07.04.2015

Rozdział 42.

Stoję jak sparaliżowana i zaciskam dłoń w pięść. Czego on ode mnie chce?! Mało mu?! Nadal chce mnie dręczyć?
- Tobi - szepczę cicho, próbuję uspokoić oddech i widzę, jak Justin gwałtownie podnosi się z łóżka i podchodzi do mnie. Niedowierzanie maluje się na jego twarzy, tak samo jak i na mojej. Jest daleko, a ja i tak się boję - Po co dzwonisz?
- Naprawdę o to pytasz? To chyba oczywiste! Gdzie jesteś, Mia?! Mam przez Ciebie same kłopoty, smarkulo!

- Chyba nie myślisz, że radośnie powiem Ci gdzie jestem? Nie Tobi, nie dowiesz się tego. Mam w dupie, że masz przeze mnie problemy! Zrobiłeś mi krzywdę i gdybym nie uciekła nie wiem, co jeszcze byś zrobił. Jesteście popieprzeni!
- Kurwa! Twój ojciec kazał nam wyjechać z miasta, rozumiesz to?! - och, tego się nie spodziewałam - To Twoja wina.
- Daj spokój, to jest tylko i wyłącznie wasza wina. Wplątaliście mnie w to i dobrze wam tak! Radź sobie sam.
- Nie pogrywaj ze mną, Mia. Przekonałaś się do czego jestem zdolny, tak? Uwierz, mogę o wiele więcej.
- Nie strasz mnie! Chcę o tym zapomnieć, rozumiesz? O tym, co mi zrobiłeś. Po co tak właściwie do mnie dzwonisz?

- Masz wrócić, Mia. Mój ojciec jest potwornie wkurwiony i powiedział, że mam Cię odnaleźć. Więc? Gdzie jesteś?
- Nie powiem Ci tego! Nie wrócę do Ciebie, nie ma takiej opcji. Nie po to uciekałam, żeby znowu to przechodzić.

- Wiesz, że musiałem to zrobić? Wcale nie chciałem obcinać Ci palca, jednak ojciec nie dał mi wyboru! Takie dostałem polecenie i musiałem je wykonać. Nie mam tutaj nic do powiedzenia, Mia! Wolałbym się z Tobą zabawić, niż krzywdzić.
- Wow, dziękuję za szczerość. Doceniam to. Mimo wszystko to niczego nie zmienia. Nie zabierzesz mnie ponownie.

- Mój ojciec zabije mnie za to, że pozwoliłem Ci uciec. Popełniłem błąd, wykorzystałaś to i mam przejebane.
- Nie wiem, co mam Ci powiedzieć, Tobi - schylam głowę i wzdycham ciężko - Musisz sobie jakoś poradzić.
- Daj mi to! - Justin gwałtownie odbiera ode mnie telefon i kiedy na niego spoglądam, jestem zaskoczona tym, jak bardzo jest zły - Czego chcesz, Tobi? 
Mało Ci jeszcze? Skrzywdziłeś ją, nie rozumiesz tego? - zaciska szczękę, słucha chwilę i przewraca oczami - To już Twój problem, ale jeśli mogę dać Ci małą radę, po prostu spierdalaj z Los Angeles jak najdalej. Tam, gdzie ojciec nigdy Cię nie znajdzie - rozłącza się i odkłada telefon na stolik - Co za pojeb! Nie wierzę! - przeczesuje dłonią włosy i widzę mord w jego spojrzeniu - Co on sobie kurwa myśli?! Że ot tak, wrócisz?
- Hej, spokojnie - podchodzę do niego i wtulam się mocno - Nie denerwuj się, to już nie jest nasz problem, Skarbie. 

- Masz rację. Jedynie nie chcę, żeby ktokolwiek Cię niepokoił. Masz odpoczywać, dojść do siebie, ale przeszłość jak zwykle wraca - całuje mnie w czubek głowy, a ja zamykam oczy. Czy przeszłość kiedykolwiek zostawi mnie w spokoju?

Następnego dnia budzę się w dobrym nastroju. Ziewam, przeciągam się leniwie i spoglądam na poduszkę obok. Marszczę czoło, bo nie ma obok mnie Justina. Przewracam oczami i wychodzę z ciepłego łóżka. Ubieram na tyłek krótkie spodenki, szarą koszulkę i idąc przez korytarz wiążę włosy w koka. Kiedy jestem już prawie w salonie, dochodzą do mnie głosy. Natychmiast rozpoznaję Justina i Caroline. Przytulam plecy do ściany i podsłuchuję.
- Naprawdę Justin? Poważnie myślisz, że w to uwierzę? - prycha z kpiną i myślę, o co chodzi tym razem.
- Tak! Właśnie tak myślę, ponieważ taka jest prawda. Zresztą! Ja wcale do cholery nie muszę Ci się tłumaczyć.

- Wydaje mi się, że jednak należą mi się jakieś wyjaśnienia po tym, co między nami zaszło. Wyjechałeś, a mimo to wróciłeś i siedzisz obok mnie. Na dodatek robisz mi na złość! Chcesz wywołać we mnie zazdrość będąc z Mią? -  co!
- Tak! Chcę żebyś była zazdrosna! Zadowolona?! - podnosi głos, a moje serce zaciska się na jego słowa.
- Wiedziałam! - piszczy radośnie, a ja przewracam oczami. Suka! - Jedźmy do mnie, będziemy mieć czas dla siebie.
- Do Ciebie? - Justin pyta zaskoczony i postanawiam wychylić głowę zza ściany. Robię to ostrożnie, bo nie chcę, żeby mnie zobaczyli. Siedzą na kanapie, Caroline pochyla się nad Justinem i głaszcze jego policzek. Co.do.cholery?! Dlaczego jej na to pozwala?! - Wybacz, ale nigdzie się stąd nie ruszam. 
Czyś Ty zwariowała? Wiesz, co to ironia?
- O czym Ty mówisz? - marszczy brwi zaskoczona i przysuwa się do niego bliżej. Nie podoba mi się ten widok. Bardzo!
- O tym, że nic do Ciebie nie czułem, nie czuję i nie poczuję. Nie wiem, co masz w tej swojej głowie, ale nic z tego nie będzie. Zakoduj sobie, że kocham swoją dziewczynę i Twoje wysiłki idą na marne - brawo! Jestem z niego dumna!

- Kochasz ją?! Co to za gówno, Justin? Cudownie się ze sobą bawiliśmy, nie pamiętasz tego? Było Ci dobrze!
- Skąd wiesz, że było mi dobrze? - unos brew i posyła jej chytry uśmieszek - To był tylko seks, nic więcej. Poza tym, to było ponad pół roku temu, już dawno zdążyłem o tym zapomnieć. Ty również powinnaś to zrobić, Caroline.
- Nie zrobię tego! Pragnę Cię! Tęskniłam za Tobą przez ten czas, a Ty nawet nie odpowiedziałeś na moje wiadomości.
- Ciekawe dlaczego? - prycha pod nosem i przeczesuje włosy - Nie czułem potrzeby, aby nawiązać z Tobą kontakt.
- Zmieniłeś się - mówi cicho i kręci głową - Dawniej mnie pragnąłeś, pożądałeś! Co się z Tobą stało, huh?

- Boże, Caroline! Jesteś aż taka tępa, czy tylko udajesz? - och! Jestem zaskoczona, że jest wobec niej tak surowy, jednak chyba naprawdę musiała go solidnie zdenerwować - Ponieważ kocham swoją dziewczynę, tak? Tylko z nią pragnę się kochać, dotykać jej. Nie chcę Ciebie i zrozum to w końcu. Między nami nic nie ma i już nie będzie.
- Nie mów tak, bolą mnie Twoje słowa. Wierzę w to, że to wszystko da się jeszcze naprawić. Chcę tego.
- A ja nie, wybacz. Nie mam zamiaru kłamać, chcę być z Tobą szczery - Justin wzrusza ramionami, jednak Carolinie robi coś, co mnie zaskakuje. Rzuca się na niego, siada mu na kolanach i całuje go zachłannie. Opieram głowę o ścianę i nie wierzę, że jest tak zdesperowana. Co jest nie tak z tą dziewczyną? Brakuje jej piątej klepki? 
- Przestań do chuja! - Justin podnosi głos i spycha ją ze swoich kolan - Co Ty wyprawiasz?! Zachowuj się jak na porządną kobietę przystało, a nie jak dziwkę! - auć! Zaczyna robić się ostro i postanawiam przerwać tę szopkę. Wchodzę do salonu, chrząkam, aby zwrócić na siebie ich uwagę, a Justin gwałtownie odwraca głowę w moją stronę. Patrzy na mnie z szeroko otwartymi oczami i jest przerażony! Jakby właśnie został przyłapany na gorącym uczynku. I faktycznie byłabym wściekła, gdybym nie usłyszała ich rozmowy - Kotku! - zrywa się z kanapy i podchodzi do mnie. Bierze moja głowę w dłonie i patrzy mi w oczy. Widzę w nich poczucie winy i strach - To nie tak, jak myślisz. Przysięgam. Wszystko Ci zaraz wyjaśnię.
- Nie musisz - uśmiecham się, a on marszczy brwi zaskoczony - Zjemy coś? Potwornie burczy mi w brzuchu.
- Jasne, chodźmy - bierze mnie za rękę i idziemy do kuchni. Kątem oka spoglądam na Caroline, która siedzi na kanapie i gapi się na mnie mordując mnie wzrokiem. 
Jej plan uwiedzenia mojego chłopaka po prostu się sypnął. Jednak cieszę się, że Justin jest stanowczy i nie pozwala jej na nic więcej. To świadczy tylko o tym, jak mocnym uczuciem mnie obdarzył. Jest kochany - Na co masz ochotę, maleńka? Naleśniki, grzanki, kanapki czy płatki? - och, ależ wybór.
- Mogą być grzanki z dżemem - 
uśmiecham się, ale on zerka na mnie, jakby nie rozumiał mojego dobrego humoru.
- Mia - mówi cicho, kiedy właśnie wyjmuję dżem z szafki - Porozmawiamy? - przytakuję głową i widzę, że męczy go sytuacja sprzed chwili - Dlaczego tak swobodnie się zachowujesz? Nie jesteś wściekła, nie krzyczysz na mnie? 
- Cóż, gdybym nie była świadkiem tego przedstawienia, teraz z pewnością usłyszałbyś ode mnie niezły ochrzan. Jednak widziałam wszystko i wiem, co zrobiła Caroline. Nie chciałeś tego, a ona Ci się narzucała. Fakt, zabolało mnie, że Cię pocałowała i położyła na Tobie swoje dłonie. Jednak odtrąciłeś ją od siebie, to wszystko wyjaśnia.
- Och, Skarbie - przyciąga mnie do siebie i mocno przytula - Przepraszam. Nie wiem, co się dzieje z tą dziewczyną.
- Ja również, ale myślę, że po prostu ma na Ciebie ochotę i obawiam się, że tak łatwo nie da Ci spokoju.
- Musimy wyjechać - o, cholercia. Zaskakuje mnie tym, podnoszę głowę i patrzę w mu oczy - Sądzę, że tak będzie najlepiej. Wie, że tutaj jestem i z pewnością ma zamiar przesiadywać w mieszkaniu Leny. Mam jej serdecznie dość!

- Nie ukrywam, ja też - chichoczę i całuję go czule w usta - Więc? Masz jakiś plan, gdzie pojedziemy?
- Myślałem o Europie - o rany! Tak! - Pozwiedzamy trochę, odwiedzimy kilka pięknych miejsc. Co Ty na to?
- To jest bardzo dobry pomysł! Jestem za! - uśmiech rozświetla moją twarz i nie mogę się już doczekać.
- Więc załatwione! A teraz musisz coś zjeść, ponoć burczy Ci w brzuchu - mruga okiem i cmoka mnie w czubek nosa.


Wieczorem zamawiamy bilety przez internet. Justin postanowił, że na pierwszy rzut polecimy do Hiszpanii. Czuję dziwną ekscytację. Nigdy nigdzie nie byłam, więc moja radość sięga zenitu! Siedzę obok niego i wiercę się niespokojnie.
- Mia? - spogląda na mnie i unosi brew - Co się z Tobą dzieje, hmm? Nie możesz usiedzieć na tyłku, dziewczyno!
- No, co? Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę! Nie opuszczałam Stanów, a Hiszpania na pewno jest piękna.
- Już niedługo przekonasz się o tym na własne oczy. A skoro Ty się
cieszysz, to i ja się cieszę, że Ty się cieszysz - kiedy kończy mówić, wybucham śmiechem - Co jest takie zabawne, hmm? - przewraca mnie na plecy, układa się między moimi nogami i składa delikatne pocałunku na mojej szyi. Przymykam oczy pod wpływem tego przyjemnego uczucia, kiedy nagle gwałtownie otwierają się drzwi, aż uderzają w ścianę. Stoi w nich Caroline i w jej oczach płonie gniew i zazdrość. Jezu, znowu? To męczące - Hej, puka się! - Justin podnosi głos, kiedy na nią spogląda.
- Lena powiedziała mi, że jutro wyjeżdżasz. To prawda? - pyta bez ogródek i patrzy wprost na mojego chłopaka. Justin przytakuje głową, a Caroline prycha z kpiną - Dlaczego? Miałeś zostać jeszcze trzy tygodnie! - hej, też tutaj jestem!
- Tak, ale plany się zmieniły. Postanowiliśmy z Mią, że wyjedziemy jutro. Nie chcę siedzieć Lenie na głowie.
- Myślałam, że spędzimy ze sobą więcej czasu. Nie rób tego! - słyszę w jej głosie nutkę żalu i zastanawia mnie jej zachowanie. Nie mieli ze sobą kontaktu przez pół roku. Skąd ten nagły przypływ uczuć? - Proszę, zostań.

- Nie mogę zostać, przykro mi - Justin odpowiada obojętnie i podnosi się z mojego ciała. Podciąga mnie i poprawiam koszulkę - To nie będzie dobre dla Ciebie. Zachowujesz się jak napalona nastolatka i kompletnie tego nie rozumiem.
- Jak napalona nastolatka? O co Ci chodzi? Chcę po prostu spędzić z Tobą czas. To coś złego?
- Tak! Świrujesz, nie widzisz tego? - złości się i zaciska szczękę - 
Nie wiem, co się z Tobą dzieje, dziewczyno! Nie widziałem Cię pół roku, przyjeżdżam do kuzynki, a Ty odpierdalasz jakiś cyrk! Nie będziemy razem, mam dziewczynę. 
- Daj spokój! Dziewczyna to nie żona, Justin. Zawsze można ją zmienić, prawda? - a to suka, no!
-
Kocham Mię i tak zostanie. Właśnie dlatego wyjeżdżamy. Nie chcę być w Twoim pobliżu, bo męczy mnie Twoja nachalność. Zresztą, moja dziewczyna sporo przeszła i musi odpocząć. Nie będę fundował jej dodatkowego stresu.
- To bolesne, co mówisz. Było nam ze sobą dobrze, a Ty wszystko przekreślasz! Dlaczego? Przez nią?
-
To było dawno temu. Czas, żebyś i Ty o tym zapomniała. Jestem nawet zaskoczony, że tak reagujesz na mój widok.
- Nie mogę o tym zapomnieć! Kiedy zobaczyłam Cię w kuchni moje uczucie wróciło. Rozumiesz mnie, Justin?
- Nie. 
Jakie kurwa uczucie, Caroline? Nie mieliśmy ze sobą kontaktu, nie dzwoniliśmy do siebie, nie widzieliśmy się, a Ty wyskakujesz mi z jakimiś uczuciami? O co Ci chodzi? Powinnaś ledwo mnie pamiętać, to był tylko seks.
- Wcale nie chcę Cię zapomnieć - mówi smutno i jej pewność siebie znika. Naprawdę ciężko rozgryźć tę dziewczynę. 
- Powinnaś już iść - Justin wstaje, podchodzi do niej i patrzy jej w oczy - Ta rozmowa do niczego nas nie doprowadzi, bo do Ciebie nic nie dociera. Nie chcę się wciąż powtarzać, bo to bez sensu. Jesteś fajną dziewczyną, znajdziesz sobie świetnego chłopaka, który to doceni. Ja nim nie będę, więc proszę, zostaw mnie w spokoju. Kocham moją dziewczynę i to się nie zmieni - chwyta delikatnie jej ramię i po prostu wyprowadza z pokoju. 
Szczęka usta zaskoczona, bo mimo wszystko nie dał się sprowokować. Cieszę się, że postawił sprawę jasno. Schylam głowę i wbijam zęby w wargę. Nie wierzę, że obdarzył mnie tak mocnym uczuciem. Tyle razem przeszliśmy! Ukrywanie się, złość mojego ojca, jego przemoc wobec mnie. A mimo wszystko nadal trwamy razem i mam nadzieję, że tak będzie już na zawsze.






16 komentarzy:

  1. Kocham !!! Nadal się zastanawiam nad ojcem Mii

    OdpowiedzUsuń
  2. ta dziewczyna jest jakaś jebnięta :D haha

    OdpowiedzUsuń
  3. No Justin,jestem z Ciebie taka dumna😿😻

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny boziu kocham tooo czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział genialny <3 Lovciam te opowiadanie <3 Czekam na nn<3

    OdpowiedzUsuń
  6. Aww... to dobrze, że Justin jej to uświadomił. Do Hiszpanii... a do Polski to nie łaska! Do następnego ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się ten stanowczy Justin Hahaha ;) wszystko postawił na jedną kartę mam nadzieję że wyjazd uda się bez komplikacji bo te rozdziały są podejrzanie za spokojne a tu zaraz bd BUM !!! Świetny i do następnego

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny ♥♡ może w końcu będą mieć spokój

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczny! :) Jestem ciekawa Twoich dalszych pomysłów ;) Pozdrawiam serdecznie i czekam na następny ;**

    OdpowiedzUsuń
  10. fabua tego opowiadania to arcydzielo !!! kocham :**

    OdpowiedzUsuń
  11. jejuu czekam na nowy:)i dziwie sie ze ona nic nie zrobila ani nie powiedila do caroline jak pocalowala justina przeciez to jej chlopak nie rozumiem tego haha i ani razu sie nie wtracila jak caroline gadala jakies bzdury do justina a ona stala obok ahaha

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooo! Jakie słodkie. Ciesze się że Justin postawił sprawę jasno.
    Cudowny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  13. Znowu nie dodał się ten głupi komentarz! Nie mam siły pisać od nowa.
    ROZDZIAŁ SUPI BLA BLA BLA
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie daje za wygraną ta cała Carola ale co się dziwić dziwczynie takie ciacho ja Jus o nim nie można nie myśleć

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine