokół innych par. Tulimy się do siebie, ocieramy i całujemy. Jego dłonie są na moim ciele, na piersiach, pupie. Wiem, że jest podniecony, bo bije to od niego a kilometr! Nie przeszkadza mi to, mam dokładnie tak samo! Pragnę go i kiedy tylko na niego spoglądam, mam ochotę rzucić się na niego tu i teraz! Wygląda obłędnie i seksownie - O czym myślisz? - krzyczy głośno i czuję na szyi jego ciepły oddech.
- O Tobie - gryzę go w płatek ucha i natychmiast mocniej ściska moje pośladki. Mam go w garści - Na mnie.
- Kurwa! - klnie siarczyście, chwyta mnie za rękę i wyprowadza z klubu. 
Marszczę czoło i jestem trochę zaskoczona, gdzie on mnie prowadzi? Jednak szybko pojawia się odpowiedź na moje pytanie, kiedy Justin otwiera swój samochód, o rany! Siada z tyłu i pociąga mnie na swoje kolana, och! Chce uprawiać seks w samochodzie?! - Nareszcie mam Cię tylko dla siebie, maleńka - muska językiem moją szyję i nie wierzę, że to się dzieje! - Odpręż się, nikt nas nie nakryje. 
- Justin - zaczynam, ale ciężko mi skończyć, bo podniecenie strzela w moje ciało - Może jednak pojedziemy do domu? 
- Nie ma opcji, Skarbie. Liczy się tu i teraz - jego głos przepełniony jest podążeniem i coś przyjemnie zaciska się w moim brzuchu. Wsuwa dłoń między moje nogi i zaczyna mnie pieścić przez materiał majtek. Kurwa, zwariuję!
- Jesteś szalony, wiesz? - wbijam zęby w wargę i odchylam głowę do tyłu. Już on wie, jak mnie rozpalić.
- Wiem, ale chcę, żebyś też taka była - och! - Tak wiele cudownych rzeczy Cię ominęło, ale nie martw się. Wszystko nadrobimy - podwija moją krótką sukienkę i wsuwa we mnie dwa palce. Niech to szlag! Mocniej ściskam palce na jego ramionach i dosłownie płonę! Pragnę go każdą częścią mojego ciała! Zaczynam poruszać biodrami i czuję jego palce naprawdę głęboko - Właśnie tak - całuje mnie zachłannie i wdziera swój język w moje usta. Jest napalony jak diabli! 
- N-nie wytrzymam dłużej - jąkam się i czuję, że nie brakuje mi już dużo. Jestem na granicy orgazmu.
- Wiem, doskonale to czuję - natychmiast przestaje, sięga do tylnej kieszeni swoich spodni i wyjmuje portfel. Otwiera go szybko i wyciąga małe opakowanie. Podnoszę pupę, zsuwa spodnie razem z bokserkami i uwija się migiem z prezerwatywą. Chwyta mnie za biodra i mocno na siebie nabija. Wbijam zęby w wargę, a cudowne uczucie roznosi się po moim ciele. Jego ręce suną po moim ciele, wsuwa dłonie pod sukienkę i dopada do moich piersi. Mocno je ściska, odchyla stanik i pociera sutki. Jęczę, oddycham głęboko i mocno zaciskam oczy. Moje ruchy robią się szybsze, gwałtowne, zachłanne. Chcę mocniej, więcej, szybciej! - Och, Mia. Jesteś cudowna - uwalnia moje piersi, układa dłonie na moich biodrach i przyśpiesza tempo - Właśnie tak, pokaż mi jak mocno mnie pragniesz, maleńka - kurwa! Jego słowa trafiają do mojego ciała i jestem podniecona jeszcze bardziej! - Kocham Cię, Kwiatuszku - wbija się we mnie, odchylam głowę i jestem już na skraju. Wiem, że dłużej nie wytrzymam! Przyjemność rozchodzi się w moim ciele cudownym ciepłem, jego dłonie mocno ściskają moje pośladki przez co wbija się do samego końca. Otwieram oczy, patrzymy na siebie i widzę wszystko w jego oczach. Miłość, oddanie, bezpieczeństwo, troskę i ogromne pożądanie. Nie mija sekunda, a Justin dochodzi. Nie spuszcza ze mnie wzroku i obserwuję go, jak obłędnie wygląda podczas orgazmu. 


Po chwili ogarniamy się i czuję, jak palą mnie policzki. Nie patrzę na Justina, bo dziwnie wstyd mi chociaż sama nie wiem, dlaczego. Przecież uprawiamy seks! To nic nowego dla mnie, jednak poniosło nas z tym seksem w samochodzie. Na szczęście nikt nas nie przyłapał. Chyba spaliłabym się ze wstydu! To zdecydowanie dla mnie coś nowego.
- Mia - mówi cicho, kiedy wracamy do klubu. Podnoszę głowę i nasze oczy się spotykają - Wszystko w porządku? Nic nie mówisz - przytakuję, ale to dla niego za mało. Zatrzymuje się, przypiera moje ciało do ściany budynku i skanuje moją twarz - Wstydzisz się? - posyła mi seksowne spojrzenie i mruży oczy - Cholera! Naprawdę się wstydzisz!
- Och, spadaj! Wcale się nie wstydzę, okej? - burczę pod nosem, ale on śmieje się ze mnie - Takie zabawne, co?
- Skarbie, poważnie jesteś zawstydzona tym, że właśnie kochaliśmy się w samochodzie? Martwi Cię to?
- Nie - uśmiecham się i zbieram na odwagę - Ponieważ było niesamowicie i bardzo mi się podobało.

- Czyżby? - napiera na mnie i czuję jego dłoń na pupie - W takim razie jest nas dwójka, to było coś!
- Kocham Cię - dotykam jego policzka, przesuwam po nim palcami i zahaczam kciukiem o usta.
- Ja Ciebie też kocham, aniołku - odrywa moje plecy od zimnej ściany i chowa w swoich silnych ramionach.

Wracamy do domu, kiedy dochodzi czwarta rano. Odwozi nas taksówka, bo Justin jest pijany, jak jasna cholera! Jedzie z nami Jaxo, który o dziwno jest z naszej trójki najtrzeźwiejszy i zastanawiam się, jak to możliwe?! W samochodzie wciąż trzyma nas imprezowy nastrój, śmiejemy się, a nawet śpiewamy! Na szczęście kierowca nic nie mówi.
- Jesteśmy na miejscu - Jaxo odpina mój pas i pomaga mi - Odprowadzę Cię, okej? Justin tutaj poczeka.
- Jasne! - uśmiecham się szeroko i wpijam w usta mojego chłopaka, który ożywia się i próbuje wciągnąć mnie na swoje kolana - Muszę lecieć wariacie - szepczę cicho i cmokam go w nos - Do zobaczenia jutro, tak? Będę czekać.
- Tak, Skarbie. Jutro wielki dzień i koniec tej chorej szopki. Zaczniemy nowe życie - patrzy na mnie z czułością, a w moim brzuchu wszystko przyjemnie się zaciska. Nareszcie! - Leć, Skarbie. 
Mój kochany braciszek Cię odprowadzi, bo ja kurwa nawet nie ustoję na nogach! - kręci głową i opiera ją o zagłówek - Jezu, kiedy się tak schlałem?
- Też się nad tym zastanawiam - Jaxo przewraca oczami i wysiada z samochodu. Chwytam jego dłoń, idziemy w kierunku naszego domu, ale kilka razy wykręcam sobie nogę. Cholerne szpilki! - Zaraz się zabijesz - Jaxo chichocze i jednym ruchem bierze mnie na ręce. Piszczę cicho, ale karci mnie spojrzeniem, a ja przykładam palec do ust - Grzeczna dziewczynka - wchodzi do ogrodu i kieruję go na tył domu. Stawia mnie przy oknie i patrzy na mnie zdezorientowany - Mia? O co tutaj chodzi? - rozgląda się i z rezerwą patrzy w górę, na drabinkę przeciwpożarową.
- Muszę wejść p-przez okno - dopada mnie czkawka i nie mogę przestać chichotać - Dam radę, spokojnie.
- Kurwa, mówisz poważnie?! - krzyczy szeptem i spanikowany przeczesuje włosy - To się za cholerę nie uda! Przecież ledwo stoisz na nogach - niewinnie wzruszam ramionami, a Jaxo bierze głęboki oddech - Okej, zrobimy to razem - wchodzi na trzeci stopień i wystawia dłoń w moją stronę - No dalej, Mia! - chwytam 
ją i powoli podciąga mnie do góry. Kiedy przytula mnie do swojego ciała i patrzymy sobie w oczy, dopiero teraz dociera do mnie, jak bardzo jest przystojny! Ma ciemne włosy, brązowe oczy i wpatruje się we mnie. Ja również nie mogę oderwać od niego wzroku i kompletnie nie wiem, o co chodzi. On pierwszy otrząsa się z tego dziwnego amoku, rusza w górę i tym samym mocno trzyma mnie w pasie. Ciężko się wchodzi i na dodatek zaczyna kręcić mi się w głowie, świetnie! - Jeszcze dwa kroki i będziemy na miejscu - zmuszam się resztką sił i faktycznie po chwili jesteśmy na górze. Jaxon otwiera delikatnie okno i pomaga mi wejść do środka. Podwija mi się sukienka i widać moje czerwone, koronkowe figi. Jednak uśmiecham się szeroko i w tym momencie mnie to nie obchodzi. Mrugam do niego zadziornie i widzę, jak mruży oczy - Jesteś niemożliwa, dziewczyno! - uśmiecha się szeroko, jest naprawdę uroczy - To tyle z mojej strony. Poradzisz sobie dalej?
- Tak jest, Panie kapitanie! - przykładam dwa palce do czoła, a Jaxo wybucha cichym śmiechem - Dziękuję za pomoc, bez Ciebie bym sobie nie poradziła - przytulam się do niego i cmokam w policzek. Mam ochotę zasnąć na stojąco.
- Nie ma za co, śliczna - mruga okiem i schodzi po drabince. Macha mi i znika po chwili w taksówce. 
Odkładam szpilki i torebkę na podłogę, podchodzę do drzwi, uchylam je delikatnie i skanuję otoczenie. Na korytarzu jest ciemno i nie wiem, jakim cudem mam trafić do pokoju! Jednak wychodzę, podpieram się ściany i myślę, które to moje drzwi? Skoro jestem na końcu korytarza, muszę przejść prawie na sam początek. Idę powoli i modlę się w duchu, abym trafiła do swojego pokoju. Idzie mi całkiem nieźle, bo dostrzegam zarys schodów, a to oznacza, że mój pokój jest zaraz przede mną. Jednak nagle dzieje się coś, czego się nie spodziewam. Wpadam na stolik, o którym kompletnie zapomniałam! Spada z niego szklana waza, która rozbija się z głośnym hukiem. Kurwa mać! Wstrzymuję oddech i zamieram! Jak na zawołanie światło w korytarzu zapala się i widzę mojego ochroniarza. Stoi z wycelowanym we mnie pistoletem i czuję, jak z mojej twarzy odpływa cała krew. Mruży oczy, marszczy czoło i jest zaskoczony moim widokiem. Naprawdę myślał, że poszłam grzecznie spać! Cholera, przeklęty stolik! Dlaczego był na mojej drodze?
- Mia? - chowa pistolet i podchodzi do mnie. Góruje nade mną wzrostem, ale ma chyba ze dwa metry! - Miałaś przecież spać, tak? Co Ty tutaj robisz? - uważnie ogląda mój strój i natychmiast domyśla się, co robię na korytarzu o czwartej rano, w krótkiej, seksownej sukience - Nie spałaś, prawda? - jego ton głosu natychmiast się zmienia i zaciska szczękę z nerwów - Ty mała suko, oszukałaś mnie! - chwyta moje ramię i wbija w nie palce - Byłaś z nim, prawda? Odpowiadaj, gdy Cię pytam! - przyciąga mnie do siebie i widzę mord w jego spojrzeniu - Gdzie byłaś do chuja?! - wrzeszczy, aż się wzdrygam. Natychmiast trzeźwieję. Alkohol ulatnia się w sekundę, a zastępuje go strach i przerażenie.
- W klubie - odpowiadam cicho i nie mam odwagi na niego spojrzeć. Wiem, że mam pieprzone kłopoty!

- W klubie?! Zapłacisz za to, rozumiesz? - szepcze groźnie i czuję nieprzyjemny dreszcz na plecach - Nie posłuchałaś mnie, zlekceważyłaś i zrobiłaś ze mnie kompletnego debila! - krzyczy w moją twarz i bardzo się go boję! - Mała, nieposłuszna dziwka - odchyla mnie od siebie, siarczyście policzkuje, aż tracę oddech. Boże, potwornie boli!
- Zostaw mnie! Nie możesz tego robić! Kim Ty do cholery myślisz, że jesteś?! - walczę i próbuję go odepchnąć.
- Kimś, kto spuści Ci porządny wpierdol za to, co zrobiłaś! - wpycha mnie do mojego pokoju i zamyka drzwi. Oddycha ciężko, ma zaciśniętą szczękę i płonie ze złości. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że miał mnie pilnować, a nie udało mu się to. Wymknęłam się z domu i na pewno dziwi się, jakim cudem w mi się to udało. Gdy ojciec dowie się, że mnie nie upilnował chyba rozniesie go w drobny mak! Razem ze mną - A teraz mnie posłuchaj - mówi surowo i jego ton tnie powietrze. Zbliża się do mnie, ale ja się cofam. Nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego i nie wierzę, że mnie uderzył! Trafiam plecami na ścianę, a Hugo układa dłonie po bokach mojej głowy. Nachyla się lekko i mówi do mojego ucha - Twój ojciec nie dowie się, co się dzisiaj wydarzyło. Rozumiesz? - co takiego?! - Jeśli piśniesz cokolwiek, zemszczę się za to. Kapujesz?! - odchyla głowę, przełykam ślinę, bo wygląda bardzo groźnie - Pytałem o coś!
- T-tak, rozumiem - odpowiadam cicho i bardzo chcę odwrócić wzrok. Stoję jak sparaliżowana i ledwo oddycham.
- Grzeczna dziewczynka - uśmiecha się szyderczo i oblizuje usta - Twój ojciec byłby bardzo niezadowolony, gdyby dowiedział się, że pod moją opieką udało Ci się opuścić dom. Dobrze mi płaci i nie chcę stracić tej pracy. Dlatego będziesz milczeć, Mia. Inaczej przyjdę do Ciebie i zrobię coś, czego raczej byś nie chciała. Wiesz, o czym mówię? - marszczę czoło, ale nie rozumiem, o co mu chodzi. Kiedy przenosi dłoń na mój pośladek i mocno go ściska, orientuję się natychmiast, co chciał mi przekazać. Boże! Czy on myśli o seksie?! - Więc? Jak będzie, maleńka?
- Nie rób tego, proszę - szepczę cicho i czuję łzy na policzkach. Gdyby to zrobił, rozpieprzyłby moje serce na kawałki. 
- Nie zrobię, jeśli będziesz grzeczna. Jednak wiedz, że jeśli powiesz cokolwiek ojcu, przyjdę tutaj i zerżnę Cię tak, aż będziesz błagać o litość. Rozumiemy się? - boże! Coś przewraca mi się w brzuchu na jego obrzydliwe słowa. 
- Tak, rozumiem. Nic nie powiem ojcu - przełykam ślinę, ale to też lepiej dla mnie. Oszczędzę sobie bólu.
- No dobrze, zaufam Ci - podnosi palcem moją głowę i nasze oczy się spotykają - Pamiętaj o tym, co Ci powiedziałem - mruga okiem i posyła mi bezczelny uśmiech - Nie chciałabyś tego, uwierz mi. Lubię dość ostrą zabawę, laleczko.
Puszcza mnie, robi krok w tył i uważnie ogląda moje ciało. Oblizuje usta, kręci głową i bez słowa opuszcza pokój. Natychmiast dopadam do drzwi i przekręcam klucz. Niech to szlag! Dlaczego musiałam wpaść na ten przeklęty stolik?! Gdyby nie to, nawet by się nie zorientował! Nie wiedziałby, że wyszłam z domu! Jestem taka głupia! Jednak w tej sytuacji miałam sporo szczęścia. Dobrze, że ojciec się o tym nie dowie. Hugo i ja skorzystamy.
Bardzo chciałabym zadzwonić do Justina, usłyszeć jego głos, jednak dociera do mnie, że zostawiłam torebkę w pokoju gościnnym, a teraz na pewno się stąd nie ruszę! Za bardzo się boję, że mogłabym znowu spotkać Hugo na korytarzu. Rezygnuję z dzwonienia, rozbieram się szybko, zmywam makijaż, myję zęby i wchodzę do łóżka. 

Myślę o jutrzejszym dniu, o naszej ucieczce. Staram się być dzielna, bo zacznę nowe życie. Z chłopakiem, którego tak bardzo kocham! Który tak wiele dla mnie zrobił, odmienił mnie i moje życie. Wiele mu zawdzięczam.
Nikt nie będzie mnie więcej bił, poniewierał i szarpał. Będę szczęśliwa i na tym muszę się skupić. Uśmiecham się lekko i wiem, że dobrze robię. Muszę uwolnić się z tego koszmaru, z tego domu! Nie mam innego wyjścia. Już jutro.





**************************************************************
Hello!
Zbiorowa nienawiść do ojca Mii, haha! Oj... kawał z niego dupka, to fakt :)
A w następnym.... no nic, do usłyszenia :D


Buziam!Kasia.





19 komentarzy:

  1. Oooo! Wiesz jaką mi radość sprawiłaś?? Wchodzę na bloga a ty BUM! Nowy rozdział! A ja zaczęłam się cieszyć jak psychopatka. Serio. Rozdział cudowny! A ten Hugo to skończony dupek. Mam nadzieję, że uda jej się uciec, a i że się e będzie nic między nią a Jaxonem. Życzę weny! ~Mrs.Bieber

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdzial prosze dodaj na drugim opowiadaniu jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  3. No genialny jak zawsze ;) Kuźwa ten cały ochroniarz za bardzo sb pozwala ;/ wykastrowac go

    OdpowiedzUsuń
  4. oooo ... czyżby Mia i Jaxon cos więcej ? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie spodziewałam się, że Hugo jest takim kretynem. Mam nadzieję, że uda jej się jutro uciec. Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  6. balam sie ze Mia i Jaxo pojda do lozka !

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dość ze ojciec taka szuja to jeszcze Hugo! Ja pierdole! A myślałam ze Mia zawrze jakiś układ z nim i będzie jej pozwalał spotykać się z Justinem jak nie będzie ojca. Eh... Marzenia poszły się jebac po tym policzkowaniu... Zabić i ojca i Hugo! Głupi frajerzy! ;-; Mam nadzieję ze w następnym rozdziale uda im się uciec! :/
    Buziaki :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! No nie źle się porobiło.

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko! Cudny rozdzial, czekam nn:* buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  10. O matulu, to jest SUPER!!!
    nie mogę doczekać się następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  11. jeju!!1 zajebisty 1

    OdpowiedzUsuń
  12. Niech uda im się uciec! Ten Hugo jest taki sam jak ojciec Mii... rozdział mega! Do następnego ✌

    OdpowiedzUsuń
  13. Co za jebany ćwok

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wierze co ten Hugo sobie mysli ze moze robic to samo z Mia co jej ojciec. Dobralo sie dwoch popaprańców. Mam nadzieje ze uda jej sie uciec z tego koszmaru. Rozdział swietny jak zawsze <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine