31.03.2015

Rozdział 40.

Zapada chwila ciszy i bardzo próbuję zachować spokój. Nie mam najmniejszego zamiaru pokazać mu swojego strachu i obaw. Jestem daleko od domu. Przełączam na tryb głośnomówiący, bo chcę, żeby Justin też wszystko usłyszał.
- Gdzie jesteś, Mia? - pyta surowo i doskonale znam ten ton - Masz mi to powiedzieć w tej chwili. Nie żartuję!
- Wiem, mimo wszystko nie mogę tego zrobić. Musiałam wyjechać, chcę walczyć o swoje życie. Najwyższy czas.

- O czym Ty mówisz dziecko? Twoje życie należy do mnie, jesteś moją córką! Masz wrócić do domu!
- Och, błagam! Daj spokój! Nie wzrusza mnie ta gadka, przerabialiśmy to tysiąc razy i oboje wiemy, co wyprawiałeś przez te pięć, długich dla mnie lat. To nigdy nie powinno się zdarzyć, tato! Czy do Ciebie to nie dotarło?
- Chroniłem Cię, opiekowałem się Tobą i miałaś to, co chciałaś! To dla Ciebie mało? Czego Ty jeszcze chcesz?
- Nie wiem? Może wsparcia, miłości i swobody? 
Zakazywałeś mi najprostszych rzeczy, na przykład chodzić do szkoły! To chore, że oddzieliłeś mnie od rówieśników. Nie zasłużyłam na takie traktowanie. Przeszedłeś samego siebie!
- Doprawdy? Mam inne zdanie na ten temat. Bardzo żałuję, że pozwoliłem pójść Ci do szkoły. Kiedy uczyłaś się w domu wszystko było pod kontrolą. Byłem głupi! 
Gdybym mógł cofnąć czas, w ogóle nie wypuściłbym Cię z domu!
- Nie wierzę, że to mówisz. Nadal nic nie zrozumiałeś i mam to w dupie. Po co właściwie do mnie dzwonisz?

- Jak to po co? Chcę wiedzieć, gdzie jesteś. I co ważniejsze, czy jesteś z nim? To on namówił Cię do tego, tak?
- Jak już mówiłam wcześniej, nie zdradzę Ci miejsca mojego pobytu. Możesz być jednak spokojny, jestem bezpieczna. Odpoczywam od wszystkiego, co mi się przytrafiło i próbuję zapomnieć. Pamiętaj, że odcięto mi palec.
- Wiem! Przykro mi, ale musisz wrócić do domu, Mia! Natychmiast! Co ty sobie wyobrażasz? Jak mogłaś uciec?!
- Przestań, dobrze? Nie pozostawiłeś mi innego wyboru! Mam Cię dość i daj mi święty spokój! Chcę odpocząć i mieć chwilę spokoju, więc błagam nie męcz mnie, tak? Potrzebuję po prostu dojść do siebie. Nie powinno Cię to dziwić.
- Ale dziwi! Równie dobrze możesz zrobić to w domu, dziecko! Nie możesz sobie ot tak uciekać. Rozumiesz?
- Nie wrócę, tato - mówię cicho, ale stanowczo. Koniec z jego rozkazami - Ani dzisiaj, ani jutro, ani za tydzień - zapada cisza, a Justin unosi brew i spogląda na mnie dumny. Muszę postawić sprawę jasno. Jak nie teraz, to kiedy? - Nie martw się, dam sobie radę. Jestem dużą dziewczynką, musisz to wreszcie zrozumieć. Umiem o siebie zadbać.
- Kpisz sobie?! - wrzeszczy, aż się wzdrygam zaskoczona - 
Zawiadomię policję i znajdą Cię, chociażby na końcu świata!
- Możesz to zrobić. Śmiało! - zwijam dłonie w pięści, ale mam go dość! Justin marszczy brwi, ale wpada mi do głowy niezły pomysł - Możesz być pewny, że opowiem im dokładnie wszystko, co działo się ostatnio. O tym, że mnie pobiłeś, ktoś przez Ciebie mnie uprowadził i odciął mi palec. Jak myślisz, komu uwierzą, kiedy zobaczą moją ranną dłoń, hmm?
- Zrobiłabyś to? Naprawdę? - pyta cicho i słyszę jak prycha - Własnemu ojcu, który tak wiele dla Ciebie poświęcił?
- Zrobiłabym, ponieważ nie dajesz mi innego wyboru. Przykro mi. Chciałam dać Ci szansę, miałam nadzieję, że po porwaniu cokolwiek do Ciebie dotrze, ale myliłam się. Przyszedł czas, żebym mogła żyć po swojemu.
Więc sam zdecyduj, czy naprawdę chcesz powiadomić policję. Myślę, że wyjdziesz na tym zdecydowanie gorzej niż ja - jestem z siebie dumna! Mój głos brzmi pewnie i kątem oka widzę, jak Justin szeroko się uśmiecha i wystawia kciuk ku górze. 
- Dobrze, nie powiadomię policji - och, a to nowość! - Jednak proszę, żebyś wróciła do domu. Tutaj jest Twoje miejsce.
- Wrócę, gdy przyjdzie na to odpowiedni czas, ale jeszcze nie teraz. Bądź spokojny i nie szukaj mnie, jestem daleko od Ciebie. Wyjechałam z Justinem - kiedy tylko wypowiadam jego imię, w słuchawce rozlega się głośny trzask. Wiem, że ojciec jest wściekły - Nie zrezygnuję z niego i będę walczyć o ten związek z całych sił. Zakoduj to sobie w głowie.
- A więc miałem dobre przeczucie, jesteś z nim. Dlaczego do cholery akurat on, huh? To nie chłopak dla Ciebie.
- Mylisz się, to jak najbardziej chłopak dla mnie. Kocham go, tato. Dobrze wiesz, że jest dobrym człowiekiem.
- Jesteś jeszcze dzieckiem, Mia. Skąd możesz wiedzieć, że to jest miłość? Omamił Cię, zauroczył. Zgłupiałaś!
- Och, przestań! Nie jestem dzieckiem, tato! Przestań to wciąż powtarzać. Za kilka miesięcy będę miała osiemnaście lat, nie dwanaście. Zatrzymałeś się w miejscu, kiedy ja idę dalej. Dorosłam, jestem kobietą! Zakochałam się i mam najwspanialszego chłopaka pod słońcem! - odwracam głowę i spotykam oczy Justina. Wpatruje się we mnie z lekkim szokiem wymalowanym na twarzy i marszczy czoło. Posyłam mu szeroki uśmiech i składam na jego ustach szybkiego buziaka - Tak więc pewnego dnia wrócę, ale wiedz, że nie będę z Tobą mieszkać. Zamieszam z Justinem.
- Co takiego?! Nie! Chyba nie mówisz poważnie? - pyta z niedowierzaniem, jednak jestem tego pewna, jak niczego innego - 
Naprawdę staram się zaakceptować tę sytuację, ale mieszkanie z nim odpada! Na to jest za wcześnie.
- Przykro mi. Teraz decyzję podejmuję ja i będzie tak, jak mówię. Musisz się z tym pogodzić, albo nie wracam do LA.
- Boże, dziecko! O czym Ty mówisz? Dlaczego wyskakujesz mi z czymś takim?! Stawiasz mnie w trudnej sytuacji! 
- Nieprawda! Sytuacja jest bardzo prosta. Będę obok Ciebie, bezpieczna. Jeśli mnie kochasz, zgodzisz się na to. 
- Dlaczego myślisz akurat w ten sposób? Może się o Ciebie troszczę i nie chcę, żebyś przez niego cierpiała?
- Nikt z nas nie zna przyszłości. Nie wiem, co się wydarzy za kilka miesięcy, lat. Nawet, jeśli będę cierpieć to właśnie na tym polega życie. Pozwól mi popełniać błędy i uczyć się na nich. Nie ochronisz mnie przed wszystkim, tak się nie da.
- Nie wiem, co powiedzieć - chrząka i wzdycha ciężko - Nie sądziłem, że dojdzie do czegoś takiego. Uciekłaś ode mnie. 
- Pogubiłeś się, tato. Musisz przemyśleć sobie, jak wiele złych rzeczy zrobiłeś. Zostaliśmy sami, bez mamy. Powinniśmy się wspierać i kochać, a moje życie z dnia na dzień tak bardzo się zmieniło. Sam wiesz, jak dużo czasu zajęło mi, aby dojść do siebie po jej śmierci, a Ty nagle się zmieniłeś i było jeszcze gorzej. Nie tak to powinno wyglądać.
- Boże, Mia! - ojciec wybucha płaczem, a ja uchylam usta w szoku. Patrzę na Justina i nie wierzę, co się właśnie dzieje! Przecież nigdy wcześniej przy mnie nie płakał, nawet na pogrzebie mamy! - W-wybacz mi, córeczko. Nie wiem, jak mogłem tak bardzo Cię krzywdzić. Teraz, kiedy Cię nie ma czuję, jakby ktoś wyrwał mi serce z piersi.
- Nie płacz, tato - zaciskam usta i czuję łzy na policzkach - Wrócę, obiecuję. Po prostu daj mi trochę czasu. Zapewniam Cię, że ze mną wszystko w porządku i Justin cudownie się mną opiekuje. Wszystko się ułoży, zobaczysz.
- Mam taką nadzieję, nie chcę Cię stracić - och! - Wolałbym, żebyś była w domu. Wróć niedługo, dobrze?
- Wrócę. Będę do Ciebie dzwonić i Ty również możesz to zrobić. Taka przerwa od siebie dobrze nam zrobi.

- Będę czekał, córeczko. Uważaj na siebie, niech Justin nie spuszcza Cię z oka i dbaj o swoje zdrowie.
- Możesz być o to spokojny, jestem pod dobrą opieką. Znasz Justina. Również na siebie uważaj, tato.
- Będę - pociąga nosem i bierze się w garść - Muszę kończyć, zdzwonimy się. Całuję Cię i do usłyszenia.
- Do usłyszenia - szepczę cicho i rozmowa zostaje przerwana. Siedzę jak sparaliżowana, bo sądziłam, że skończy się zupełnie inaczej - Wow - kręcę głową i przecieram twarz ręką - Rozumiesz coś z tego? Jestem zdezorientowana.

- Możliwe, że coś wreszcie do niego dotarło. Nie oszukujmy się, to twardy człowiek i raczej rzadko płacze.
- W ogóle nie płacze! - prycham i przytulam się do niego - Chciałabym, żeby się zmienił i był taki, jak dawniej.
- Cóż, może są na to całkiem spore szanse? Widocznie taki wstrząs w postaci Twojej ucieczki otworzył mu oczy.
- Oby! - chichoczę, podnoszę głowę i całuję go w usta - Okej! To robimy? Jest piękna pogoda, wyjdziemy?
- Jasne, czemu nie? Możemy wybrać się na spacer - tak! Klaszczę dłonie, a Justin przewraca oczami.


Przebieram się w krótką, granatową sukienkę na ramiączkach, zakładam na nogi trampki i jestem gotowa. Wchodzę do salonu, gdzie czeka na mnie Justin i posyła mi uśmiech. Wygląda uroczo! W białych, krótkich spodenkach, szarych adidasach i koszulce na ramiączkach. Kręcę głową i nie wierzę, że można tak dobrze wyglądać.
Bierze mnie za rękę, zamykamy mieszkanie i wychodzimy na miasto. Jest ciepło, wręcz duszno, ale trzymamy się za ręce i wymachujemy nimi jak dzieci. Nie oddalamy się zbytnio, bo nie za bardzo znamy miasto. Jednak Justin zabiera mnie na pyszne lody, a potem spacerujemy jeszcze długo po ogromnym, ślicznym parku. 
- Jak się czujesz? - słyszę jego głos i przekręcam głowę, aby na niego spojrzeć - Wszystko w porządku?
- Tak, jasne. Czuję się dobrze i jestem spokojniejsza po rozmowie z ojcem. Jestem z Tobą i to się liczy.
- Mam dokładnie tak samo, maleńka - porusza zabawnie brwiami, a ja przewracam oczami. Wsuwam palce w jego włosy i całuję go. Delikatnie muskam usta i przejeżdżam po nich językiem. Justin wzmacnia uścisk i jeszcze bardziej mnie do siebie dociska. Jednak jesteśmy na środku alejki i trzeba to przerwać. Odklejam się od niego i widzę jego naburmuszoną minę - Dlaczego przerwałaś? Podobało mi się - szepcze do mojego ucha i sunie nosem po mojej szyi.
- Jesteśmy w miejscu publicznym, Skarbie. Nie powinniśmy robić takich rzeczy i gorszyć małych dzieci.
- Daj spokój, Mia - prycha rozbawiony i kompletnie się tym nie przejmuje - Nic innego mnie nie obchodzi, tylko Ty.
- Aww! Jesteś taki kochany - poocieram swoim nosem o jego i widzę, jak śmiesznie go marszczy.
- Dla Ciebie wszystko, Kotku - ponownie całuje mnie i wsuwa język do środka. Obejmuję go i też postanawiam mieć wszystko w nosie. Co z tego, że spacerują tutaj inni ludzie? Jestem zakochana i wreszcie nie muszę tego ukrywać. Jestem szczęśliwa i naprawdę mam nadzieję, że będziemy mieli święty spokój - Słyszałaś to? - odrywa się ode mnie gwałtownie i nasłuchuje. Nie bardzo wiem, o co chodzi, ale jak na zawołanie słychać grzmot - Świetnie, idzie burza! Nie mam parasola - och! Chichoczę rozbawiona, bo wygląda tak zabawnie! - Och, śmiejesz się? Zaraz nie będzie Ci do śmiechu, jak zmokniesz! - mruży oczy, ściska dłonie na moich pośladkach i jak na zawołanie spada na nas deszcz. Wybuchamy śmiechem, Justin stawia mnie na chodniku i chwyta za rękę - Musimy się schować - pociąga mnie za sobą, jednak i tak w sekundę jestem cała mokra. Puszczam jego dłoń, noszę głowę do góry i czuję ciepły deszcz, który spada na moją twarz. Okręcam się dookoła i uśmiecham szeroko. Czuję dłonie chłopaka, które obejmują mnie od tyłu w talii, podnosi mnie i teraz okręcamy się razem. Piszczę radośnie, wystawiam ręce na boki i nie mogę uwierzyć, że jestem taka szczęśliwa. Boże, życie jest piękne! - Kocham Cię - słyszę szept przy uchu i uśmiecham się.
- A ja kocham Ciebie - odwracam się, d
eszcz uderza w nasze ciała, a my całujemy się, jakby miało nie być jutra.

Kiedy wracamy do mieszkania Leny, dochodzi czternasta. Widzimy ją jak siedzi w kuchni i wcina obiad. Przegląda jakieś czasopismo i podnosi głowę dopiero wtedy, kiedy Justin trzaska drzwiami. Wygląda uroczo okularach. 
- Cześć, mała! - Justin krzyczy radośnie, podchodzi do niej i całuje ją w policzek - Jak tam w pracy?
- Nie pytaj, kocioł! Gdzie wyście byli? Jesteście cali mokrzy! - śmieje się głośno i kręci głową - Przebierzcie się!
- Tak jest! Zaraz wracamy - chwyta mnie za rękę i po chwili wchodzimy do naszego pokoju. Zrzucam z siebie mokre ciuchy i osuszam się ręcznikiem. 
Justin posyła mi seksowny uśmiech i również się rozbiera. Stoimy naprzeciwko siebie i wpatrujemy się w swoje oczy. Dotyka palcami mojego nagiego ramienia, a przez przez moje ciało przebiega przyjemny dreszcz. Wbijam zęby w wargę, a Justin mruży oczy - Och, Mia - przytula mnie do swojego ciała i odgarnia moje mokre włosy na plecy - Nareszcie mam Cię tylko dla siebie - o rany! Naprawdę to powiedział?! - Nikt nam nie przeszkadza, nie musimy się ukrywać. Mogę Cię pocałować, kiedy tylko mam na to ochotę. Cholernie mi się to podoba - przytakuję głową i czuję jego usta na mojej szyi. Przesuwa delikatnie z góry na dół i przymykam oczy pod wpływem tego cudownego uczucia. Czuję jego ciepłą skórę na swojej i wiem, że jestem bezpieczna. Również mam go tylko dla siebie i powoli zaczyna to do mnie docierać. Już nie musimy się ukrywać, spotykać w tajemnicy - Pragnę Cię.
- Justin! Mia! Obiad wam wystygnie! - Lena krzyczy głośno, a Justin wzdycha - Co wy tam robicie? Chodźcie!
- Już! Moment! - wrzeszczy jeszcze głośniej i szybko się ubieramy 
- No cóż, chyba musimy to przełożyć na wieczór.
- Kochaliśmy się rano. Nie mogę Cię tak rozpieszczać - szturcham go w ramię, wymijam i wychodzę z pokoju.
- Osz Ty mała bestio! - dogania mnie, podnosi, a ja piszczę. Wchodzi do kuchni, a Lena patrzy na nas z rozbawieniem. Zawstydzam się, chociaż mój chłopak jest wyluzowany - Hop, siup! - sadza mnie na krzesełku, a przede mną stoi już kubeczek z chińszczyzną. Mniam! - Jutro ja coś ugotuję - krztuszę się śliną, a Lena wybucha śmiechem.


Obiad mija w przesympatycznej atmosferze. Obserwuję Lenę i Justina, którzy rozmawiają wesoło i droczą się ze sobą. To miły widok tak na nich popatrzeć. Widać, że mają ze sobą świetny kontakt. Śmieją się i to niesamowite, że Justin ma tak wspaniałą rodzinę. Zazdroszczę mu tego. Po odejściu mamy moje życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Mimo, iż mam dopiero siedemnaście lat, czuję się, jakbym przeżyła co najmniej trzydzieści. To trochę smutne.
Rozmowę i śmiechy przerywa nagle dzwonek do drzwi. Lena idzie otworzyć, a Justin pochyla się i całuje mnie w usta. Rozczula mnie tym, jak okazuje mi swoje zainteresowanie dosłownie co pięć minut. Czuję się przy nim niesamowicie.
- Justin? - odklejam się od chłopaka i przekręcam głowę. W progu kuchni stoi śliczna, szczupła brunetka i wpatruje się prosto w mojego chłopaka - Co Ty tutaj robisz? Jestem zaskoczona - marszczy brwi, ale uśmiech rozświetla jej twarz. Rusza w jego stronę, a odgłos jej wysokich szpilek odbija się od płytek - Miło Cię znowu zobaczyć - bierze jego głowę w dłonie, nie waha się nawet sekundy i zachłannie wpija się w jego usta. Jestem zszokowana, gapię się na nich jak sparaliżowana i nie dowierzam w to, co widzę. Co to ma kurwa być?! - Tęskniłam za Twoimi ustami - szepcze cichutko, kiedy odrywa się od niego, a mój żołądek wywraca się na drugą stronę.









19 komentarzy:

  1. Jezu! *.* Co za ... ugh no nie wierzę

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz co !? Było tak fajnie to musiałaś znowu coś namieszać ;) A myślałam że bedzie już w porzadku a tu bum ;) Zaskoczyłaś mnie i to mocno :) Rozdział wspaniały <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O boze,nie wierze:D
    Czyzby ex?a moze Justin leci na dwa fronty?kurde,czekam na nastepny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Boze. Ciekawe kim jest ta dziewczyna A juz Mia myslala, ze wszystko jej sie uklada, a tu BUM! Jakas lafirynda podbija do jej Justina!

    OdpowiedzUsuń
  5. No co do cholery to ma być? No jak to? Ale jak to? Kto to i czego chce?

    OdpowiedzUsuń
  6. kurde... kto to ? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Że co? Kto jest? No nie.....czy oni nie mogą być szczęśliwy chociaż na trochę dłużej? Rozdział boski!~Mrs.Bieber

    OdpowiedzUsuń
  8. WHAT THE FUCK !!!!! O co tutaj chodzi co to znowu za laska co ??? Rozdział świetny czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  9. JUSTIN CZY ZECHCESZ NAM TO WYTŁUMACZYĆ? Co to za dziewczyna?
    Już myślałam ze będzie wszystko okej, ojciec się zachowuje jakby żałował, Mia może spokojnie odpocząc, Justin taki troskliwy i kochany a tu JEB! Jakaś dupa przychodzi i buzi buzi z Jusem! Trzymajcie mnie bo mnie szlaaaag trafi! No zajebać i tyle! NIE JUSTINA! DS
    Buziaki :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *XD
      Klawiatura na telefonie mi się buntuje, wybacz :D

      Usuń
  10. Co to bylo do jasnej cholery ?!? Byli juz tacy szczęśliwi

    OdpowiedzUsuń
  11. No nie wierze...pewnie jakas jego byla czy cos..rozdzial jak zwykle genialny, czekam nn:-* buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurwa! Co to ma być do cholery? Nie mogę uwierz, że Justin był w stanie zrobić coś takiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nikt nie powiedzial ze on odwzajemnil pocalunek tylko ze ona sie na niego rzucila

      Usuń
  13. ale super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ojezu mam nadzieje ze mia skopie jej dupe, bo watpie zeby justin chcial zeby tamta go calowala haha czekam ma next

    OdpowiedzUsuń
  15. Kto to jest i jakim prawem go całuje !
    Ps. Świetny rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine