04.04.2015

Rozdział 41.

Patrzę na mojego chłopaka, którego właśnie całuje obca dziewczyna i nie jestem pewna, co mam zrobić. Zastanawiam się, kim ona właściwie jest i dlatego tak czule go wita? Dlaczego mam przeczucie, że to grubsza sprawa?
- Dawno się nie widzieliśmy, tęskniłam - nie spuszcza z niego wzroku i opiera się o blat, tym samym jej piersi prawie wyskakują z sukienki. Czuję się jak pieprzony intruz i kiedy spoglądam na Lenę, posyła mi zakłopotane spojrzenie.
- Jeśli dobrze pamiętam, pół roku temu. To chyba nie tak dawno, Caroline - hmm, Caroline? Dobrze wiedzieć!
- Dla mnie wieczność! - uśmiecha się promiennie - Kiedy przyjechałeś? Dlaczego nawet do mnie nie zadzwoniłeś?
- Przyjechałem wczoraj i po co właściwie miałbym do Ciebie zadzwonić? - wzrusza obojętnie ramionami, zaciska usta i niepewnie na mnie spogląda. Och, przypomniał sobie o mnie? Alleluja! - Jestem tutaj ze swoją dziewczyną.
- Z dziewczyną? - pyta szczerze zaskoczona i wreszcie obdarza mnie spojrzeniem - Jak to? Nie rozumiem.
- To proste. Mia jest moją dziewczyną, co Cię tak dziwi? Chyba mam prawo ją mieć, to moje życie.
- Więc zabawiłeś się mną, wyjechałeś i znalazłeś sobie inną? - o, cholera! - Poważnie, Justin? To słabe!
- Och, daj spokój. Nie chcę teraz o tym rozmawiać, to przeszłość. Było, minęło. Czas pójść dalej, prawda?
- Poważnie?! Co Ty sobie wyobrażasz?!
Spotykasz się ze mną, uprawiamy seks, a potem wyjeżdżasz i tyle Cię widzę! 
- Boże, Caroline! Uspokój się! Niczego Ci nie obiecywałem, nie zapominaj o tym. Sama się na to pisałaś, pamiętasz? Od razu postawiłem sprawę jasno. Tylko zabawa, żadnego związku i zaangażowana. O co masz teraz do mnie pretensje?
- Jesteś taki, jak reszta facetów! Nigdy nic nie obiecują, biorę co chcą i odchodzą, nie odwracając się za siebie!

- Spaliśmy ze sobą dwa razy! Dwa! To nie moje wina, że uroiłaś sobie w głowie jakąś pieprzoną, wielką miłość! Kurwa, Caroline! Przecież powiedziałem Ci, żebyś nie liczyła na cokolwiek więcej. Czego nie zrozumiałaś?!
Nie słyszę jej odpowiedzi, podnoszę się i wychodzę z kuchni. Nie mam najmniejszego zamiaru słuchać tej rozmowy. Ona mnie nie dotyczy i nie chcę wiedzieć nic, co było między nimi. Niech załatwią to sobie na osobności, mnie to nie obchodzi. Jednak kiedy tylko pocałowała Justina poczułam się tak, jakbym dostała w twarz. Wiem, że nawet tego nie odwzajemnił, ale sam fakt, że dotknęła jego ust swoimi, spowodował we mnie falę zazdrości. To nie było przyjemne uczucie i muszę przyznać, że nigdy wcześniej go nie czułam. Cholera! Nie miałam chłopaka, więc nie byłam o niego zazdrosna. Teraz wszystko się zmieniło i nie ma się co oszukiwać, mogę doznawać tego uczucie zdecydowanie częściej. Wzdycham ciężko, wskakuję do łóżka i okrywam się do samą szyję. Justin jest przystojny, seksowny i męski. To oczywiste, że inne dziewczyny będą zwracać na niego uwagę, a ja nie wiem, jak mam sobie z tym poradzić. Zrobić mu scenę? Odpuścić? Nie zwracać na to uwagi? Co robi się w takich sytuacjach? Będę musiała się tego nauczyć.
To nie wszystko. Oprócz zazdrości czuję jeszcze strach. Dociera do mnie, że mogę stracić Justina. Mam tylko jego, a ta myśl zaczyna mnie przerażać. Jest nie tylko moim chłopakiem, ale także ogromnym wsparciem i opiekunem. Czy potrafiłabym poradzić sobie bez niego? Owszem, może kiedyś, ale z pewnością nie teraz. A Caroline jest piękna, pewna siebie, seksowna. Za takimi dziewczynami ustawia się kolejka facetów, a ona wskazuje palcem i wybiera najlepszych. 

- Mia - słyszę za sobą jego cichutki głos, aż się wzdrygam. Zamyśliłam się i nawet nie zauważyłam, kiedy wszedł do pokoju. Przysuwa się do mnie, przytula od tyłu i układa dłonie na moim brzuchu - Przepraszam, Kochanie. Nie powinnaś być świadkiem tego, co odwaliła Caroline - wzdycha ciężko, ale nie odpowiadam. Co niby miałabym powiedzieć? Że jestem potwornie zazdrosna, a ten widok wbił mi nóż w serce? To bez sensu! - Powiedz coś, proszę. Jesteś na mnie zła?
- Nie. Muszę zmienić opatrunek - zmieniam tor rozmowy, odklejam się od jego ciała i podnoszę z łóżka.
Podchodzę do torby, wyjmuję bandaż, wodę utlenioną i specjalny, żółty proszek, który ma przyśpieszyć gojenie rany. Nie oglądam się za siebie, wchodzę do łazienki i zamykam drzwi. Jednak długo nie jestem sama, bo za mną wchodzi Justin. 
Nie pozwala zmienić mi opatrunku, wszystko robi sam, a ja odwracam głowę. Nie mam odwagi na to patrzeć.
- Spójrz na mnie - mówi, kiedy wrzuca brudny bandaż do kosza - Mia, do cholery! - podnosi głos, aż podskakuję. Chwyta moją szczękę i siłą przekręca głowę - Co się dzieje? Powiesz mi? - przenosi dłonie na moją talię i przytula.
- Nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku - chrząkam i niepewnie układam dłonie na jego ramionach. 
- Tak, właśnie widzę! Chyba nie przejmujesz się Caroline? - podnoszę głowę, patrzę mu w oczy, a on kręci głową - Poważnie? Ona nic dla mnie nie znaczy. Owszem, przyznaję, że mieliśmy ze sobą bliższy kontakt, ale nic więcej.
- To już wiem, sama zdążyła o tym powiedzieć. Kim jest ta dziewczyna, Justin? Jest Twoją byłą?
- W życiu! Jest przyjaciółką, Leny - och, to wiele wyjaśnia - 
Odwiedziłem kuzynkę pół roku temu i na imprezie poznałem Caroline. Przespaliśmy się ze sobą dwa razy, a ona uroiła sobie w głowie wielką miłość. Nic do niej nie czuję i nigdy nie czułem. Jest mi obojętna, Mia. Przecież wiesz, że kocham tylko Ciebie. Prawda? - głaszcze mnie czule po policzku i przymykam oczy pod wpływem jego dotyku - Jesteś tylko Ty, maleńka. Nikt inny! Możesz być tego pewna. Caroline zbyt wiele sobie wyobraża, a od razu powiedziałem jej, że nic więcej między nami nie będzie - posyła mi lekki uśmiech, pochyla się i muska moje usta. Jest delikatny i czuły. Wsuwa palce w moje włosy i mocniej do siebie przytula. Przenosi usta na moją szyję i liże ją językiem, wysyłając przyjemne ciepło do mojego ciała - Jesteś moja, Mia. Tylko moja - szepcze wprost do mojego ucha i przygryza płatek - Jesteś dla mnie najważniejsza, doskonale o tym wiesz. Proszę, nie przejmuj się nią, nie pozwalam. Mam nadzieję, że pójdzie sobie niebawem i nie będzie mi zawracać głowy. 
- Chyba poczuła się nieco urażona tym, że ją przeleciałeś i zostawiłeś. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie.
- Caroline jest skomplikowana, uparta. Dąży do celu za wszelką cenę. Jeśli coś jej się spodoba, chce to mieć. Wtedy na imprezie upiliśmy się trochę, moje rany po śmierci Grace nie były jeszcze zagojone i poniosło mnie. Wykorzystała okazję, potem nadarzyła się druga. Kiedy wyjechałem, pisała do mnie często i nie dawała spokoju. Więc zadzwoniłem do niej i powiedziałem prosto z mostu, że nic między nami się więcej nie wydarzy i żeby odpuściła. Lena pisała mi, że Caroline chciała mój adres, ale oczywiście jej go nie podała. Na całe szczęście! - chichocze beztrosko i ja również się uśmiecham - To stare dzieje, Mia. Nie obchodzi mnie to, co ma w głowie ta dziewczyna. Kocham tylko Ciebie.
- Wiem, a ja kocham Ciebie. Dziękuję, że powiedziałeś mi to wszystko. Może będę trochę spokojniejsza.
- Jesteś zazdrosna? - mruczy seksownie, układa dłonie na moich pośladkach i ściska je zachłannie. Unoszę brew, bo to pytanie było głupie! - Hmm, chyba mi się to podoba. Wyglądasz niesamowicie seksownie - co?! Uderzam go w ramię i zaciskam usta. Jest niemożliwy! - Już dobrze, nie złość się. Jak Twoja ręka? Boli Cię? 

- Tylko odrobinę, rwie nieprzyjemnie - podnoszę ją i oglądam dokładnie - Wciąć nie wierzę, że nie mam palca.
- Nie zamartwiaj się tym, wszystko będzie dobrze - bierze mnie na ręce, zanosi do łóżka i przytula do siebie.


Wieczorem siedzimy w salonie, popijamy procenty i oglądamy ciekawy film. Niestety oprócz nas, jest również Caroline i to skutecznie psuje mój dobry nastrój. Widzę, jak ukradkiem spogląda na Justina i krępuje mnie ta sytuacja.
- Idę po sok, przynieść Ci coś? - pytam Justina, który uśmiecha się i wskazuje na pustą puszkę po piwie - Jasne, robi się - cmokam go w czubek nosa, podnoszę tyłek z wygodnej kanapy i idę do kuchni. Nalewam do szklanki sok i biorę z lodówki piwo dla mojego chłopaka. Kiedy się odwracam, w progu stoi Caroline. Uważnie mi się przygląda, opiera się ramieniem o futrynę i przechyla głowę. Okej, to jest trochę dziwne! - Coś nie tak? Potrzebujesz czegoś?
- Nie, nie potrzebuję. Po prostu chciałam popatrzeć na dziewczynę Justina - och, poważnie? Jesteśmy w zoo?
- I co? Już się napatrzyłaś? - unoszę brew i uśmiecham się. Nie dam się sprowokować - To dla Ciebie problem?
- Problem? Skąd! W czym Ty mogłabyś mi przeszkodzić? Jeśli będę chciała Justina, będę go miała. Proste.
- Wow! Widzę, że nie masz problemu z facetami, którzy są w związku. Jeśli chcesz to masz. Faktycznie proste.

- Dokładnie tak to działa, mała. Tak między nami, patrząc na Ciebie mam pewność, że jesteś jego zabawką.
- Naprawdę? - zakładam ręce na piersiach, ale zaczyna mnie irytować - Po czym to wywnioskowałaś?

- Ile masz lat? Wyglądasz na bardzo młodą. Myślisz, że mu wystarczysz? Justin ma zdecydowanie większe potrzeby.
- Dziękuję za troskę, ale nie musisz się o mnie martwić. Świetnie daję sobie radę. Poza tym, co ma wiek do miłości?

- Do miłości? - chichocze pod nosem, a ja zaciskam dłoń w pięść - Naprawdę myślisz, że Justin Cię kocha?
- Tak myślę. No wiesz, wciąż mi to powtarza, więc czemu miałabym mu nie wierzyć? Ile razy Tobie to powiedział?
- Wcale nie musi mówić, że mnie kocha. Nie potrzebuję tego. Najważniejsze, że pragnął mnie i mojego ciała.
- Poważnie?! - och, boże! Co za pusta dziewczyna! - No to gratuluję myślenia. Dla mnie ważniejsze jest jego uczucie.
- Jesteś gówniarą, Mia. Może za dwa, trzy lata zmienisz myślenie i przekonasz się, że miłość to bzdura.
- Nie sądzę, miłość to piękna rzecz. Może i jestem młoda, ale jestem pewna, że przeżyłam więcej niż Ty.
- Och, czyżby? - podnosi głowę i patrzy na mnie z dziwną wyższością. Jest taka pewna siebie, aż wkurzająca!
- Patrząc na Ciebie myślę, że masz bajkowe życie. Pewnie jesteś modelką, mam rację? - ma idealne ciało! Posyła mi dumny uśmiech i przytakuje głową. Ha! - Masz pieniądze, piękne mieszkanie i chłopaków na pęczki, zgadza się?
- Tak. Jestem bardzo zaskoczona, że sama to wywnioskowałaś - oblizuje usta i poprawia włosy. Och, naprawdę?! Cóż taka śliczna laleczka, mogłaby robić innego? To takie oczywiste - A Ty? Co niby przeżyłaś? Jestem tego ciekawa.
- Na przykład śmierć matki, surowość ojca, porwanie, odcięcie palca? - podnoszę dłoń i pokazuję opatrunek. Wcale nie mam ochoty jej tego mówić, to moja sprawa. Jednak wkurzyła mnie! Myśli, że wie wszystko o życiu, a tak naprawdę nie ma o tym pojęcia! Marszczy czoło, uchyla usta i wygląda na lekko zszokowaną po moich słowach - Jak sama widzisz, nie każdy ma tak bajkowe życie jak Ty - biorę sok, piwo i opuszczam kuchnię. Staram się zachować spokój, kiedy wracam do salonu i siadam obok Justina - Proszę, Twoje piwo - odbiera puszkę i patrzy na mnie podejrzanie.
- Co zajęło Ci tyle czasu, hmm? Już miałem sprawdzić, czy wszystko z Tobą w porządku. Coś nie tak? 
- Ależ skąd. Ucięłam sobie krótką pogawędkę z Caroline. Doprawdy, bardzo sympatyczna dziewczyna.
- Tak, jasne - prycha pod nosem i przysuwa się - Dlaczego w ogóle z nią rozmawiałaś? - pyta, ale ja skupiam uwagę na filmie - Mia, do cholery! - podnosi nieco głos, czym zwraca uwagę Leny. Kręci głową, a ja czuję się jak ostatnia idiotka - Ignorujesz mnie? - zaciska szczękę, a do salonu wchodzi Caroline. Siada obok Justina i uśmiecha się, jak gdyby nigdy nic - Masz mi coś do powiedzenia? O czym rozmawiałaś z Mią?- zwraca się do niej i czeka na wyjaśnienia.
- Oj tam, o niczym ważnym. Nie musisz się denerwować, Skarbie. Kobiety mają swoje babskie tematy, tak?
- Nie mów tak do mnie - złości się i bardzo tego nie chcę. Zrywa się z kanapy, pociąga mnie za sobą i opuszczamy salon. Idziemy do siebie, kładziemy się na łóżku, a Justin otula mnie swoimi ramionami - Przepraszam, Mia. Nie spodziewałem się, że tutaj będzie. Nie chciałem, żebyś była przez nią smutna. Uwierz mi, nie warto.
- Wiem, Justin. Nie martw się, mam ją w nosie - posyłam mu smutny uśmiech, chociaż nie ukrywam, wkurzyła mnie.
- I bardzo dobrze. Nie chcę, żebyś się bała lub była zazdrosna. Kocham Ciebie i to się nie zmieni. Wiesz o tym? - przytakuję głową i pocieram nosem o jego. Ufam mu, a zaufanie w związku to podstawa - Jestem przy Tobie i chcę widzieć na Twojej buźce tylko uśmiech - och! Czyż on nie jest uroczy? Pieprzyć Caroline! To obok mnie leży, nie obok niej. 
Głaszcze mnie po plecach i odprężam się pod wpływem jego dotyku. Dobrze mi w jego ramionach i doskonale wiem, że mnie kocha. Nie mogę dopuścić do tego, aby Caroline swoim gadaniem sprawiła, że zwątpię w jego uczucie. Wiem, że robi to specjalnie i nie chcę, aby tutaj była. Jeśli jednak zostanie u Leny namówię Justina, żebyśmy wyjechali. Nie chcę być z nią pod jednym dachem, bo nie wiem do czego może się posunąć. Skoro nie ma problemu z zajętymi facetami obawiam się, że mogłaby między nami konkretnie namieszać. Po co mi następne zmartwienie? - Śpisz?
- Nie, zamyśliłam się przez chwilę - podnoszę głowę i przeczesuję jego włosy. Chcę go pocałować, ale w pokoju roznosi się dzwonek mojego telefonu - To pewnie tata - podnoszę się, biorę go z komody, jednak nie znam numeru. Jest zastrzeżony i przez moment waham się, czy powinnam odebrać. Oddycham głębiej i wciskam zieloną słuchawkę - Halo?
- Mia? - kiedy słyszę ten głos, po moich plecach przebiega nieprzyjemny dreszcz - Gdzie Ty jesteś?! - podnosi głos, spinam się, a w moje ciało uderza fala strachu i potwornych wspomnień.








17 komentarzy:

  1. Oho i znowu akcja sie rozkreca ;) Już znowu ktoś coś namiesza ;) Biedna Mia same problemy na nią spadają. :( Rozdział wspaniały <3 Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Tobi sie obudził :D ahhaha <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ups czyżby to Tobi ??? Kuźwa już myślałam że ta cała Caroline coś namiesza !!!! Świetny czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  4. kto to mógł zadzwonić ? hmm może któryś z tych co ją porwali ? nw czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  5. Tobi? Oby nie! Ma już być spokój no! Oni za dużo przeszli, czas na odpoczynek! Odpoczynek od tych popaprancow!
    Dobrze ze jednak z tą Caroliną nic nie będzie (JAK NARAZIE XD) mega cieszy mnie postawa Justina tutaj. Dopiero teraz tak w 101% wiem, że kocha Mie(?) i inne dziewczyny go nie obchodza! Oby tak do śmierci! XD
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaaaa, ile mnie tutaj nie było! :o
    Wiec tak, na początku chce baaaardzo Cię przeprosić, jednak chce też wyjśnic, że nie chodzi o to że nie miałam internetu czy też mi się nie chciało. Byłam w bardzo złym stanie fizycznym jak i potem psychicznym. (nie chce się tu rozpisywać bo to nie potrzebne). Teraz na szczęście dochodzę do siebie, musze powiedzieć, że już jest nawet okej. Także bardzo bardzo baaardzo Cię przepraszam za brak komentarzy pod Twoimi cudownymi rozdziałami.
    Jeśli chodzi o rozdział to aaaah, jest cudowny! Płakać mi się chce kiedy pomyślę, że przegapiłam te emocje czekania na każdy rozdział. Chociaż musze powiedzieć, że to cudowne uczucie przeczytać tyle rozdziałów na raz hihihi ^, ^
    Wracając do rozdziału... To przecież Cami dzwoni no ludzie hahah :D wystarczy spojrzeć na jej reakcje i to w jaki sposób spytała osoba dzwoniąca hihihi, jednak wiem że lubisz tez wprowadzać w błąd hihi, ale za to właśnie Cię kochamy <3
    Jeszcze raz przepraszam za nieobecność, mam nadzieje że jeszcze mnie pamiętasz haha :D <3
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać misiu. Cieszę się, że u Ciebie już lepiej. Tulę mocno i cieszę się, że wróciłaś :) ♥

      Usuń
  7. Ohoho nie wierze albo Tobi albo tata albo ten jak on miała a no Paul

    OdpowiedzUsuń
  8. To pewnie Tobi. Caroline to taka zołza... Dobrze, że Justin jej wszystko wytłumaczył :) Do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  9. czekam na nowy:)mam andzieje ze mia jej
    przywali jak bedzid zoe przystawila do justina albo ja obrazi hahaha:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Łochhoł! No nieźle. Nawet nie wiesz ja strasznie zazdroszczę Mii takiego chłopaka. Cóż nie wszyscy mają takie szczęście.
    Boski rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  11. O nie...oby jej nie znalezli :-( cudny rozdzial :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Niezłyyyyyy rozdziałłłłłł

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine