15.04.2015

Rozdział 44.

Następnego dnia budzi mnie pocałunek na czole i leniwie uchylam powieki. Nade mną pochyla się uśmiechnięty Justin i odsuwa włosy z mojej twarzy. Wygląda idealnie! Ułożone do góry włosy, biała bokserka i krótkie, czarne spodenki. Jak to możliwe, że jest tak cholernie przystojny? A co najważniejsze, jest mój. Tylko mój! Podoba mi się ta myśl.
- Cześć, Kochanie. Dochodzi dziesiąta i tak myślę, że chyba czas na śniadanko, hmm? - uśmiecham się, mruczę cicho i przeciągam się leniwie. Tak, zdecydowanie jestem głodna - Hej, nie rób tak. Wyglądasz wtedy niesamowicie seksownie - oblizuje usta, pochyla się i muska językiem moją szyję. Skubie zębami, przesuwa się w dół i wsuwa dłoń pod moją koszulkę. Kiedy tylko opuszkiem palca dotyka sutka, ciepło rozlewa się w moim ciele. Są takie wrażliwe i natychmiast mam ochotę na więcej. Pieści ją delikatnie i twardnieje pod jego palcem - Uwielbiam Twoje sutki, Kotku - uśmiecha się lubieżnie i chwyta ją w zęby. Naciąga, dmucha, gryzie i mocno szarpię go za włosy. Jak to możliwe, że podniecił mnie w sekundę? Jednak uwielbiam jego dotyk na moim ciele. Zawsze jest delikatny, zmysłowy i niesamowicie to na mnie działa - Pragnę Cię, Mia. Tu i teraz! - mówi surowo, zdejmuje ze mnie koszulkę i już chce ułożyć się na moim ciele, kiedy go blokuję. Marszczy czoło, wpatruje się we mnie zaskoczony i chyba nie rozumie - Co się stało? Nie masz ochoty? - mrugam do niego, wyskakuję z łóżka i wchodzę do łazienki. Szybko myję zęby i wracam do niego. Leży rozłożony na łóżku... nagi! Och, boże! Jest pieprzonym ideałem! Mój brzuch natychmiast reaguje na ten widok - Kurcze, Mia! Serio?! Przerwałaś tylko po co, aby umyć zęby? - kręci głową, przewraca oczami i prycha rozbawiony - Jesteś niemożliwa, dziewczyno! - wystawiam język i zanim chwytam jego dłoń, zdejmuję z siebie majtki - Hmm, tak chcesz się bawić? - przygryza wargę, siada i obejmuje moje piersi - Bardzo mi się to podoba, maleńka - mruga rozbawiony, sięga do szuflady i wyjmuje prezerwatywę. Szybko się z nią uwija i wyciąga do mnie ręce. Chwytam je i odpowiednio nakierowuję, po czym opuszczam się na niego. Justin jęczy głośno i zamyka oczy. Oddycham głęboko i czuję jego dłonie na biodrach. Unosi mnie i opuszcza, wchodząc do samego końca - Och, Skarbie - szepcze i nagle się podnosi, tak że siedzimy twarzą w twarz. Łapię głośno powietrze i chwytam go za ramiona - Kocham Cię, Mia - patrzę mu w oczy i wcale nie muszę odpowiadać. On doskonale o tym wie i uśmiecha się chytrze. Gwałtownie przekręca się, zabierając mnie ze sobą, nie przerywając naszego cudownego złączenia, tak, że lezę teraz pod nim i oplatam jego biodra nogami. Wpatruje się we mnie z uwielbieniem i jestem pewna, że z mojej twarzy można wyczytać dokładnie to samo, gdy unoszę ręce i biorę w dłonie jego piękną twarz. Bardzo powoli zaczyna się poruszać, zamykając oczy i cicho jęcząc. Chwyta moje nadgarstki, układa je nad moją głową i całuje. Mój oddech przyśpiesza, a jego równomierny rytm posyła mnie wyżej i wyżej. Całuje moje usta, brodę, poskubuje ucho. Czuję jego oddech na mojej skórze, towarzyszący każdemu, delikatnemu pchnięciu. Moje ciało zaczyna drżeć i wiem, co się zaraz stanie. To uczucie, które dobrze znam. Jestem blisko - Właśnie tak - szepcze cicho, jakby doskonale to wyczuwał - Oddaj się temu - i kiedy tylko kończy mówić, dochodzę. Mocno ściskam jego biodra nogami, wiercę się pod nim i wbijam zęby w wargę. Czuję niemal natychmiast, jak przez ciało Justina przechodzi orgazm i jeszcze mocniej zaciska uścisk na moich nadgarstkach.

Chwilę potem biorę prysznic. Uśmiecham się do siebie szeroko, bo moje szczęście sięga zenitu. Chyba codziennie będzie docierać do mnie, jak bardzo kocham tego chłopaka, jak on kocha mnie i możemy być razem. Wreszcie będziemy mogli wyjść z ukrycia, wyjść na spacer, do kina i koniec z ukrywaniem się. Jak do tego doszło?!
Wychodzę z kabiny, wycieram się i zakładam na siebie koszulę w kratę mojego chłopaka. Podwijam rękawy, zakładam białe majtki i schodzę na dół. Znajduję go w kuchni. Krząta się, rozkłada talerze i kiedy wchodzę, spogląda na mnie.

- Cześć, Kochanie. Wyglądasz - oblizuje usta i mruży oczy. Bardzo dobrze znam to spojrzenie - Obłędnie!
- Ta koszula bardzo mi się podoba. Leży na mnie zdecydowanie lepiej niż na Tobie, nie? - mrugam do niego wesoło.
- Żebyś wiedziała, maleńka - podchodzi, porywa mnie w swoje ramiona i okręca dookoła - Zjemy śniadanie?
- No pewnie! Burczy mi w brzuchu! - całuję go w nos i siadamy na wysokich, barowych krzesełkach - Mmm jajecznica, pycha! - zacieram ręce i nie wierzę, że mój chłopak robi dla mnie śniadanka - Jestem szczęściarą, mam najlepszego chłopaka na całym świecie! - przekręcam głowę i spoglądam na niego - Czym sobie na to zasłużyłam?
- Wszystkim! Jesteś moją dziewczyną i zrobię dla Ciebie wszystko -
 pochyla się i mierzwi moje włosy.
- Aww, jesteś cholernie uroczy! - chichoczę cicho i wcinam jajecznicę - Wiesz, że dzisiaj idziemy do taty na obiad?
- Tak, wiem. Do tej pory jestem zaskoczony, że zaprosił nas do siebie we dwójkę. Nie poznaję człowieka. 
- Wydaje mi się, że wszystko boleśnie do niego dotarło. Na pewno był w szoku, kiedy zorientował się że uciekłam. Ale cieszę się, najwyższa pora, żeby się wreszcie ogarnął i zaczął zachowywać jak prawdziwy ojciec. Inaczej mnie straci.
- Naprawdę mu to wszystko wybaczyłaś, Skarbie? Ot tak? - pyta cicho i wyczuwam smutek w jego głosie.
- Nie wiem, czy to w ogóle da się wybaczyć. Zawsze będzie to w mojej głowie, ale nie mam zamiaru ciągle do tego wracać i rozmyślać. To bez sensu. Chcę iść dalej, a teraz jestem bardzo szczęśliwa. Właśnie na tym chcę się skupić, na powrocie do szkoły po wakacjach, na Tobie, na naszym uczuciu. To jest dla mnie najważniejsze.
- Jesteś niesamowicie silna psychicznie, Mia - wzdycha ciężko i upija łyk soku - Po tym wszystkim, co się wydarzyło, po prostu idziesz na przód, a nie użalasz się nad sobą. Jak to możliwe, Kotku? Masz ledwo siedemnaście lat!
- Wiek to tylko liczba, Justin. Liczy się to, co mamy w głowie. Właśnie w niej kryje się cała dorosłość.
- Moja mała - uśmiecha się uroczo i cmoka w głowę - Wiesz, niedługo rozpocznie się nowy rok szkolny. Postanowiłem, że wrócę do firmy taty. Rozmawiałem z nim dzisiaj przez telefon i wszystko ustaliliśmy. To najlepsze rozwiązanie.
- Jeśli tego chcesz, Skarbie. Zawsze możesz być moich ochroniarzem - mrugam okiem, a Justin uśmiecha się szeroko.


O czternastej trzydzieści meldujemy się w domu ojca. Wita nam szerokim uśmiechem i przytula mnie do siebie. Jestem zaskoczona, kiedy podaje dłoń Justinowi, ale ten widok bardzo mnie cieszy. Tata zaakceptował nasz związek, ale w duchu myślę, że wcale nie jest mu z tym łatwo. Musi się do tego przyzwyczaić. Zna Justina, przecież pracował dla niego i doskonale wie, że jest świetnym chłopakiem. Jednak zawsze byłam traktowana jak dziecko i tata musi zmienić myślenie. Za dwa miesiące będę miała osiemnaście lat, dzieckiem nie jestem już dawno.
- Mia, Justin! - Marie wita się z nami i kręci głową - Ależ wyrosłaś, Kochanie! Miłość Ci służy.
- To prawda, jestem bardzo szczęśliwa - odpowiadam z dumą i spoglądam na chłopaka.
- To widać na pierwszy rzut oka! Chodźcie, zjemy obiad w ogrodzie, jest piękna pogoda.

Po obiedzie spaceruję z Marie po ogrodzie, a tata z Justinem rozmawiają przy stole. Miło na nich popatrzeć.
- Wiesz - Marie zaczyna cicho i spoglądam na nią - Kiedy tata zorientował się, że uciekałaś, wpadł w szał - wzdycha ciężko i wiem, że nie jest jej łatwo o tym mówić - Rozwalił pół salonu, odgrażał się, krzyczał. Bałam się, że sam zrobi sobie krzywdę - o rany! Jestem zaskoczona - Zachowywał się jak obłąkany, szarpał za włosy, a potem pił przez kilka dni. Nie mógł się z tym pogodzić. Sprzeciwiłaś mu się, zostawiłaś go. Był wściekły, ale przede wszystkim załamany. Nigdy nie rozstawaliście się nawet na chwilę - to akurat prawda - Kiedy emocje 
nieco opadły, dużo rozmawialiśmy. Tłumaczyłam mu wiele spraw i wszystko zaczęło do niego docierać. Zapisałam go do psychologa - co takiego?! Uchylam usta w szoku i przystaję w miejscu. Nie wierzę! - Tak, zgodził się tam ze mną pójść. Zaskoczona, co? - Marie mruga radośnie i idziemy dalej - Chodziliśmy tam trzy razy w tygodniu, a Twój ojciec zmieniał się po każdej wizycie. Jak sama widzisz, jego podejście do Ciebie, do Justina jest zupełnie inne, niż przed Twoją ucieczką. Te wizyty naprawdę dobrze mu zrobiły i otworzyły mu oczy. To dobry człowiek, ale bardzo się pogubił. Wiedział, że Cię traci.
- Jestem potwornie zaskoczona, Marie. Jakim cudem zgodził się na wizyty u psychologa? On?! Niewiarygodne!
- Powiedziałam mu, że jeśli tego nie zrobi, straci Cię na zawsze. Nigdy nie będziesz mogła mu tego wybaczyć i będzie musiał żyć bez Ciebie. Wiesz, musiałam go czymś zszokować - chichocze radośnie i moje kąciki ust również unoszą się ku górze. Ma na niego niesamowity wpływ - Reszta potoczyła się sama. Wasze długie rozmowy przez telefon, tęsknota Twojego ojca, jego zagubienie i rozpacz. Chyba potrzebny był mu taki porządny szok, aby się otrząsnął.
- Bardzo się zmienił. Jestem zaskoczona, że normalnie rozmawia z Justinem. Przecież wcześniej chciał go zabić! - kręcę głową i spoglądam na nich. Rozmawiają, jak gdyby nigdy nic i nawet się uśmiechają. Niecodzienny widok.
- Twój tata już nie jest tym samym człowiekiem, Mia. Urodził się od nowa i bardzo Cię kocha. Wiesz o tym.
- Tak, chociaż to niesamowite i takie trudne do uwierzenia - moje serce boleśnie zaciska się na słowa Marie i muszę zacisnąć usta, aby się nie rozpłakać. Przecież tak bardzo potrzebowałam ojca przez te wszystkie lata. Jego wsparcia, opieki, czułości i miłości. Nigdy nie dostałam od niego nawet namiastki z tych rzeczy, a teraz nagle wszystko ma się odmienić? Czy jest szansa na to, aby mój kochany tata był taki jak dawniej? Dobry, opiekuńczy, kochający? Jeśli istnieje na to nawet cień szansy, pomogę mu - Chyba będę musiała się do tego przyzwyczaić, bo to zupełnie coś nowego. Nie pamiętam, kiedy był dla mnie dobry - dodaję smutno i spoglądam ukradkiem w stronę ojca. Uśmiecha się do mojego chłopaka, gestykuluje rękami i chyba coś mu tłumaczy. To naprawdę mój tata? Czy ktoś zafundował mu reset mózgu? - Marie - nagle przypominam sobie o czymś - Wiesz co się stało z Petrovem i Tobiasem?
- Cóż, Tobias był u nas dawno temu, przeprosił za to, co Ci zrobił - co takiego?! Jestem w szoku! - Tak, też byłam zaskoczona. Jednak widać jaką ojciec wywierał na nim presję. Powiedział tylko, że wyjeżdża stąd na zawsze - nie wiem dlaczego, ale żal mi go. Mimo tego, co mi zrobił, na pewno tego nie chciał - Petrov siedzi za kratkami - co?!
- Jak to siedzi za kratkami?! Jakim cudem?! Dlaczego?! - nie tego się spodziewałam, chociaż odczuwam ulgę.
- Twój tata wynajął kilku ludzi, aby szpiegowali dla niego. Petrov sprzedawał narkotyki w swoim klubie, ludzie od Twojego ojca wiedzieli wszystko i zbierali dowody. Twój tata zadzwonił anonimowo na policję, szepnął kilka słów i zgarnęli Petrova. Tydzień temu wydali wyrok i bardzo długo nie wyjdzie na wolność. Znaleźli w jego klubie ponad siedemdziesiąt kilogramów kokainy - o kurwa! - Jesteś tutaj bezpieczna, Kochanie. Nie musisz się już bać - przytula mnie do siebie i głaszcze po plecach. Wtulam się w jej ramiona i chociaż tęsknię za mamą czuję, że zaprzyjaźnię się z Marie. Jest dobra, czuła, troskliwa, a ja potrzebuję takiej osoby w swoim życiu - Zawsze Ci pomogę, Mia. Możesz na mnie liczyć - odchylam głowę, spoglądam w jej śliczne oczy i czuję łzy na policzkach. Jest taka dobra.

Wieczorem umawiam się z moją przyjaciółką. Zaprosiłam ją do Justina, a do niego w tym czasie ma zajrzeć Jaxo. 
- Cześć - mówię cicho, kiedy wychodzi z windy lekko zszokowana. Rozgląda się z zaciekawieniem i lekko uchyla usta, chyba czegoś takiego się nie spodziewała. Kiedy jednak nasze oczy się spotykają, chce mi się płakać. Czuję się winna, bo tak naprawdę odcięłam się od niej kompletnie i napisałam może dwie, trzy wiadomości - Tęskniłam - wypowiadam to niemal szeptem, zakrywam usta dłonią i wybucham płaczem. Tak bardzo mi jej brakowało! - P-przepraszam, Cami.
- Mia, nie płacz - podchodzi, obejmuje mnie mocno i przytula - Ja też potwornie tęskniłam! Tak bardzo się o Ciebie martwiłam i zastanawiałam, gdzie się podziewasz. Co się stało? Dlaczego tak nagle uciekłaś z Los Angeles?
- To bardzo długo historia - chwytam ją za rękę i idziemy na górę. Wchodzimy do pokoju, zamykam drzwi i siadamy na poduchach, które ułożyłam na podłodze. Cami marszczy czoło i wpatruje się we mnie wyczekująco - Raz na zawsze chcę o tym zapomnieć - schylam głowę i wpatruję się w moje dłonie. Oddycham głęboko i muszę jej to powiedzieć - Wszystko się skomplikowało, Cami. Praca mojego ojca, porwanie, moja ucieczka z Justinem. Straciłam palec - podnoszę dłoń i pokazuję jej puste miejsce. Szok maluje się na jej twarzy i widzę zły, które pływają po jej policzkach - To wszystko było potworne, złe i przerażające - sama płaczę, ale nie przestaję mówić - Tak bardzo się bałam, kiedy mnie zabrali, odcięli palec. Złość mojego ojca, ucieczka i opuszczenie LA -kręcę głową i chociaż próbuję być dzielna, te wspomnienia ponownie rozdzierają mnie na pół - Jednak stało się i nic z tym już nie zrobię. Wybacz mi, że się nie odzywałam. Byłam daleko stąd, razem z Justinem. Nie wiem, jak to możliwe, ale teraz jestem szczęśliwa i zakochana. 
- Boże - słyszę cichutki głos Cami i spoglądam na nią. Gapi się na mnie zszokowana - Nie wiem, co powiedzieć.
- Nic nie musisz mówić - uśmiecham się i przytulam się do niej. - Po prostu bądź blisko mnie. Bardzo Cię potrzebuję.
- Będę, Mia. Zawsze. Obiecuję! - i to są słowa, które tak bardzo chciałam usłyszeć.

Cami zbiera się lekko po dwudziestej drugiej. Rozmawiałyśmy ponad dwie godziny, ale potrzebowałam takiej babskiej rozmowy. Wyżaliłam się, wyrzuciłam z siebie cały ciężar, który spoczywał na moich barkach i bardzo mi to pomogło. Dowiedziałam się też co u niej. Byłam zaskoczona, kiedy okazało się, że nie jest już z Harrym. Ich związek posypał się jak domek z kark, kiedy przyłapała go jak zabawiał się z Rose, największą tapeciarą w naszej szkole. Wyrzuty sumienia uderzyły w moje serce, bo nie było mnie przy niej wtedy, kiedy najbardziej mnie potrzebowała. Jednak Cami wcale nie wyglądała na załamaną, bardziej na wkurzoną i kazała mi się tym kompletnie nie przejmować.

Odprowadzam ją do drzwi, a w salonie spotykamy Justina i Jaxo, którzy grają na konsoli, wydzierają się na siebie i piją piwo. Przewracam oczami, Cami chichocze obok mnie i nie wierzę, że podczas gry potrafią być jak dzieci! - No proszę! Kogo moje oczy widzą! - Jaxo odkłada pada na stolik, podchodzi i mocno mnie do siebie przytula. Unosi mnie delikatnie i okręca kilka razy - Cholernie dawno Cię nie widziałem, stęskniłem się - porusza zabawnie brwiami i całuje mnie w czoło - Jak się czujesz? Wszystko w porządku? - spogląda na mnie ze zmartwieniem, ale wiem, że Justin wszystko mu powiedział. On jeden zna prawdziwą wersję, tak samo jak Cami. Dla reszty trzeba będzie coś wymyślić.
- Tak, wszystko jest dobrze. Dziękuję za troskę, jesteś kochany - mrugam do niego i stawia mnie na podłodze.
- Znowu przystawiasz się do mojej dziewczyny? - słyszę głos Justina, który podchodzi do nas i przytula mnie do siebie. 
- Och, skończ już z tą zazdrością! - Jaxo prycha rozbawiony i uśmiecha się złośliwie - Hmm - mruczy cicho, kiedy dostrzega Cami - Cześć, śliczna - oho! Zaczyna się! Już widzę, jak na nią patrzy - Jak masz na imię?
- Cami, miło Cię poznać - uśmiecha się uroczo i wystawia dłoń, którą Jaxo ochoczo ściska - A Twoje imię?
- Jaxon, mów po prostu Jaxo - przeczesuje włosy, a ja mam ochotę wybuchnąć śmiechem. Podrywa ją!

- Cami, może jednak posiedzisz z nami, co? Zostań jeszcze - pytam, ale jest jeszcze wcześnie.
- Tak! Zostań jeszcze z nami! - Jaxo od razu krzyczy radośnie i patrzy na nią z nadzieją.
- W sumie, dlaczego nie? Chętnie - uśmiecha się szeroko i wszyscy przenosimy się na kanapę. 

Goście opuszczają nas przed północą. Jaxo i Cami nie spuszczali z siebie wzorku i przegadali prawie cały ten czas. Wiem, że wpadli sobie w oko i czuję, że może być z tego coś więcej. Jednak pasowaliby do siebie idealnie!
- Kochanie - słyszę głos Justina, kiedy zakładam na siebie jego koszulkę. Odwracam się w jego stronę i unoszę brew - Chodź do mnie - wystawia dłoń i podchodzę do łóżka, gdzie siedzi - Mam coś dla Ciebie - uśmiecha się uroczo, sadza mnie na swoim kolanie i podaje mi czerwone, małe pudełeczko - Otwórz - marszczę czoło i jestem trochę zaskoczona. Uchylam wieczko i moim oczom ukazuje się prześliczna, srebrna obrączka z trzema brylancikami. Szczęka opada mi na samą podłogę i nie wierzę w to, co widzę. To chyba nie jest to, co myślę? - Twoja mina mówi mi wszystko, Mia - Justin kręci głową, ale uśmiecha się szeroko - Nie, to nie jest pierścionek zaręczynowy - uff, oddycham z ulgą - Jest na to zdecydowanie za wcześnie, prawda? - przytakuję głową, ale ma rację - Nie martw się, do tego też dojdziemy - mruga zadziornie, a moje wnętrzności przyjemnie się zaciskają na jego słowa - Ta obrączka, to symbol mojej miłości do Ciebie - boże! Czuję łzy pod powiekami, jego słowa mnie rozczulają - Jesteś dla mnie najważniejsza, Kwiatuszku. Chciałbym, abyś to wiedziała - wyjmuje obrączkę, zakłada ją na mój palec i całuje moją dłoń - Powiesz coś?
- Nie wiem co, Justin. Jestem zaskoczona, ale niesamowicie szczęśliwa. Jesteś dla mnie wszystkim. 
- Tak samo jak Ty jesteś wszystkim dla mnie, Skarbie - mówi cicho i mocno mnie do siebie tuli. 






***************************************************************
BA DUM TSSS! 
Więc... dobrnęliśmy do końca kolejnego opowiadania. Kilka z was pisało, że Tobias jeszcze namiesza, ale nie. Nie ma sensu przeciągać tego w nieskończoność, a Mia i tak sporo przeszła. Nieźle ją "przeturlałam" w tym opowiadaniu lol :P

No nic... oczywiście słowa podziękowania za to, że "byliście". To niesamowite, że kończy się moje następne opowiadanie. Dopiero zaczęłam je publikować, a tutaj już po wszystkim. Jednak zostajemy przy IMM i ALAYLM. Chociaż co do tego drugiego opowiadania, nie wiem jak to się wszystko potoczy.

Kocham Was i dziękuję za WSZYSTKO!

Kasia.





23 komentarze:

  1. Matko! Tak cudownie się skończyło! Myślałam, że ojciec Mii nigdy sie nie zmieni, a tu prosze! Cudowne opowiadanie. Znowu ciężko będzie mi sie z nim rozstać jak z każdym twoim;( jesteś świetna!!! Kocham to opowiadanie! Do zobaczenia na innych i być może jakimś nowym!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Omgg nie moge uwierzyć ze to juz koniec. Dopiero co zaczelas pisac. Kazde twoje opowiadanie jest niesamowite. Ciesze sie ze piszesz IMM i ALAYLM. Myslisz nad jeszcze jakimis ??

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ??? Jak to koniec ;( wiedziałam że jest już końcówka opowiadania ale nie wiedziałam że to nastąpi aż tak szybko ;( Co do całego opowiadania było genialne jak każde inne nawet nie złącze ile ich było chyba 8 nie jestem pewna hahah ;) Pozostało mi czytać IMM i ALAYLM ale to zapewne nie ostatnie opowiadania jakie przeczytam twojego autorstwa !!! DZIEKUJE

    OdpowiedzUsuń
  4. kurde ... szkoda :( ale rozdział cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zrób drugą część opowiadania proszę!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka przygoda z tobą,nie wierzę że to już koniec :'(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojejku, to koniec, tak szybko *.* moze pociagniemy tradycje i bedzie 2 czesc?
    Ale dzikeuje ci za nie! Boze jestes genialna! Kocham cie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To juz koniec. Przeciez wczoraj byl pierwszy rozdzial. Xd <3 jejku. Cudowne *.* <3 dziekuje Ci za wszystkie te opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG! Rozdział cudowny! Nie mogę uwierzyć, że to wszystko tak szybko się skończyło! Kocham te ff! Jestem zadowolona z tego, jak potoczył się ich związek. To jedno z najlepszych ff jakie czytałam! Dziękuję Ci, że je pisałaś i doprowadziłaś do końca. Będę tęsknić!~Mrs.Bieber

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda że to już koniec :( Ale chciałam podziekować tobie za te wspaniałe opowiadanie <3 Bardzo je polubiłam,więc po cichu mam nadzieję że zrobisz drugą część;)<3 P.S Rodział wspaniały <3

    OdpowiedzUsuń
  11. O jej to już kurczaki płacze jak głupia ale oczywiście ze szczęścia :* kochana czekam na kolejne opowiadanie czytam wszystkiego twoje blogi i jestem w siódmym niebie jak widzę ze dodajesz nowy rozdział czekam kocham cie :* buziaczki powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wierzę, że to koniec tego opowiadania. Byłam tutaj od pierwszego rozdziału i to koniec. Czuję się jak jakaś matka, która patrzy na swoje dorastające dziecko. Justin w tym opowiadaniu był cudownym chłopakiem. Marzę tylko o tym, żeby takiego mieć. Bardzo ją kochał i nie raz to udowodnił. Dalej będę czytała ALAYLM i IMM. Kocham twoje opowiadania. Masz talent do pisania. W sumie jesteś moją ulubioną blogerką. Mam nadzieję, że będziesz pisała więcej opowiadań, a może kiedyś i książkę? Przynajmniej wiesz, że ja ją kupię xx

    OdpowiedzUsuń
  13. JEZU! Nie wierzę że to koniec kolejnego opowiadania, doszłam razem z tobą do końca wszystkich no prawie haha o mój boże pamiętam jak pisałaś mi pierwszy rozdział tego opowiadania i pytałaś czy może być, a ja napisałam że jest idealny! Jeju serio nie wierzę że to koniec omg przecież WYSŁAŁAŚ MI PIERWSZY ROZDZIAŁ WCZORAJ HDJVIDMD będę tęskniła za Mią i Justinem!
    Kawał dobrej robty Kasiu!
    @drugwithkhalil
    a i chyba do ciebie nie pisałam, zmieniłam user z @PALVMCCANN

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda że już koniec strasznie podobało mi sie te opowiadani świetnie piszesz i rob to dalej bo masz niezwykły talent

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że już się kończy ;c
    To naprawdę świene ff ;)
    Będzie mi go brakować ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziekuje ;) to bylo cudowne a ja czytajac wczuwalam sie w to mocno ! Nie bedzie drugiej czesci czasem? :D kocham cie i powodzenia w IMM i ALAYLM :**

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem co napisać. To opowiadanie było i nadal jest cudowne. Nie wierzę że to już koniec, ale z drugiej strony cieszę się, że Mia i Justin mogą w końcu w spokoju cieszyć się sobą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jejku nie mogę uwierzyć że yo koniec naprawdr płacze ze szczęścia bo w końcu miami justin mogą żyć swoim spokojnym życie ale się ciesze całuje i czekam na kolejne opowiadanie twojego autorstwa ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. jezu to koniec az ciezko mi w to uwierzyc :(<3

    OdpowiedzUsuń
  20. aww to takie słodkie ♥♥♥ i Mia nie jest w ciąży! ♥♥♥ a co do Cami i Jaxo... jak pierwszy raz napisałaś o Jaxo wiedziałam (gdzieś tam w środku ale wiedziałam xD) że będą razem! ♥♥♥ kocham Cię i wszystkie twoje fanfiction ♥♥♥ uwielbiam ciebie i twój talent ♥♥♥ i to twoje "och" też kocham! ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ wszystko co piszesz, nawet jeśli w to nie wierzysz, ja i tak kocham ♥♥♥ uwielbiam czytać twoje opowiadania ♥♥♥ są takie ciekawe i gdy tylko skończę czytać od razu chcę następny rozdział ♥♥♥ masz tą więź z czytelnikiem ♥♥♥ na przykład: kiedy Mia przewraca oczami ja odruchowo robię to samo, kiedy mruga lub zakłada ręce na piersi jest identycznie! ♥♥♥ mogę czytać wszystkie twoje ff godzinami, dniami, tygodniami a nawet miesiącami a i tak mi się nie znudzą ♥♥♥ za to kocham każde twoje fanfiction ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Czemu ja tego nie skomentowałam jak się skończyło? XDD

    Uwielbiam to opowiadanie, serio! Ojciec się ogarnął, Mia i Justin mogą być nareszcie szczęśliwi.. Najlepiej! *-* Każde twoje opowiadanie jest supi i to też było! Dzięki że je napisałaś! Czytać je to była czysta przyjemność :D

    Buziaaaki! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. cudowne ♥ przeczytałam na jednym tchu haha aż mnie oczy bolą ♥

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine